01.07.2025, 20:23 ✶
Z rozczulonym uśmiechem oglądała wyczyny futrzanego stworzonka wędrującego po drewnianej podłodze. Mimowolny chichot wyrwał się jej podczas przedstawienia. Stała ze skrzyżowanymi nogami oparta o ladę jak maleństwo podpełzło i wyciągnęło łapki. Z uprzejmym uśmiechem na twarzy zwiewnie kucnęła i wyciągnęła ręce by chwycić fretkę pod ... paszki. Na chwilę spoważniała i znieruchomiała. - Tylko mnie nie podrap. Ostrzegła poważnym tonem z groźnym wyrazem twarzy, który niemal natychmiast zelżał. Chwyciła futrzane stworzenie i dopiero w drżeniu jej smukłych palców dało się wyczuć niepewność chwytu, który finalnie był niemal zbyt delikatny. Jakby palce i dłonie nie potrafiły dopasować się do chwytanego przedmiotu. Ta niepewność ruchu i chwytu kontrastowała z ciepłym i zaciekawionym wyrazem twarzy. Twarzy z miłym uśmiechem, która emanowała zaraźliwym spokojem. Wstała i podniosła przybyszkę, zbliżając ją bliżej ciała by nie trzymać jej na wyciągniętych rękach. Uniosła stworzonko w dłoniach bardziej jak małego węża, tak by móc spojrzeć jej w pyszczek. - Co ja mam teraz ćmić twoim zdaniem? Czyjś futrzany ogon? Zapytała, żartobliwie się przekomarzając. Odłożyła futrzaka na ladę. - Pod jakim imieniem przemierzasz Nokturn dziewczyno? Głos przybrał bardziej oficjalny tembr... ale tylko trochę bardziej.