01.07.2025, 21:41 ✶
– Nonsens moja droga, to pewnie jakieś plugawe brudne speluny na Nokturnie znowu zajęły się ogniem. Powinniśmy poruszyć kilka sznurków, aby skuteczniej nas odgrodzono od plebsu, skoro ich działania wpływają na nasz wieczorny komfort. Dobrze skonstruowany magiczny mur - oto czego nam potrzeba – odpowiedziała nieco znudzonym głosem, tracąc zupełnie zainteresowanie zarówno sytuacją dziejącą się na zewnątrz, jak i głosem córki, który powinien zaalarmować ją, że sprawa jest poważniejsza niż jakieś "nokturnowe" sprawy.
Zamiast tego, przerzuciła kilka kartek w przeglądanym albumie, po sekundzie, może dwóch jednak coś ją tknęło. Pociągnęła dwukrotnie nosem, a twarz jej pokrył grymas nieukrywanej odrazy, który zwykle towarzyszył jej wtedy, gdy skrzat nieopatrznie krzywo ułożył sztućce na serwetce.
– Każ Zdzierce przewietrzyć i podaj mi koniaku. Nie... podaj Whisky, najlepiej tej japońskiej, ona jest mocno dymna, chcę wierzyć, że to co czuję w nosie to wykalkulowany w doznanie aromat, a nie... – westchnęła ciężko, utyskując na swój ciężki los –... jakieś problemy naszego sąsiedztwa. Trzeba było kupić, moja droga córko, rezydencje w Dolinie Godryka. Tam jest dobre powietrze, a słyszałam, że Greengrassowie, mają całkiem zacnych kawalerów Lano. Jutro koniecznie trzeba rozpuścić wici.– Kolejne dwie strony. Gdzieś było tu zdanie, które zabrzmiało w jej czaszce, ale nie była pewna, czy umysł w tych skandalicznych warunkach poprawnie je odtworzył.
Zamiast tego, przerzuciła kilka kartek w przeglądanym albumie, po sekundzie, może dwóch jednak coś ją tknęło. Pociągnęła dwukrotnie nosem, a twarz jej pokrył grymas nieukrywanej odrazy, który zwykle towarzyszył jej wtedy, gdy skrzat nieopatrznie krzywo ułożył sztućce na serwetce.
– Każ Zdzierce przewietrzyć i podaj mi koniaku. Nie... podaj Whisky, najlepiej tej japońskiej, ona jest mocno dymna, chcę wierzyć, że to co czuję w nosie to wykalkulowany w doznanie aromat, a nie... – westchnęła ciężko, utyskując na swój ciężki los –... jakieś problemy naszego sąsiedztwa. Trzeba było kupić, moja droga córko, rezydencje w Dolinie Godryka. Tam jest dobre powietrze, a słyszałam, że Greengrassowie, mają całkiem zacnych kawalerów Lano. Jutro koniecznie trzeba rozpuścić wici.– Kolejne dwie strony. Gdzieś było tu zdanie, które zabrzmiało w jej czaszce, ale nie była pewna, czy umysł w tych skandalicznych warunkach poprawnie je odtworzył.