02.07.2025, 01:48 ✶
- Bla, bla bla - wymruczał cicho pod nosem, bo nie mógł odpowiedzieć niestety nic innego. Basilius miał rację - fuj - a on bardzo nie chciał, żeby faktycznie kolano zaczęło mu się zginać w drugą stronę. Przynajmniej tyle dobrze, że w całej tej konwersacji został potraktowany spojrzeniem kuzyna, a nie pana doktora. - Może być Czarownica. Porozwiązuję sobie quizy - nie posiadał ani trochę wstydu czy zastrzeżeń co do faktu, że z taką ochotą momentami sięgał po ten rodzaj makulatury. Stanowił idealny rozpraszacz i zajmowacz wolnego czasu, poziomem swoich rzeczowych artykułów dorównując co najwyżej krawężnikom na Pokątnej, ale o to właśnie chodziło, by w kolorowy, łapiący za oko sposób zwrócić uwagę i zachęcić do dalszego kupowania. Z resztą - na cholerę miałby czytać książkę o ziołach?
- Bo wiem, że mamy kryzys, ale pewnie słaniasz się na nogach. Wyglądasz trochę lepiej ode mnie, ale tylko dlatego ze możesz chodzić na własnych nogach - wzruszył ramionami. - Cieszę się, że nic im nie jest, a Florence... hm... wiesz, zdaję sobie sprawę, że była w szpitalu, więc się niezbyt martwiłem. Pewnie zdążyła wrócić do domu po nocy - rzucił to takim niby obojętnym tonem, ale coś w jego twarzy dawało znać, że tym właśnie pytaniem kuzyn chyba rozpoczął jakąś lawinę myśli.
W każdym razie, został wreszcie sam, móc w pełni na nowo oddać się nudzie. Przynajmniej do momentu kiedy Basilius nie wrócił. Niby coś się dziwnie czuł, po tym szkiele-wzro, ale przecież nie był lekarzem i się nie znał.
- Ale jak to na boki - zapytał, patrząc na Prewetta szeroko otwartymi oczami, jakby właśnie sprezentował mu największą zagadkę życia. - Jak to jest na boki? Basilius, czy mi urośnie trzecia noga?!
- Bo wiem, że mamy kryzys, ale pewnie słaniasz się na nogach. Wyglądasz trochę lepiej ode mnie, ale tylko dlatego ze możesz chodzić na własnych nogach - wzruszył ramionami. - Cieszę się, że nic im nie jest, a Florence... hm... wiesz, zdaję sobie sprawę, że była w szpitalu, więc się niezbyt martwiłem. Pewnie zdążyła wrócić do domu po nocy - rzucił to takim niby obojętnym tonem, ale coś w jego twarzy dawało znać, że tym właśnie pytaniem kuzyn chyba rozpoczął jakąś lawinę myśli.
W każdym razie, został wreszcie sam, móc w pełni na nowo oddać się nudzie. Przynajmniej do momentu kiedy Basilius nie wrócił. Niby coś się dziwnie czuł, po tym szkiele-wzro, ale przecież nie był lekarzem i się nie znał.
- Ale jak to na boki - zapytał, patrząc na Prewetta szeroko otwartymi oczami, jakby właśnie sprezentował mu największą zagadkę życia. - Jak to jest na boki? Basilius, czy mi urośnie trzecia noga?!