02.07.2025, 03:15 ✶
Jonathan roześmiał się widząc jak jego kuzyn bohatersko stawia czoła perspektywie ciotek-swatek.
– Ale przyznaj, że ich wybory przynajmniej zawsze potrafią zaskoczyć. Nigdy nie możesz się w pełni spodziewać, którędy ich myśl zacznie błądzić – powiedział, kręcąc głową z rozbawieniem.
– Oh nie Hannibalu – oznajmił zakładając nogę na nogę, a zmęczenie z jego twarzy na chwilę zniknęło. – Źle mnie zrozumiałeś. To inni przypięli mi taką łatkę. Jak za kawalera się uważatakbo stanu cywilnego nie oszukam, tak za starego absolutnie nie. — On? Stary? Po pierwsze nie wygladał nawet na czterdziestkę, a po drugie przy przeciętnej długości życia czarodziejów cztery dekady to było nic. A przynajmniej mniej, niż u mugoli.
Chociaż nie tylko mugole mieli inne postrzeganie czterech dekad...
Nie miał prawa o tym wiedzieć, a gdyby widział to ta rozmowa nie odbywałaby się w aż tak przyjemnej atmosferze, ale oboje obecnie myśleli o tym samym wampirze i co im kiedyś mówił. Jonathan jednak wspominał to jak Jean jednocześnie lekceważył wiek, a potem uprzejmie raczył mu wytknąć, że się starzał. Eh... A najgorsze, że chyba czasem rozumiał.
– Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Po prostu spotkaliśmy matkę Charlotte na ślubie Blacków i... No cóż. Możliwe, że nieco się z nią podrażniliśmy i oznajmiliśmy, że bierzemy ślub, a plotka się poniosła dalej. Żadnego małżeństwa w moim życiu raczej więc na razie nie będzie. – Chociaż Morpheus przecież wywróżył mu ślub. O co więc chodziło? Tę plotkę? To że gdy spotkał ponownie Jeana, oboje ubrani byli w białe szaty, niczym panny młode? A może coś jeszcze się wydarzy?
Przyjrzał się uważnie Hannibalowi. Czy zainspirowany swoimi ostatnimi przeżyciami nie powinien zachować się jak na tego starszego kuzyna przystało i udzielić młodszemu Selwynowi paru rad? Zwłaszcza skoro sam obecnie przechodził przez pokłosie dość... Trudnego romansu.
– Wiesz Han... Jak już tak mówimy o ślubach... Ogólnie to wczoraj byłem z dobrymi znajomymi i... No cóż. Opijałem ich problemy miłosne. Czy raczej oni je zapijali – To znaczy on zapijał, ale nikt nie musiał o tym obecnie wiedzieć. – Z tym trzeba uważać wiesz? Bo inaczej skończy się na zbyt dużej ilości osób do wyboru, trudnym związku, lub rozwodem.,
– Ale przyznaj, że ich wybory przynajmniej zawsze potrafią zaskoczyć. Nigdy nie możesz się w pełni spodziewać, którędy ich myśl zacznie błądzić – powiedział, kręcąc głową z rozbawieniem.
– Oh nie Hannibalu – oznajmił zakładając nogę na nogę, a zmęczenie z jego twarzy na chwilę zniknęło. – Źle mnie zrozumiałeś. To inni przypięli mi taką łatkę. Jak za kawalera się uważatakbo stanu cywilnego nie oszukam, tak za starego absolutnie nie. — On? Stary? Po pierwsze nie wygladał nawet na czterdziestkę, a po drugie przy przeciętnej długości życia czarodziejów cztery dekady to było nic. A przynajmniej mniej, niż u mugoli.
Chociaż nie tylko mugole mieli inne postrzeganie czterech dekad...
Nie miał prawa o tym wiedzieć, a gdyby widział to ta rozmowa nie odbywałaby się w aż tak przyjemnej atmosferze, ale oboje obecnie myśleli o tym samym wampirze i co im kiedyś mówił. Jonathan jednak wspominał to jak Jean jednocześnie lekceważył wiek, a potem uprzejmie raczył mu wytknąć, że się starzał. Eh... A najgorsze, że chyba czasem rozumiał.
– Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Po prostu spotkaliśmy matkę Charlotte na ślubie Blacków i... No cóż. Możliwe, że nieco się z nią podrażniliśmy i oznajmiliśmy, że bierzemy ślub, a plotka się poniosła dalej. Żadnego małżeństwa w moim życiu raczej więc na razie nie będzie. – Chociaż Morpheus przecież wywróżył mu ślub. O co więc chodziło? Tę plotkę? To że gdy spotkał ponownie Jeana, oboje ubrani byli w białe szaty, niczym panny młode? A może coś jeszcze się wydarzy?
Przyjrzał się uważnie Hannibalowi. Czy zainspirowany swoimi ostatnimi przeżyciami nie powinien zachować się jak na tego starszego kuzyna przystało i udzielić młodszemu Selwynowi paru rad? Zwłaszcza skoro sam obecnie przechodził przez pokłosie dość... Trudnego romansu.
– Wiesz Han... Jak już tak mówimy o ślubach... Ogólnie to wczoraj byłem z dobrymi znajomymi i... No cóż. Opijałem ich problemy miłosne. Czy raczej oni je zapijali – To znaczy on zapijał, ale nikt nie musiał o tym obecnie wiedzieć. – Z tym trzeba uważać wiesz? Bo inaczej skończy się na zbyt dużej ilości osób do wyboru, trudnym związku, lub rozwodem.,