02.07.2025, 19:50 ✶
– Przecież tylko podsumowuje to co już usłyszałam – stwierdziła, gdy Gabriel obruszył się na jej słowa. Chciał go zabić tak? Tak. Był na niego wściekły. Czemu więc teraz nagle słowa dupek i idiota były traktowane na równi z bluźnierczymi klątwami, kiedy w głowie wampira kotłował się jeszcze jakiś czas temu szczegółowy plan morderstwa? Przyjrzała mu się z bliska. O bogowie… Czyżby on dalej był w pewnym stopniu zakochany? Tak, chyba tak. Chociaż hm… Jak tak go dalej słuchała, to może jednak w tym całym wzburzonym morzu emocji i zaprzeczeń jej rozmówca dryfował na lichej tratwie samoświadomości. I to najwyraźniej miał jeszcze określony typ mężczyzn, którzy przyciągali jego uwagę, a potem grali na uczuciach. Trzeba będzie dowiedzieć się jaki i zainteresować go kimś skrajnie innym.
Wszystko zepsułem.
…celowo tak poprowadził rozmowę
Zupełnie jakby czekał, aż wydarzy się coś, co by usprawiedliwiło rozstanie, ALE ja jestem idiotą, który w obawie, że straci wszystko, stał się samospełniającą przepowiednią.
Eh…
Nie nie. Powinna siedzieć i tego słuchać. Niby mogłaby złośliwie powiedzieć, że zasłużyła na to bo przecież chciała go zabić, ale… Ale nie. Naprawdę chciała go wysłuchać.
– Miłość… Miłość przeszkadza w życiu. Trochę jak choroba. Wiesz, gdy byłam dzieckiem, moja matka zawsze się śmiała, że chorym dzieciom wolno wszystko. Oczywiście w granicy rozsądku. Mam jednak wrażenie, że wszystkie społeczeństwa jednoznacznie uznały to za prawdę objawioną i dlatego tak wspierają zakochanych, chociaż powinni raczej pomóc im się otrząsnąć… – Zawahała się na chwilę, a wzrok wampirzycy powędrował w najdalszy kąt pomieszczenia. – Zresztą… Wiem coś o tym. Nie słyszałeś pewnie o tym jak zostałam przemieniona? Przezabawny historia. Koniecznie musisz ją usłyszeć zanim… Ale, ale nie. Najpierw ty kontynuuj. Jaki był? Co takiego w nim cię tak boleśnie pokonało?
Wszystko zepsułem.
…celowo tak poprowadził rozmowę
Zupełnie jakby czekał, aż wydarzy się coś, co by usprawiedliwiło rozstanie, ALE ja jestem idiotą, który w obawie, że straci wszystko, stał się samospełniającą przepowiednią.
Eh…
Nie nie. Powinna siedzieć i tego słuchać. Niby mogłaby złośliwie powiedzieć, że zasłużyła na to bo przecież chciała go zabić, ale… Ale nie. Naprawdę chciała go wysłuchać.
– Miłość… Miłość przeszkadza w życiu. Trochę jak choroba. Wiesz, gdy byłam dzieckiem, moja matka zawsze się śmiała, że chorym dzieciom wolno wszystko. Oczywiście w granicy rozsądku. Mam jednak wrażenie, że wszystkie społeczeństwa jednoznacznie uznały to za prawdę objawioną i dlatego tak wspierają zakochanych, chociaż powinni raczej pomóc im się otrząsnąć… – Zawahała się na chwilę, a wzrok wampirzycy powędrował w najdalszy kąt pomieszczenia. – Zresztą… Wiem coś o tym. Nie słyszałeś pewnie o tym jak zostałam przemieniona? Przezabawny historia. Koniecznie musisz ją usłyszeć zanim… Ale, ale nie. Najpierw ty kontynuuj. Jaki był? Co takiego w nim cię tak boleśnie pokonało?