Gdy dostrzegła pobudzenie w swoim rozmówcy uważnie się mu przyglądała. Dziwny człowiek. Rzadko spotykała osoby, które lubiłyby tak bardzo rozmowy o eliksirach, ale to dobrze. W końcu mogła trafić na kogoś, kto był dla niej wyzwaniem.
— Nie, źle się zrozumieliśmy. Ja nie potrafię tego eliksiru uwarzyć. Nigdy go nie robiłam. Mój szef jest odpowiedzialny za przyjmowanie zamówień oraz ich wycenę i myślę, że takie zamówienia są pod kontrolą Ministerstwa. – wyjaśniła szybko. W momencie, gdy wspomniał o człowieku, który w ostatnim czasie panoszy strachem na ulicach Londynu trochę się zestresowała.
— Raczej nie można go kupić tak ot. To są specjalne zamówienia. – zaczęła odpowiadać na jego pytania na tyle na ile mogła i na ile pozwalała jej wiedza, którą posiadała oraz to na ile pozwolił jej szef. Nie była typem osoby, który kłapał paszczą na prawo i lewo. – Jeśli będzie pan potrzebował więcej szczegółów może pan zajrzeć do Mikstur Raven’a na Pokątnej i zapytać mojego szefa. On dłużej siedzi w tym biznesie i w sumie uczył się od swojego ojca, który niestety zmarł w tamtym roku na smoczą ospę. – wyjaśniła. – Jego ojciec był fascynującym człowiekiem. Potrafił świetnie warzyć eliksiry, a był niewidomy. Podobno rozpaczliwie szukał sposobu na odzyskanie wzroku.