03.07.2025, 02:12 ✶
Ja tylko kupowałam książki.
Basilius wziął głęboki oddech.
– Kto ci sprzedał tę książkę i puścił samą z powrotem. Chcę tylko porozmawiać – powiedział zaskakująco spokojnie jak na stopień swojego sfrustrowania. – Nie, nie chciałbym, aby był tutaj morderca. Po prostu... Nie ważne. – Krzyczenie na otumanioną lekami Brennę, chyba nie miało zbyt wielkiego sensu. – Tak. Rodzeństwo jest całe. Dzisiaj. Spałem dzisiaj. Nie martw się o to. – Nie skłamał. Ostatni raz spał przecież dzisiaj. To że zdecydowanie za krótko, to była inna sprawa, ale przecież nikt nie mógł oczekiwać od niego, że tego dnia będzie odpoczywał rekomendowaną ilość godzin.
Powinien chyba zakazać jej też otwierania drzwi, ale... Jakoś tak odruchowo skorzystał z tego, że pomogła mu z wejściem do magazynku, w którym od razu postawił rzeczy na właściwej półce. Przynajmniej stażystom udało się złapać tamtego chochlika w pracowni i chyba byli ja tyle przejęci irytacją Prewetta, że na pewno zadbali o to, aby nie uciekł. Prawda? Naprawdę nie chciałby, aby po szpitalu biegał chochlik na wolności, który powinien zostać wykryty juz jakis czas temu.
– Książki mojej ulubionej autorki? Nie mam ulubionej autorki. Brenno proszę cię. Idź do swojego pokoju i śpij. Albo wiesz co. Lepiej nie. Odprowadzę cię. Naprawdę powinnaś teraz odpoczywać. Z zamkniętymi oczami. Po co ci książka? Mógłbym ci potem przynieść jak już poczułabyś się lepiej. Naprawdę widziałaś swoje oczy? Nie powinnaś nic na razie czytać.
Basilius wziął głęboki oddech.
– Kto ci sprzedał tę książkę i puścił samą z powrotem. Chcę tylko porozmawiać – powiedział zaskakująco spokojnie jak na stopień swojego sfrustrowania. – Nie, nie chciałbym, aby był tutaj morderca. Po prostu... Nie ważne. – Krzyczenie na otumanioną lekami Brennę, chyba nie miało zbyt wielkiego sensu. – Tak. Rodzeństwo jest całe. Dzisiaj. Spałem dzisiaj. Nie martw się o to. – Nie skłamał. Ostatni raz spał przecież dzisiaj. To że zdecydowanie za krótko, to była inna sprawa, ale przecież nikt nie mógł oczekiwać od niego, że tego dnia będzie odpoczywał rekomendowaną ilość godzin.
Powinien chyba zakazać jej też otwierania drzwi, ale... Jakoś tak odruchowo skorzystał z tego, że pomogła mu z wejściem do magazynku, w którym od razu postawił rzeczy na właściwej półce. Przynajmniej stażystom udało się złapać tamtego chochlika w pracowni i chyba byli ja tyle przejęci irytacją Prewetta, że na pewno zadbali o to, aby nie uciekł. Prawda? Naprawdę nie chciałby, aby po szpitalu biegał chochlik na wolności, który powinien zostać wykryty juz jakis czas temu.
– Książki mojej ulubionej autorki? Nie mam ulubionej autorki. Brenno proszę cię. Idź do swojego pokoju i śpij. Albo wiesz co. Lepiej nie. Odprowadzę cię. Naprawdę powinnaś teraz odpoczywać. Z zamkniętymi oczami. Po co ci książka? Mógłbym ci potem przynieść jak już poczułabyś się lepiej. Naprawdę widziałaś swoje oczy? Nie powinnaś nic na razie czytać.