03.07.2025, 14:21 ✶
Była ich trójka, szare mundury utytłane popiołem, postrzępione, zmęczone nocą, która dopiero zakwitała pożogą za ich plecami. – To... to jeden z nich! To Śmierciożerca! – Teraz, gdy maska uciekającego oprawcy zalśniła spod czarnego kaptura, gdy i tak ich lokalizacja była ujawniona nietrafionym zaklęciem - mężczyźni pozwolili sobie na reakcję, na wzajemne przynaglenie do akcji.
– Chroń dziewczynę!– zarządził najwyższy z nich, już nie biegnąc a gnając do miejsca zdarzenia. Wyprężone mięśnie łowcy przesadziły mur, zaraz za nim drugi nie sięgał po magię, a po siłę ramion i ud, po naturalny prymitywny zew, pchający dzieci do zabawy w policjantów i złodziei, a później ludzi dorosłych i poważnych do powielania tych schematów. Stawką tym razem było życie. Kolejne zaklęcie śmignęło nad głową Vulturisa, rozbryzgując się migotliwą siecią po ścianie zaułka w który się ukrył. Nie było to spokojne miejsce z przestrzenią i czasem na wyciszenie umysłu, ale translokacja zdawała się być jego jedyną szansą na ucieczkę.
Trzeci z brygadzistów pochylił się ku Dorze, która drżała w niekontrolowany sposób, nie mając za bardzo panowania nad ciałem, po którym wciąż prądem rozchodziło się wspomnienie niedawnej tortury. Jej energia życiowa wciąż pozostawała niestabilna, powietrze wkoło śmierdziało nie tylko wszechobecnym swądem spalenizny, ale też o wiele bardziej charakterystycznym czarnomagicznym swądem.
Na Matkę... wszystko... proszę pani? Wszystko dobrze? – Funkcjonariusz zdawał się niewiele młodszy od niej, braki kadrowe po Beltane wyraźnie dały się we znaki Brygadzie Uderzeniowej. Jego szczere oczy lustrowały ją, ale nie był w stanie ukryć przerażenia i drżenia własnych ubrudzonych rąk.
– Chroń dziewczynę!– zarządził najwyższy z nich, już nie biegnąc a gnając do miejsca zdarzenia. Wyprężone mięśnie łowcy przesadziły mur, zaraz za nim drugi nie sięgał po magię, a po siłę ramion i ud, po naturalny prymitywny zew, pchający dzieci do zabawy w policjantów i złodziei, a później ludzi dorosłych i poważnych do powielania tych schematów. Stawką tym razem było życie. Kolejne zaklęcie śmignęło nad głową Vulturisa, rozbryzgując się migotliwą siecią po ścianie zaułka w który się ukrył. Nie było to spokojne miejsce z przestrzenią i czasem na wyciszenie umysłu, ale translokacja zdawała się być jego jedyną szansą na ucieczkę.
Trzeci z brygadzistów pochylił się ku Dorze, która drżała w niekontrolowany sposób, nie mając za bardzo panowania nad ciałem, po którym wciąż prądem rozchodziło się wspomnienie niedawnej tortury. Jej energia życiowa wciąż pozostawała niestabilna, powietrze wkoło śmierdziało nie tylko wszechobecnym swądem spalenizny, ale też o wiele bardziej charakterystycznym czarnomagicznym swądem.
Na Matkę... wszystko... proszę pani? Wszystko dobrze? – Funkcjonariusz zdawał się niewiele młodszy od niej, braki kadrowe po Beltane wyraźnie dały się we znaki Brygadzie Uderzeniowej. Jego szczere oczy lustrowały ją, ale nie był w stanie ukryć przerażenia i drżenia własnych ubrudzonych rąk.
Następna tura odbywa się w dowolnej kolejności. Postaci znajdują się poza swoim zasięgiem.
Stanley Twoja tarcza nie została jeszcze naruszona. Jeżeli chcesz się teleportować zgodnie z deklaracją z poprzedniego posta, potrzebny będzie Twój rzut na translokację. W przypadku nieudanego rzutu, postać ulegnie rozszczepieniu; słaby sukces spowoduje, że postać się teleportuje, ale nie tam, gdzie chciała.
Stanley Twoja tarcza nie została jeszcze naruszona. Jeżeli chcesz się teleportować zgodnie z deklaracją z poprzedniego posta, potrzebny będzie Twój rzut na translokację. W przypadku nieudanego rzutu, postać ulegnie rozszczepieniu; słaby sukces spowoduje, że postać się teleportuje, ale nie tam, gdzie chciała.