06.07.2025, 22:23 ✶
W innych okolicznościach Mona naprawdę mogłaby być zachwycona. Mogłaby na placach jednej ręki wyliczyć te nieliczne chwile, kiedy obie gałęzie jej rodziny — matczyna i ojcowska — spotykały się w jednym miejscu bez wzajemnego kąsania się po kostkach. Mimo Roberta i Jonathana, których obecność w jej ukochanym zakątku świata — doceniała, a towarzystwo było samo w sobie doborowe, powody do radości wydały się być odległe.
— Nigdy nie widziałam Ministerstwa pogrążonego w takim chaosie — skomentowała elokwentnie, bo przecież dumny urzędniczy i nepotyczny stołek przeciętnej urzędniczki zajmowała niecałe dwa lata, ale znając odrobinę polityków, jak już coś Ministra miała zrobić, to dopiero wtedy, kiedy połowa kraju będzie chciała jej głowy. — Czy Jenkins działała kiedykolwiek z wyprzedzeniem?
Mona sunęła przed nimi, narzucając żwawe tempo. Z łatwością omijała błotniste rozlewiska, a wysoką trawę traktowała z czułością tak, aby nie naruszyć żadnego źdźbła, w której mógłby się skrywać jakiś mały, żywy byt.
— Praktycznie nietknięte — zaczęła. — Poza zbitym oknem, ścianą uwaloną sadzą i… — kobieta zrobiła przerwę. — Podłogą.
Od progu kuchni wszystko się zmieniło, obraz Pana Śmierci w ludzkiej, przesadnie męskiej formie nawiedzał jej wspomnienia, przebijał się nieproszony i niepojęcie realny, ciążył nad nią niczym kat nad skazanym, myśli. Sytuacja przerosła ją już dawno temu, a ona odwlekała stale nieuniknione, wiedząc, że topór i tak prędzej czy później zawiśnie niebezpiecznie nisko nad karkiem.
— Za to moi gości nie narzekają, ich kamienica jest w opłakanym stanie — uśmiechnęła się krzywo, natomiast na pytanie Jonathana odpowiedziała: — Te tańczące? Nie miałeś ich oddać do Płomyczka? Szczerze mówiąc, myślę, że gdybyś miał porządną meblościankę, wszystko by ocalało. Jak u mnie — przecież nic tak nie opierało się śmierciożerczym zaklęciom, jak klasyczne polskie dzieło meblarskie. Gdyby piekło miało salon, to właśnie z jej meblościanką.
— Nigdy nie widziałam Ministerstwa pogrążonego w takim chaosie — skomentowała elokwentnie, bo przecież dumny urzędniczy i nepotyczny stołek przeciętnej urzędniczki zajmowała niecałe dwa lata, ale znając odrobinę polityków, jak już coś Ministra miała zrobić, to dopiero wtedy, kiedy połowa kraju będzie chciała jej głowy. — Czy Jenkins działała kiedykolwiek z wyprzedzeniem?
Mona sunęła przed nimi, narzucając żwawe tempo. Z łatwością omijała błotniste rozlewiska, a wysoką trawę traktowała z czułością tak, aby nie naruszyć żadnego źdźbła, w której mógłby się skrywać jakiś mały, żywy byt.
— Praktycznie nietknięte — zaczęła. — Poza zbitym oknem, ścianą uwaloną sadzą i… — kobieta zrobiła przerwę. — Podłogą.
Od progu kuchni wszystko się zmieniło, obraz Pana Śmierci w ludzkiej, przesadnie męskiej formie nawiedzał jej wspomnienia, przebijał się nieproszony i niepojęcie realny, ciążył nad nią niczym kat nad skazanym, myśli. Sytuacja przerosła ją już dawno temu, a ona odwlekała stale nieuniknione, wiedząc, że topór i tak prędzej czy później zawiśnie niebezpiecznie nisko nad karkiem.
— Za to moi gości nie narzekają, ich kamienica jest w opłakanym stanie — uśmiechnęła się krzywo, natomiast na pytanie Jonathana odpowiedziała: — Te tańczące? Nie miałeś ich oddać do Płomyczka? Szczerze mówiąc, myślę, że gdybyś miał porządną meblościankę, wszystko by ocalało. Jak u mnie — przecież nic tak nie opierało się śmierciożerczym zaklęciom, jak klasyczne polskie dzieło meblarskie. Gdyby piekło miało salon, to właśnie z jej meblościanką.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception