07.07.2025, 19:41 ✶
Opuściła różdżkę – o wiele bardziej zależało jej na dramatycznym efekcie nadejścia niż na ciągłym oślepianiu Dægberhta. Młody był, nie było potrzeby aby wzrok tracił, chociaż jeżeli obecnie siedział aby wpatrywać się w księżyc to może problemy z dopatrywaniem się rzeczy nadejdą same. Rzucone od niechcenia Nox sprawiło, że mleczna poświata jako jedyna rysowała ich sylwetki, a chociaż marcowa noc nie była aż tak chłodna, świeże powietrze nigdy jej nie służyło, od razu więc przygarbiła się aby odsłoniętą twarz schować w wielu warstwach odzieży.
- Mam nadzieję, inaczej moja renoma w kwestii zaproszeń mogłaby poważnie ulec na uszczerbku. Muszę podtrzymywać wysokie standardy. – Jej rozbawione spojrzenie było ledwie widoczne, ale nawet w obecnie panujących ciemnościach jej długie, sięgające niemal kolan rude włosy wyrózniały ją z tła. W przeciwieństwie do delikatnej fryzury Flintów, jej włosy wydawały się niczym skupisko wiecznie walczących ze sobą węży – nie tyle rozczochrane co zaplątane pomiędzy fałdy ubrania, żyjące własnym życiem, podobnie jak sama Prewett nigdy do końca nie okiełznane.
- Nigdy nie mów nigdy. Co jeżeli znajdziesz zaczarowany kwiat, a po jego zjedzeniu zyskasz nadnaturalne moce? – Pytanie z gatunku bardziej retorycznych skończyła sprzedaniem mu lekkiego pstryczka w czoło zanim nie wcisnęła się, nie bez drobnego wysiłku, na miejsce obok niego. Nawet jeżeli była dość koścista, nie mogła mówić o chociażby dobitnej sprawności, nie mówiąc już o wdrapywanie się w przedziwne miejsca.
Lubiła przebywać w jego towarzystwie. Niektórzy dziwnych udawali ale Dægberht dziwny nie był, on po prostu widział świat w najlepszy możliwy sposób – w ten, w którym wszystko było jak pryzmat, umykające jednemu kolorowi i pozwalając na miliony innych spojrzeń które umykały innym. Czy kiedyś z tego miał wyrosnąć? Podejrzewała że nie, bo chociaż ludzie stawali się z wiekiem mądrzejsi, to jednak zmieniać się nie bardzo zmieniali. Przynajmniej tak wierzyła, obserwując garstkę swoich braci którzy przez życie szli wedle własnych zasad, lecz wszystkie ścieżki prowadziły ich w jedno miejsce. Gdze Flinty zostaną zaprowadzone? Pewnie niedługo do łazienki, o ile da rade postawić na swoim.
- Wypraszam sobie, troll w łazience byłby sporym urozmaiceniem i wtedy poszłabym go zobaczyć, tobie pozostawiając zaproszenie jako uprzejmą krutuazję. Ciesz się więc, że nic podobnego tu nie sugeruję, bo wtedy nie byłaby to najlepsza przygoda twojego...no cóż, może wieczoru. Nie warto zapeszać na przyszłość. – Wychyliła się jeszcze na korytarz, chwilowo tracąc równowagę ale ostatecznie łapiąc się go zanim nie ustabilizowała się na miejscu.
- Niech ci będzie, ale wydaje mi się, że to historia którą ktoś o twojej wrażliwości dawno powinien wiedzieć. Historia o dziewczynie której życie, przerwane zbyt wcześnie, pozostawilo ją w miejscu w którym już nigdy nie mogła dorosnąć – z każdym kolejnym zdaniem wszystko co padało z jej ust brzmiało co raz bardziej dramatycznie – a i ona widywana jest przez uczniów tylko w jednej łazience. – Przysunęła twarz bliżej, spoglądając uważniej aby wyłapać jego reakcję.
- Musimy ją zobaczyć.
- Mam nadzieję, inaczej moja renoma w kwestii zaproszeń mogłaby poważnie ulec na uszczerbku. Muszę podtrzymywać wysokie standardy. – Jej rozbawione spojrzenie było ledwie widoczne, ale nawet w obecnie panujących ciemnościach jej długie, sięgające niemal kolan rude włosy wyrózniały ją z tła. W przeciwieństwie do delikatnej fryzury Flintów, jej włosy wydawały się niczym skupisko wiecznie walczących ze sobą węży – nie tyle rozczochrane co zaplątane pomiędzy fałdy ubrania, żyjące własnym życiem, podobnie jak sama Prewett nigdy do końca nie okiełznane.
- Nigdy nie mów nigdy. Co jeżeli znajdziesz zaczarowany kwiat, a po jego zjedzeniu zyskasz nadnaturalne moce? – Pytanie z gatunku bardziej retorycznych skończyła sprzedaniem mu lekkiego pstryczka w czoło zanim nie wcisnęła się, nie bez drobnego wysiłku, na miejsce obok niego. Nawet jeżeli była dość koścista, nie mogła mówić o chociażby dobitnej sprawności, nie mówiąc już o wdrapywanie się w przedziwne miejsca.
Lubiła przebywać w jego towarzystwie. Niektórzy dziwnych udawali ale Dægberht dziwny nie był, on po prostu widział świat w najlepszy możliwy sposób – w ten, w którym wszystko było jak pryzmat, umykające jednemu kolorowi i pozwalając na miliony innych spojrzeń które umykały innym. Czy kiedyś z tego miał wyrosnąć? Podejrzewała że nie, bo chociaż ludzie stawali się z wiekiem mądrzejsi, to jednak zmieniać się nie bardzo zmieniali. Przynajmniej tak wierzyła, obserwując garstkę swoich braci którzy przez życie szli wedle własnych zasad, lecz wszystkie ścieżki prowadziły ich w jedno miejsce. Gdze Flinty zostaną zaprowadzone? Pewnie niedługo do łazienki, o ile da rade postawić na swoim.
- Wypraszam sobie, troll w łazience byłby sporym urozmaiceniem i wtedy poszłabym go zobaczyć, tobie pozostawiając zaproszenie jako uprzejmą krutuazję. Ciesz się więc, że nic podobnego tu nie sugeruję, bo wtedy nie byłaby to najlepsza przygoda twojego...no cóż, może wieczoru. Nie warto zapeszać na przyszłość. – Wychyliła się jeszcze na korytarz, chwilowo tracąc równowagę ale ostatecznie łapiąc się go zanim nie ustabilizowała się na miejscu.
- Niech ci będzie, ale wydaje mi się, że to historia którą ktoś o twojej wrażliwości dawno powinien wiedzieć. Historia o dziewczynie której życie, przerwane zbyt wcześnie, pozostawilo ją w miejscu w którym już nigdy nie mogła dorosnąć – z każdym kolejnym zdaniem wszystko co padało z jej ust brzmiało co raz bardziej dramatycznie – a i ona widywana jest przez uczniów tylko w jednej łazience. – Przysunęła twarz bliżej, spoglądając uważniej aby wyłapać jego reakcję.
- Musimy ją zobaczyć.