08.07.2025, 18:48 ✶
Jestem przy Icarusie i Electrze –> potem podchodzę do Atreusa, Oriona i Anthony'ego przy oknie.
– Milczenie, czy siedzenie w jednym miejscu i mówienie że żadne słowa nie pasują, też samo w sobie nieszczególnie pasuje do pogrzebu – rzucił, zanim zdążył pomyśleć, a następnie wbił wzrok w swoje dłonie. Dotarło do niego, ku własnemu szokowi, że poczuł irytację słysząc odpowiedź Icarusa I milczenie Electry i dopiero po chwili dotarło do niego, że nie miało to żadnego związku z jego rodzeństwem. Bo co chciał od nich usłyszeć? Jakąś magiczne formułkę, która sprawi, że Atreusowi i Orionowi od razu się polepszy? Hah... Magiczna formułka. Teoretycznie podczas swoich studiów w Mungu uczono go jak przekazywać bliskim złe nowiny i jak im w tym pomóc. Teraz przypomniała mu się sytuacja podczas nauki, gdy któryś z profesorów oznajmił, że jednym z etapów wsparcia rodziny zmarłego było "zasugerowanie rozwiązania." Chodziło oczywiście o wsparcie psychiczne, ale ktoś żartobliwie spytał, czy chodziło o nekromancję. Wtedy wydawało się to jakoś zabawniejsze. – Przepraszam. Nie o to mi chodziło.
Na dobrą sprawę Ari miał przecież rację. Żadne słowa nie były w tej sytuacji odpowiednie, bo gdyby takie istniały, Basilius z pewnością już dawno nauczyłby ich się na pamięć. Jego spojrzenie spoczęło na Atreusie i Orionie, obok których obecnie stał właśnie Shafiq. Pewnie składał im kondolencje i mówił... Matka wie co. Nie zdziwiłby się nawet, gdyby polityk właśnie przedstawiał im jakąś ofertę współpracy czy cokolwiek. Może... Może powinien tam podejść. Tak na wszelki wypadek. Nie ważne, że dalej nie miał pojęcia co powiedzieć kuzynom.
– Zaraz wrócę – rzucił do rodzeństwa i ruszył w kierunku zgromadzenia przy oknie. Chciał się tylko upewnić, że Shafiq nie wykorzystywał sytuacji. Nic więcej. Czemu miałby to robić? Nie miał pojęcia, ale chyba dzisiaj nie myślał do końca racjonalnie. No i musiał się czymś zająć.
– W Mungu przynoszą kwiaty do jej gabinetu. Pacjenci i pracownicy – powiedział do Atreusa i Oriona, a następnie skinął głową Shafiqowi. – Panie Shafiq. Cieszymy się, że pan przyszedł. – To nawet nie było kłamstwo. W końcu mężczyzna był związany z rodziną Bulstrode.
– Milczenie, czy siedzenie w jednym miejscu i mówienie że żadne słowa nie pasują, też samo w sobie nieszczególnie pasuje do pogrzebu – rzucił, zanim zdążył pomyśleć, a następnie wbił wzrok w swoje dłonie. Dotarło do niego, ku własnemu szokowi, że poczuł irytację słysząc odpowiedź Icarusa I milczenie Electry i dopiero po chwili dotarło do niego, że nie miało to żadnego związku z jego rodzeństwem. Bo co chciał od nich usłyszeć? Jakąś magiczne formułkę, która sprawi, że Atreusowi i Orionowi od razu się polepszy? Hah... Magiczna formułka. Teoretycznie podczas swoich studiów w Mungu uczono go jak przekazywać bliskim złe nowiny i jak im w tym pomóc. Teraz przypomniała mu się sytuacja podczas nauki, gdy któryś z profesorów oznajmił, że jednym z etapów wsparcia rodziny zmarłego było "zasugerowanie rozwiązania." Chodziło oczywiście o wsparcie psychiczne, ale ktoś żartobliwie spytał, czy chodziło o nekromancję. Wtedy wydawało się to jakoś zabawniejsze. – Przepraszam. Nie o to mi chodziło.
Na dobrą sprawę Ari miał przecież rację. Żadne słowa nie były w tej sytuacji odpowiednie, bo gdyby takie istniały, Basilius z pewnością już dawno nauczyłby ich się na pamięć. Jego spojrzenie spoczęło na Atreusie i Orionie, obok których obecnie stał właśnie Shafiq. Pewnie składał im kondolencje i mówił... Matka wie co. Nie zdziwiłby się nawet, gdyby polityk właśnie przedstawiał im jakąś ofertę współpracy czy cokolwiek. Może... Może powinien tam podejść. Tak na wszelki wypadek. Nie ważne, że dalej nie miał pojęcia co powiedzieć kuzynom.
– Zaraz wrócę – rzucił do rodzeństwa i ruszył w kierunku zgromadzenia przy oknie. Chciał się tylko upewnić, że Shafiq nie wykorzystywał sytuacji. Nic więcej. Czemu miałby to robić? Nie miał pojęcia, ale chyba dzisiaj nie myślał do końca racjonalnie. No i musiał się czymś zająć.
– W Mungu przynoszą kwiaty do jej gabinetu. Pacjenci i pracownicy – powiedział do Atreusa i Oriona, a następnie skinął głową Shafiqowi. – Panie Shafiq. Cieszymy się, że pan przyszedł. – To nawet nie było kłamstwo. W końcu mężczyzna był związany z rodziną Bulstrode.