08.07.2025, 21:31 ✶
Szkoda, że zdążył tę gazetkę odłożyć, bo by ją bardzo powoli i ostentacyjnie zamknął, a potem rzucił w Basiliusa. To nie tak, że absolutnie nie przeszkadzało mu to, ze ktoś spierdolił sprawę. O nie, miał swoje przemyślenia na ten temat, ale doskonale oddawały je wcześniejsze krzyki Prewetta na korytarzu. Jego kuzyn potrafił się pieklić równie pięknie, a może i o wiele bardziej kolorowo, ale co to właściwie miało zmienić w tym momencie? Robiąc przysłowiową burdę, bał się że wszystko tylko osunęłoby się w czasie, więżąc go tutaj na jeszcze więcej czasu, a on zwyczajnie nienawidził szpitali.
- Dobra kurwa - parsknął, ale mimo że jego usta zadrżały w uśmiechu, ton był podszyty o wiele bardziej szorstkim kolorytem. - Dawaj tutaj tego gnoja, upierdolę mu głowę przy samej dupie - syknął, nawet o wiele bardziej gotowy do... w sumie czegokolwiek. W końcu był mamutowcem olbrzymim - lepiej było z nim nie zadzierać. - A razem z nim i tą rozpierdoloną nogą, pójdę do szanownej pani Dorindy Lestrange, żeby przypadkiem nie zapomniała, ze to jest szpital a nie jebalnia, gdzie każdy robi co chce - zmarszczył groźnie brwi, a potem westchnął głęboko. - Jestem niezadowolony, oczywiście. Ale mamy kryzys. Kryzysy rządzą się swoimi prawami. Może dla rozluźnienia sam sobie machniesz ten quiz?
Kiedy Basil zaczął kontynuować swoje smęty, to teraz on spojrzał na niego jak na idiotę. Był jak najbardziej kompetentny, nawet jeśli Atreus regularnie wił się i wykręcał od pomocy, ale niech mu będzie. Chciał mu dać kogoś kompetentnego, jasne, ale niech to przynajmniej będzie szybko.
- Pewnie moja aura tak na nich działa - powiedział, nie zdążywszy odpowiedzieć na cokolwiek innego, zanim przestraszony stażysta tak samo szybko wszedł i wyszedł. - Mam taki efekt na ludzi czasem. Ja w ogóle proponuję kazać im te składniki alfabetycznie na nowo układać w schowku, ale schować parę fiolek tak żeby im się dupy spociły bo znowu coś zjebali. Wiesz, tak prewencyjnie żeby się nie zapomnieli. A ty byś sobie odpoczął, znaczy przypilnował ich. Albo coś gorszego możesz im dać, tylko nie wiem w sumie jaka jest najgorsza robota w spitalu. Sprzątanie wymiocin? Wyciskanie czyraków?
- Dobra kurwa - parsknął, ale mimo że jego usta zadrżały w uśmiechu, ton był podszyty o wiele bardziej szorstkim kolorytem. - Dawaj tutaj tego gnoja, upierdolę mu głowę przy samej dupie - syknął, nawet o wiele bardziej gotowy do... w sumie czegokolwiek. W końcu był mamutowcem olbrzymim - lepiej było z nim nie zadzierać. - A razem z nim i tą rozpierdoloną nogą, pójdę do szanownej pani Dorindy Lestrange, żeby przypadkiem nie zapomniała, ze to jest szpital a nie jebalnia, gdzie każdy robi co chce - zmarszczył groźnie brwi, a potem westchnął głęboko. - Jestem niezadowolony, oczywiście. Ale mamy kryzys. Kryzysy rządzą się swoimi prawami. Może dla rozluźnienia sam sobie machniesz ten quiz?
Kiedy Basil zaczął kontynuować swoje smęty, to teraz on spojrzał na niego jak na idiotę. Był jak najbardziej kompetentny, nawet jeśli Atreus regularnie wił się i wykręcał od pomocy, ale niech mu będzie. Chciał mu dać kogoś kompetentnego, jasne, ale niech to przynajmniej będzie szybko.
- Pewnie moja aura tak na nich działa - powiedział, nie zdążywszy odpowiedzieć na cokolwiek innego, zanim przestraszony stażysta tak samo szybko wszedł i wyszedł. - Mam taki efekt na ludzi czasem. Ja w ogóle proponuję kazać im te składniki alfabetycznie na nowo układać w schowku, ale schować parę fiolek tak żeby im się dupy spociły bo znowu coś zjebali. Wiesz, tak prewencyjnie żeby się nie zapomnieli. A ty byś sobie odpoczął, znaczy przypilnował ich. Albo coś gorszego możesz im dać, tylko nie wiem w sumie jaka jest najgorsza robota w spitalu. Sprzątanie wymiocin? Wyciskanie czyraków?