10.07.2025, 14:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2025, 14:52 przez Keyleth Nico Yako.)
Nico uśmiechnął się szeroko, widząc w końcu zrozumieniu w oczach kamrata. – No ja też zdecydowanie wolę tę opcję, chociaż już słyszałem, że niektórzy kiedy już nieżyją, to jednak potem żyją i to nie z powodu voodoo, a całkiem sprytnie poprowadzonej linii genetycznej. Zastanawiam się zawsze jak to działa, nie jestem zbyt lotny w sprawach przyrodniczych, ale jestem ciekaw, czy czarodzieje decydujący się na związki biorą pod uwagę również magiczne właściwości swoich rodzin i wiesz... duchów, które czynią tą krew wyjątkową. – Genetyka? Nie znam. Nie uważałam na lekcjach. Paplał cokolwiek rad z towarzystwa, też - nie uszło mu to uwadze - Elias zdawał się szczęśliwszy z powodu jego obecności tutaj w męskiej formie, niż kiedy spotkali się w Kotle kiedy był dziewczyną. Oczywiście mężczyzna zarzekał się że po prostu kocha towarzystwo kobiet, ale może to była jakaś bolesna miłość, bo teraz więcej w nim było swobody. Swobody, która Keyleth bardzo lubiła, więc absolutnie nie zamierzała porzucać swojej maski rezolutnego żeglarza.
Dla takiego szerokiego uśmiechu warto było nim pozostać.
– Aye aye kapitanie! Się robi! – zasalutował wesoło, kilkukrotnie jednak machając różdżką "tak na próbę". Odzwyczaić się można było, gdy moc szła tak prostą drogą skumulowaną w dłoni. – Jest wywabić gówno z podłogi! – powtarzała zasłyszane na statkach odpowiedzi załogantów, czyniąc niejako Eliasa kapitanem tego statku, nawet jeśli jego pozycja w sklepowej hierarchii była na tyle niska, że owe gówno było jego zmartwieniem. Zaraz potem Nico jednak zmarszczył czoło w powadze i skupieniu, splatając moc, która mogłaby wydobyć czernidło z podłoża, nie uszkadzając przy tym rzeczonego podłoża.
Na trzy czte i...
Translokacja ◉◉◉○○, wyciąganie brudu z ziemi
...RY!
Czarne muldy zaczęły sączyć się ku górze i bezczelnie lewitować sobie czekając na dalsze rozkazy, a powierzchnia, którą udało objąć się tą zabawą w sprzątanie pokładu była... całkiem zacna. W porównaniu z porażkami, które odnosił punkt za punktem podczas pożaru, teraz Nico aż promieniował mało subtelną męską dumą, że nie zawiódł kompana i rzeczywiście coś tam jednak potrafił.
Dla takiego szerokiego uśmiechu warto było nim pozostać.
– Aye aye kapitanie! Się robi! – zasalutował wesoło, kilkukrotnie jednak machając różdżką "tak na próbę". Odzwyczaić się można było, gdy moc szła tak prostą drogą skumulowaną w dłoni. – Jest wywabić gówno z podłogi! – powtarzała zasłyszane na statkach odpowiedzi załogantów, czyniąc niejako Eliasa kapitanem tego statku, nawet jeśli jego pozycja w sklepowej hierarchii była na tyle niska, że owe gówno było jego zmartwieniem. Zaraz potem Nico jednak zmarszczył czoło w powadze i skupieniu, splatając moc, która mogłaby wydobyć czernidło z podłoża, nie uszkadzając przy tym rzeczonego podłoża.
Na trzy czte i...
Translokacja ◉◉◉○○, wyciąganie brudu z ziemi
Rzut Z 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
...RY!
Czarne muldy zaczęły sączyć się ku górze i bezczelnie lewitować sobie czekając na dalsze rozkazy, a powierzchnia, którą udało objąć się tą zabawą w sprzątanie pokładu była... całkiem zacna. W porównaniu z porażkami, które odnosił punkt za punktem podczas pożaru, teraz Nico aż promieniował mało subtelną męską dumą, że nie zawiódł kompana i rzeczywiście coś tam jednak potrafił.