13.07.2025, 00:32 ✶
– Sprawiłeś, że wszystkie oczy były skupione na mnie. I mnie nie ostrzegłeś – mruknęła cicho, a na jej martwe serce padł jakiś promyk nadziei, gdy w jego słowach usłyszała echo tego wampira, z którym tańczyła przed laty.
Królowa…
Doskonale pamiętała, że nie zależało jej na tym, aby wszyscy się na nią patrzyli i to tak niespodziewanie, a jego wytłumaczenia, owszem były miłe, ale… Ale skoro przez tyle dekad myślała o tym w zupełnie inny sposób, to teraz nagle nie zamierzała zmienić zdania!
Nie rozumiała do końca jego lęku, tego co przeżył w swojej celi, w której to niejako ona go zamknęła, ale po prostu otoczyła go ramieniem, chcąc przynieść mu jak najwięcej komfortu. I pomyśleć, że chciała go zabić… Widocznie na starość robiła się bardziej impulsywna, a nie na odwrót.
– Są inne metody. Mniej bolesne – powiedziała. – Grunt, by nie siedzieć samotnie z własnymi myślami. To jest… Najpodlejsze co można sobie zrobić. – Zaczęła o tym myśleć. Może… Może gdyby z nim na chwilę została… Może wtedy przestałby się tak zadręczać, rozproszony obecnością drugiego wampira.
– Pamiętam – przyznała i na potwierdzenie swoich słów, dołączyła do ich wspólnej melodii, bezwiednie kreśląc wzory na jego ramieniu.
Królowa…
Doskonale pamiętała, że nie zależało jej na tym, aby wszyscy się na nią patrzyli i to tak niespodziewanie, a jego wytłumaczenia, owszem były miłe, ale… Ale skoro przez tyle dekad myślała o tym w zupełnie inny sposób, to teraz nagle nie zamierzała zmienić zdania!
Nie rozumiała do końca jego lęku, tego co przeżył w swojej celi, w której to niejako ona go zamknęła, ale po prostu otoczyła go ramieniem, chcąc przynieść mu jak najwięcej komfortu. I pomyśleć, że chciała go zabić… Widocznie na starość robiła się bardziej impulsywna, a nie na odwrót.
– Są inne metody. Mniej bolesne – powiedziała. – Grunt, by nie siedzieć samotnie z własnymi myślami. To jest… Najpodlejsze co można sobie zrobić. – Zaczęła o tym myśleć. Może… Może gdyby z nim na chwilę została… Może wtedy przestałby się tak zadręczać, rozproszony obecnością drugiego wampira.
– Pamiętam – przyznała i na potwierdzenie swoich słów, dołączyła do ich wspólnej melodii, bezwiednie kreśląc wzory na jego ramieniu.