14.07.2025, 21:24 ✶
Wspomnienie zielonych wzgórz i fioletowych wrzosowisk ścisnął ją za serce. W tonie głosu kobiety pobrzmiewała tylko przez chwilę gorycz tęsknoty — smokom lepiej niż ludziom. Smoki nie analizowały, nie tęskniły, nie wnikały się w emocjonalne stany. Smoki smokom smokami. A tak poza tym — to nie powinno się żadnemu Rowle pozwolić, aby temat rozmów zszedł na około-smocze tematy. Dziwne, ze Prewettci jeszcze się tego nie nauczyli.
— Hodowla smoczogników całkiem nieźle się rozrosła pod moją nieobecność — odparła przyjaźnie. — Zębatek jest bardzo łasy na baby mimo swojego podeszłego wieku — uniosła wzrok i posłała krótkie spojrzenie Electrze. — Och, Zębatek to mój smoczognik. Siedzi skurczybyk w Walii — czasami zastanawiała się, czy nie sprowadzić tego berbecia do Londynu. W końcu był jej i oswoiła go na tyle na ile można było oswoić magicznego gada, który pluskał iskrami, gdy coś mu się nie spodobało. Troska o niego jednakże zwyciężyła, bo Zębatek zasługiwał na naturalne środowisko, przestwór wrzosowisk i towarzystwo innych smoczogników. Na wolność. Dlatego Mona miała kota. — Trwa aktualnie też okres lęgowy, także jeszcze jest szansa na doglądanie maluchów… Pomóc wam jakoś? — spytała nagle, marszcząc brwi na widok bitwy między owocami, nożem a Icarusem. — Skąd macie w ogóle truskawki o tej porze roku? — może i kuchnia nie była jej naturalnym środowiskiem, ale z dwojga złego wolała pomóc niż patrzeć, jak Ari dobijał piękne, dorodne truskawki.
— Dawno… Dawno mnie tam nie było — kontynuowała, a myśl niepostrzeżenie odpłynęła w stronę rodowej posiadłości. — Po śmierci mamy i po… — machnęła zabawnie protezą celem rozbrojenia ciężaru wspomnień żartem. Następnie westchnęła. — …po tym, ojcu trochę odwaliło. Bardzo martwię się o niego, ale każda rozmowa z nim to jak grochem o ścianę — bezsilnie wzruszyła ramionami. — Na początku myślałam, że to o mnie chodzi i chce być może mnie odsunąć, odizolować od reszty rodziny, ale teraz mam wrażenie, że to on sam się od wszystkich odcina. Ostatnim razem, jak się widzieliśmy, strasznie się pokłóciliśmy i oczywiście, że poszło o jego poglądy — a przecież wiedziała, jak kończyła się samotność! Przekonała się o tym na własnej skórze! — Jak się rozmawia z kimś, kto jest przekonany, że wie wszystko lepiej?
— Hodowla smoczogników całkiem nieźle się rozrosła pod moją nieobecność — odparła przyjaźnie. — Zębatek jest bardzo łasy na baby mimo swojego podeszłego wieku — uniosła wzrok i posłała krótkie spojrzenie Electrze. — Och, Zębatek to mój smoczognik. Siedzi skurczybyk w Walii — czasami zastanawiała się, czy nie sprowadzić tego berbecia do Londynu. W końcu był jej i oswoiła go na tyle na ile można było oswoić magicznego gada, który pluskał iskrami, gdy coś mu się nie spodobało. Troska o niego jednakże zwyciężyła, bo Zębatek zasługiwał na naturalne środowisko, przestwór wrzosowisk i towarzystwo innych smoczogników. Na wolność. Dlatego Mona miała kota. — Trwa aktualnie też okres lęgowy, także jeszcze jest szansa na doglądanie maluchów… Pomóc wam jakoś? — spytała nagle, marszcząc brwi na widok bitwy między owocami, nożem a Icarusem. — Skąd macie w ogóle truskawki o tej porze roku? — może i kuchnia nie była jej naturalnym środowiskiem, ale z dwojga złego wolała pomóc niż patrzeć, jak Ari dobijał piękne, dorodne truskawki.
— Dawno… Dawno mnie tam nie było — kontynuowała, a myśl niepostrzeżenie odpłynęła w stronę rodowej posiadłości. — Po śmierci mamy i po… — machnęła zabawnie protezą celem rozbrojenia ciężaru wspomnień żartem. Następnie westchnęła. — …po tym, ojcu trochę odwaliło. Bardzo martwię się o niego, ale każda rozmowa z nim to jak grochem o ścianę — bezsilnie wzruszyła ramionami. — Na początku myślałam, że to o mnie chodzi i chce być może mnie odsunąć, odizolować od reszty rodziny, ale teraz mam wrażenie, że to on sam się od wszystkich odcina. Ostatnim razem, jak się widzieliśmy, strasznie się pokłóciliśmy i oczywiście, że poszło o jego poglądy — a przecież wiedziała, jak kończyła się samotność! Przekonała się o tym na własnej skórze! — Jak się rozmawia z kimś, kto jest przekonany, że wie wszystko lepiej?
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła