14.07.2025, 23:32 ✶
Wszystkie te przepychanki nie miał większego sensu, ale nawet jeśli zwyczajnie Leviathana irytowały, nie miał zamiaru dorzucać do dyskusji dokładnie tego samego, co zostało już powiedziane. Podzielili się więc na dwa obozy, kiedy Geraldine i jej przydupas postanowili udać się na tył statku, a Rowle mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy byli świadomi że tym sposobem usuwali się z równania, o które przed chwilą było aż tyle zamieszania. Zatem podzielili się na dwa obozy - fantastycznie. Było to marzenie, szczególnie z jego perspektywy jako kogoś, kto prowadził własny rezerwat, tak samo jak i często pracował ze swoimi ludźmi w terenie. Przepychanie się w kryzysowej sytuacji? W-s-p-a-n-i-a-l-e. Nie potrzebowali czarnej magii, żeby coś koncertowo się im tu zaraz spierdoliło.
Trzymajcie się, krzyknął kapitan. Jeśli Leviathan miał coś pod ręką, to faktycznie się złapał, ale przede wszystkim ugiął nogi, chcąc w ten sposób złagodzić ewentualne niedogodności i dzięki temu ustać.
// af ◉◉◉○○ na ustanie na statku
Już wcześniej powiedział, co myślał o widniejącym przed nimi cielsku, które naśladowało skały. Byłoby prościej, gdyby nie miał racji, ale ich czujka na potwory postanowiła opuścić resztę ekipy, najwyraźniej chcąc udowodnić jakieś swoje racje.
- Powtarzam - powiedział nie tyle ostro, co zdecydowanym tonem, patrząc szybko na Victorię, Hestię i w końcu Laurenta. - Zasadzki - położył nacisk na to właśnie słowo, zanim nie zadarł głowy do góry. - Kapitanie, jak szybko możemy ewentualnie podnieść statek? - krzyknął do mężczyzny, szybko przechodząc dalej.
- Laurent, możesz spróbować określić, jak są duże? Możemy spróbować dzięki temu określić czy to młode, czy dorosły osobnik. Jeśli to matka z młodymi - wiesz o co mi chodzi - rzucił w stronę Prewetta, mając nadzieję, że ten faktycznie zrozumie co właśnie chodziło mu po głowie. Jeśli to była matka z młodymi, wystarczyło odstraszyć młode i modlić się, żeby statek wytrzymał.
- Jeśli musicie używać magii, próbujcie zaklęć oszałamiających lub uderzać nimi w wodę. Mocno. Jak ktoś czuje się ambitnie, może próbować skłonić je jakimś urokiem do zmiany planów. Słabe punkty to oczy, nozdrza, podniebienie i okolice kloaki - mówił głośno, bardzo głośno, bo nie był pewien ile osób, które znajdowały się na statku, miało wcześniej styczność z tymi stworzeniami. Załoga miała się zajmować ich środkiem transportu, jasne, ale byli na środku morza i wszystko działo się bardzo szybko.
- Wiem gdzie je widziano - pochylił się nad Victorią. Brakowało im tylko mapy. - Są teraz o wiele bliżej, ale też te rejony, z tego okresu i parę lat wcześniej, różnią się od siebie. Płynęliśmy do tej pory wzdłuż wybrzeża, wciąż je z resztą widzimy, więc możemy założyć, że te tereny gdzie płynęliśmy, znajdują się mniej więcej w linii prostej od nas. To woda, powinniśmy iść najkrótszą drogą - westchnął, niby próbując mówić spokojnie, ale w dłoni już dawno trzymał różdżkę.
Trzymajcie się, krzyknął kapitan. Jeśli Leviathan miał coś pod ręką, to faktycznie się złapał, ale przede wszystkim ugiął nogi, chcąc w ten sposób złagodzić ewentualne niedogodności i dzięki temu ustać.
// af ◉◉◉○○ na ustanie na statku
Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!
Już wcześniej powiedział, co myślał o widniejącym przed nimi cielsku, które naśladowało skały. Byłoby prościej, gdyby nie miał racji, ale ich czujka na potwory postanowiła opuścić resztę ekipy, najwyraźniej chcąc udowodnić jakieś swoje racje.
- Powtarzam - powiedział nie tyle ostro, co zdecydowanym tonem, patrząc szybko na Victorię, Hestię i w końcu Laurenta. - Zasadzki - położył nacisk na to właśnie słowo, zanim nie zadarł głowy do góry. - Kapitanie, jak szybko możemy ewentualnie podnieść statek? - krzyknął do mężczyzny, szybko przechodząc dalej.
- Laurent, możesz spróbować określić, jak są duże? Możemy spróbować dzięki temu określić czy to młode, czy dorosły osobnik. Jeśli to matka z młodymi - wiesz o co mi chodzi - rzucił w stronę Prewetta, mając nadzieję, że ten faktycznie zrozumie co właśnie chodziło mu po głowie. Jeśli to była matka z młodymi, wystarczyło odstraszyć młode i modlić się, żeby statek wytrzymał.
- Jeśli musicie używać magii, próbujcie zaklęć oszałamiających lub uderzać nimi w wodę. Mocno. Jak ktoś czuje się ambitnie, może próbować skłonić je jakimś urokiem do zmiany planów. Słabe punkty to oczy, nozdrza, podniebienie i okolice kloaki - mówił głośno, bardzo głośno, bo nie był pewien ile osób, które znajdowały się na statku, miało wcześniej styczność z tymi stworzeniami. Załoga miała się zajmować ich środkiem transportu, jasne, ale byli na środku morza i wszystko działo się bardzo szybko.
- Wiem gdzie je widziano - pochylił się nad Victorią. Brakowało im tylko mapy. - Są teraz o wiele bliżej, ale też te rejony, z tego okresu i parę lat wcześniej, różnią się od siebie. Płynęliśmy do tej pory wzdłuż wybrzeża, wciąż je z resztą widzimy, więc możemy założyć, że te tereny gdzie płynęliśmy, znajdują się mniej więcej w linii prostej od nas. To woda, powinniśmy iść najkrótszą drogą - westchnął, niby próbując mówić spokojnie, ale w dłoni już dawno trzymał różdżkę.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast