15.07.2025, 17:49 ✶
— Hańba takim rycerzom, którzy chwalą Matkę, acz niewiastom nie służą — rzekł z pokorą. Wierzył, iż każdy, kto przysięgał na ideały, im służyć był powinien. Upadek ich wszak nie był dziełem bogów, acz ludzkiej słabości. Jednakże spadał Icarus w otchłań. Miłość serca tak głęboko go wciągała w pułapkę, że niczym mysz, nie potrafił się zeń wyzwolić. Szamotał się, szarpał, lecz zniewolony był. A do niewoli owej go wpędzał ukochanej głos. Uśmiech jej pętał więzy na jego nadgarstkach, a blask słońca odbijającego się w jej rudych włosach raził po oczach. Dusza jego do niej należała, serce oddał jej i nie miał czelności go jej odebrać. Rycerz wszak skazany był ze swej istoty na los tragiczny. Na miłość nieodwzajemnioną, bolesną.
Nagle doń podbiegł sir Ajaxon, o niemal równie płomiennych włosach co panienka Mona. Przejęcie na jego przystojnej twarzy Icarus zoczył natychmiast.
— Icarusie, nie jest to dobre miejsce. Pozostałości to są po bandytów obozie. Ich maskę w czaszki kształcie znalazłem w trawie. Spójrz sam — rudowłosy rycerz uniósł w ręku trupią maskę. Z kości słoniowej ją wykonano, barbarzyńsko zdobytej podczas najazdu potworów w ludzkiej skórze na niewinne zwierzę. — To zły omen. Wiesz to dobrze.
Icarus wiedział też dobrze, że konie potrzebowały odpoczynku. Podobnie, jak i ludzie. Nie było lepszego miejsca na nocleg, a trakt był szczególnie niebezpieczny. Wilkołaki, wąpierze i inne stwory mogły napaść ich i zgładzić. A bandyci, którzy jakiś temu tu obozowali nie musieli być zagrożeniem. Zapewne byli w ruchu. Przemieszczali się z miejsca na miejsce. Znał dobrze Śmierciojadów, sprawiali kłopoty w całym królestwie. Co znaczyło, że w jednym miejscu nie sterczeli.
— Zbierz kilku ludzi, pójdźcie na zwiad — rozkazał Ajaxonowi. — Jeśli ich zobaczycie, biegnijcie z powrotem do obozu. Ja dopilnuję, by panienkom nic się nie stało.
Ajaxon kiwnął głową i odszedł, choć widać było po nim, że nie był chętny temu pomysłowi. W każdym niemal Śmierciojady trwogę budziły, w nim także. Podejrzewano nawet, że wielkie rody z nimi pracowały. Wszak była to sekta grozę budząca, chcąca władzę przejąć i ze wszystkiego, co nieczyste uważają, świat ogniem oczyścić.
— Spokojnie, pani. Jeśli tu są, Ajaxon na pewno ich odnajdzie. Wprawiony jest w boju, jak nikt, a oczy ma niczym sokół.