16.07.2025, 03:22 ✶
Nic tak nie zachęcało do pracy jak miła atmosfera przy kociołku, a Olivia wspaniale na to wpływała. Dora więc uśmiechnęła się do niej znowu, równie ciepło i wesoło jak za każdym innym razem, ale w końcu też na jej buzi pojawił się bardziej skupiony wyraz. W grę bowiem weszły składniki, a palnik pod kociołkiem został podkręcony. Crawley przygotowała nawet swoją własną różdżkę, kładąc ją na stole, tuż obok kociołka w którym zaczęły powoli mieszać kolejne wymienione wcześniej składniki, żeby stworzyć bazę pod opracowywany eliksir.
- No, to pozostaje trzymać kciuki - i jakby żeby zakląć los, na moment splotła palce, kiedy Olivia podała jej niewielką buteleczkę. Odkorkowała ją zaraz i ostrożnie, zachowując też wszelkie środki ostrożności, by przypadkiem nie prysnąć sobie w twarz, dolała roztwór do znajdującej się w kociołku cieczy.
A potem wstrzymała oddech.
Składniki jednak połączyły się ładnie, powoli splatając w jakimś barwnym tańcu, aż wreszcie koloryt wyrównał się, a mikstura na nowo zaczęła leniwie bulgotać. Była teraz o wiele bardziej gęsta, o złocistym kolorycie i półtransparentna. Przypominała Dorze trochę mętny, nieoszlifowany bursztyn.
- Okej. Okej, okej. Wygląda dobrze? - spojrzała na Olivię uważnie, jakby chcąc sprawdzić, czy ta się z nią zgadza. - Musimy ją jeszcze trochę potrzymać nad palnikiem, ale dać jej też spokój, więc myślę że możemy w tym czasie zająć się drugą częścią?
- No, to pozostaje trzymać kciuki - i jakby żeby zakląć los, na moment splotła palce, kiedy Olivia podała jej niewielką buteleczkę. Odkorkowała ją zaraz i ostrożnie, zachowując też wszelkie środki ostrożności, by przypadkiem nie prysnąć sobie w twarz, dolała roztwór do znajdującej się w kociołku cieczy.
A potem wstrzymała oddech.
Składniki jednak połączyły się ładnie, powoli splatając w jakimś barwnym tańcu, aż wreszcie koloryt wyrównał się, a mikstura na nowo zaczęła leniwie bulgotać. Była teraz o wiele bardziej gęsta, o złocistym kolorycie i półtransparentna. Przypominała Dorze trochę mętny, nieoszlifowany bursztyn.
- Okej. Okej, okej. Wygląda dobrze? - spojrzała na Olivię uważnie, jakby chcąc sprawdzić, czy ta się z nią zgadza. - Musimy ją jeszcze trochę potrzymać nad palnikiem, ale dać jej też spokój, więc myślę że możemy w tym czasie zająć się drugą częścią?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.