16.07.2025, 03:33 ✶
Melodia ich głosów wypełniała wspólnie pustkę domu, aż nie utworzyła kołysanki, która ułożyła go do snu. Lucy nuciła jeszcze długo, jakby w obawie, że inaczej się obudzi, a potem, gdy już przestała, przyjrzała się śpiącej postaci, teraz tak spokojnej i chwilowo pozbawionej jakichkolwiek zmartwień. Kolejna jego twarz do kolekcji. Kolekcji dość pokaźnej jak na nieliczne przecież dni ich znajomości.
Oderwała wzrok od Gabriela, aby zerknąć na okna. Nadchodził świt. Mogła go zostawić i dać mu się spalić we śnie. Całkiem przyjemna śmierć, zwłaszcza gdyby spróbowała rzucić na niego jakieś zaklęcie umarzające chociaż na kilka chwil ból. Po prostu zasnąć i nigdy się nie obudzić. Spełnić jego prośbę. Pozbawić go bólu. Dać mu coś o czym sama czasem marzyła, ale nie miała w swoim życiu nikogo, kto pomógłby jej się na to odważyć. Uniosła różdżkę…
Gdy się obudził dalej było ciemno, a on znajdował się w swoim domu, chociaż… Mógł zauważyć w nim parę zmian. Po pierwsze, chociaż dalej leżał w salonie, leżał już nie na nogach kobiety, a łóżku, przykryty barwnym kocem. Okna natomiast udekorowane zostały ciężkimi płatami materiału, które ktoś, przykleił do ściany, jakimś zaklęciem i… Taśmą, bo wampirzyca najwyraźniej zakładała, że łatwiej jej będzie wyczarować silnie klejąca taśmę, niż na stałe przytwierdzić zaklęciem tkaninę do ściany.
Sama Lucy, siedziała w prostym czerwonym fotelu, na środku pomieszczenia, przy którym stało kolejne siedzenie, jak i stolik i czytała… Książkę, posiłkując się niewielką kulą światła, która jako jedyna rozjaśniała tę ciemność. Wampirzyca, nie mając pojęcia, że jej gospodarz już się obudził, przewracała kolejne kartki i co jakiś czas śmiała się z czegoś pod nosem. Poza tym prostym umeblowaniem, gdzieś w ledwie dostrzegalnym kącie pokoju, leżały różne szpargały w tym niezliczoną ilość barwnych kocy, zupełnie jakby ktoś, komu się trochę nudziło, eksperymentował z różnymi ich kolorami i wzorami. Na stoliku natomiast stała butelka z czerwonym płynem i kieliszek.
Oderwała wzrok od Gabriela, aby zerknąć na okna. Nadchodził świt. Mogła go zostawić i dać mu się spalić we śnie. Całkiem przyjemna śmierć, zwłaszcza gdyby spróbowała rzucić na niego jakieś zaklęcie umarzające chociaż na kilka chwil ból. Po prostu zasnąć i nigdy się nie obudzić. Spełnić jego prośbę. Pozbawić go bólu. Dać mu coś o czym sama czasem marzyła, ale nie miała w swoim życiu nikogo, kto pomógłby jej się na to odważyć. Uniosła różdżkę…
***
Gdy się obudził dalej było ciemno, a on znajdował się w swoim domu, chociaż… Mógł zauważyć w nim parę zmian. Po pierwsze, chociaż dalej leżał w salonie, leżał już nie na nogach kobiety, a łóżku, przykryty barwnym kocem. Okna natomiast udekorowane zostały ciężkimi płatami materiału, które ktoś, przykleił do ściany, jakimś zaklęciem i… Taśmą, bo wampirzyca najwyraźniej zakładała, że łatwiej jej będzie wyczarować silnie klejąca taśmę, niż na stałe przytwierdzić zaklęciem tkaninę do ściany.
Sama Lucy, siedziała w prostym czerwonym fotelu, na środku pomieszczenia, przy którym stało kolejne siedzenie, jak i stolik i czytała… Książkę, posiłkując się niewielką kulą światła, która jako jedyna rozjaśniała tę ciemność. Wampirzyca, nie mając pojęcia, że jej gospodarz już się obudził, przewracała kolejne kartki i co jakiś czas śmiała się z czegoś pod nosem. Poza tym prostym umeblowaniem, gdzieś w ledwie dostrzegalnym kącie pokoju, leżały różne szpargały w tym niezliczoną ilość barwnych kocy, zupełnie jakby ktoś, komu się trochę nudziło, eksperymentował z różnymi ich kolorami i wzorami. Na stoliku natomiast stała butelka z czerwonym płynem i kieliszek.