- Czyli nie tylko my jesteśmy tymi szczęśliwcami. - Oczywiście, że spodziewała się tego, że nie są jedyni. Ogień, który płonął podczas tamtej nocy był inny, niósł ze sobą coś dziwnego. Najwyraźniej poplecznicy Voldemorta chcieli, aby z niektórymi na dłużej pozostały pamiątki po tym, co się wydarzyło. Miały zapewne przypominać o tym, że nadal nie jest bezpiecznie.
- Dasz znać, jak coś ustalą? - Nie przeszkadzało jej to póki co jakoś specjalnie, póki nie niosło ze sobą nic więcej niż śladów sadzy na meblach, czy tych dłoni odbitych na szyi. Nie mogła mieć jednak pewności, że to nie eskaluje i coś nie będzie chciało jej udusić.
- Mają, moja matka jest właścicielką wielu nieruchomości. - W końcu była bogata, obrzydliwie bogata, inwestowała pieniądze w kolejne mieszkania, nie tylko w Wielkiej Brytanii. - Chcą z tatą na chwilę wynieść się do Hiszpanii. - Dodała jeszcze. Wspominali jej o tym niedawno. Właściwie uważała, że to nie było takim głupim rozwiązaniem. Mogliby tam przeczekać ten najgorszy czas, kiedy wszystko zaczynało się normować.
- Cameron wie jakie mam podejście do roślin, nigdy tego przed nim nie ukrywałam. - Jasne, niektórzy odnajdywali się w dziedzinach związanych z eliksirami, czy zielarstwem, jednak wiedziała, że akurat ona nie będzie nigdy w stanie tego pojąć. Nudziło ją to, zdecydowanie wolała te bardziej praktyczne dziedziny magii.
- Tak naprawdę piwo i ciastka brzmią wspaniale, tak samo jak ukrycie się tutaj na trzy dni, kiedy ostatnio miałyśmy tyle wolnego? - Nie, żeby przepadała za nicnierobieniem, jednak od czasu do czasu dobrze było złapać oddech, w sumie okolica była całkiem malownicza... nielicząc tego labiryntu, który mógł chcieć zrobić im krzywdę, bo nie do końca mogły mieć pewność co do zamiarów tego miejsca.
Ruda zatrzymała się na Brennie, nie była szczególnie czujna, gdy podążała za przyjaciółką, skoro ta odbiła się od ściany, ona odbiła się od niej.
- Wątpię w to, że znajdziemy właściwą. - Dodała jeszcze niezbyt optymistycznie, bo każda droga wydawała się jej być podobna, szła jednak nadal za Longbottom, bo nie bardzo miała pomysł na to, by zrobić coś innego. No, mogłaby wezwać miotłę, ale zrobi to dopiero gdy wszystko inne zawiedzie.