16.07.2025, 11:53 ✶
Pozornie nie zareagowała kiedy wstał ze swojego miejsca, wzrok wciąż mając wbity w zadrukowane strony książki w czerwono-zielonej okładce.
Nie zabił jej za zabicie mu planu na zabicie się. To był plus. Czy zakładała, że spróbuje to zrobić? Trochę tak, trochę nie. Była gotowa na oba scenariusze, ale jednak łudziła się że nie będzie musiała się teraz męczyć i walczyć o swoje życie.
– Hm…Pisało, że 1952. Przyznam, że czasem zapominam, że ci w nim urodzeni już potrafią mówić. A jeśli pytasz o czas leżenia w… Piwniczce. – Pobliski szpital z bankiem krwi był całkiem urokliwy, nawet jeśli nieszczególnie mogła zatrzymać się w nim na dużej w obawie, że jej śpiący królewicz się obudzi – To chyba tylko dwa dni. – Przewróciła kolejną stronę, siedząc wygodnie na fotelu, noga założona na nogę, ale w tym momencie podszedł do niej z kieliszkiem. Uniosła spojrzenie znad powieści, odłożyła tom na pobliską stertę innych książek, odsłaniając tym samym, że komedia która czytała było Morderstwo w Boże Narodzenie.
– Jak się czujesz? – spytała przyjmując od niego kieliszek i nie mogła się nie pozbyć wrażenia, że chociaż okoliczności były skrajnie inne, tak gest ten pozostał dziwnie znajomy. – Spałeś jak… Hm. Zabity. Jeszcze chwila, a rozważyłabym włamanie do Departamentu Tajemnic, by wykraść od nich wszystkie ich eseje i inne artykuliki na temat faz snów wampirów, które popełnili samym nie mogąc spać.
Nie zabił jej za zabicie mu planu na zabicie się. To był plus. Czy zakładała, że spróbuje to zrobić? Trochę tak, trochę nie. Była gotowa na oba scenariusze, ale jednak łudziła się że nie będzie musiała się teraz męczyć i walczyć o swoje życie.
– Hm…Pisało, że 1952. Przyznam, że czasem zapominam, że ci w nim urodzeni już potrafią mówić. A jeśli pytasz o czas leżenia w… Piwniczce. – Pobliski szpital z bankiem krwi był całkiem urokliwy, nawet jeśli nieszczególnie mogła zatrzymać się w nim na dużej w obawie, że jej śpiący królewicz się obudzi – To chyba tylko dwa dni. – Przewróciła kolejną stronę, siedząc wygodnie na fotelu, noga założona na nogę, ale w tym momencie podszedł do niej z kieliszkiem. Uniosła spojrzenie znad powieści, odłożyła tom na pobliską stertę innych książek, odsłaniając tym samym, że komedia która czytała było Morderstwo w Boże Narodzenie.
– Jak się czujesz? – spytała przyjmując od niego kieliszek i nie mogła się nie pozbyć wrażenia, że chociaż okoliczności były skrajnie inne, tak gest ten pozostał dziwnie znajomy. – Spałeś jak… Hm. Zabity. Jeszcze chwila, a rozważyłabym włamanie do Departamentu Tajemnic, by wykraść od nich wszystkie ich eseje i inne artykuliki na temat faz snów wampirów, które popełnili samym nie mogąc spać.