16.07.2025, 19:29 ✶
...ci którzy znali go lepiej, lub częściej mu się przypatrywali...
Anthony nie był pewien jak odbierać zachowanie Jonathana od wczoraj. Jonathan obrażony - to był w stanie rozpoznać na milę (nawet jeśli nie był w stanie rozpoznać czerwonych zdobień na jego szatach). Jonathan jednak i wczoraj i dzisiaj prezentował się wybornie, intensywne tonie lazurowej szaty są prezencją mogłyby przywracać wzrok tym wszystkim biedakom, którzy nie byliby jej w stanie wcześniej zobaczyć. Ich porozumienie było jednak kruche i Shafiq pogrążony w spirali myśli i własnych niepewności, które tak łatwo mógł ignorować, gdyby chodziło o kogokolwiek innego... teraz zdarzało mu się zastanawiać, czy Selwyn nie robi mu tego na złość. Maja ubrana. Maja naga. Ty możesz wybrać, który obraz zawiśnie w Twoim biurze, więc ciesz oczy swoim mądrym wyborem.
Mieli jeszcze tyle sobie do powiedzenia... a każde zdanie, które przychodziło mu do głowy, od razu popieliło się jako absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia.
Te wszystkie emocje, te wszystkie rozterki, te wszystkie wątpliwości... to wszystko zdecydowanie nie było jednak dla oczu i uszu Lazarusa, który może pochwalił się kiepską introspekcją w cudze intencje, ale z powodzeniem mógł kłamać, żeby szpiegować dla Śmiercio...
... czy rzeczywiście rudowłosy i pobladły mężczyzna mógłby być Śmierciożercą? Anthony rad z tego, że skupia się w końcu na właściwym podmiocie rozmowy, rozsiadł się z aktami Lovegood'a absolutnie i zdecydowanie ignorując fakt, że Jonathan usiadł tuż obok niego. Jakby nic nigdy się między nimi nie wydarzyło. Jakby w obietnicy "będę obok Ciebie" pojawiła się krótka przerwa, na odłożenie jednego tomu znajomości i sięgnięcia po następny...
– Tahira wspominała, że bardzo Ci się podobało podczas poprzedniego audytu w magazynach na granicy...? – zapytał lekko, niezobowiązująco, wiedząc, że obciążona klątwą Maledictusa pracownica lubi bardzo ubarwiać... właściwie każdy raport. Z tym też przyjdzie się być może mierzyć Lovegoodowi. Od niechcenia poruszył długimi palcami, przywołując z biurka spinacz. Bilecik z wierszem był wart dołączenia do akt. Mając oba w dłoni zapatrzył się na moment w haiku, a treści wypowiadane w teraźniejszości, splotły się ze słowami napisanymi w bardzo niedalekiej przeszłości. Zaczął obracać bilecik w dłoni i nie drgnąwszy ciałem, powrócił przenikliwym spojrzeniem do nieszczęśnika, który teraz nie był na rozmowie kwalifikacyjnej z jedną osobą, tylko z całą dwuosobową komisją. Możliwe też że Shafiq nieświadomie wrócił w koleinę roli, w którą tak łatwo wpadali prowadząc rozmowy, negocjacje... Dobry glina i zły glina, a Selwyn ze swoim diabelnie kuszącym uśmiechem nie mógłby być tym drugim.
– Owszem, zapytałem, to była bardzo ładnie skrojona odpowiedź – idealnie wyważona, perfekcyjnie przygotowana zawczasu. – Panie Lovegood, co panu nie odpowiada w Pana bieżącej pracy? – Niewola wody i tęsknota za słońcem. Interesujące. – Czym jest słońce, za którym pan tęskni?
Anthony nie był pewien jak odbierać zachowanie Jonathana od wczoraj. Jonathan obrażony - to był w stanie rozpoznać na milę (nawet jeśli nie był w stanie rozpoznać czerwonych zdobień na jego szatach). Jonathan jednak i wczoraj i dzisiaj prezentował się wybornie, intensywne tonie lazurowej szaty są prezencją mogłyby przywracać wzrok tym wszystkim biedakom, którzy nie byliby jej w stanie wcześniej zobaczyć. Ich porozumienie było jednak kruche i Shafiq pogrążony w spirali myśli i własnych niepewności, które tak łatwo mógł ignorować, gdyby chodziło o kogokolwiek innego... teraz zdarzało mu się zastanawiać, czy Selwyn nie robi mu tego na złość. Maja ubrana. Maja naga. Ty możesz wybrać, który obraz zawiśnie w Twoim biurze, więc ciesz oczy swoim mądrym wyborem.
Mieli jeszcze tyle sobie do powiedzenia... a każde zdanie, które przychodziło mu do głowy, od razu popieliło się jako absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia.
Te wszystkie emocje, te wszystkie rozterki, te wszystkie wątpliwości... to wszystko zdecydowanie nie było jednak dla oczu i uszu Lazarusa, który może pochwalił się kiepską introspekcją w cudze intencje, ale z powodzeniem mógł kłamać, żeby szpiegować dla Śmiercio...
... czy rzeczywiście rudowłosy i pobladły mężczyzna mógłby być Śmierciożercą? Anthony rad z tego, że skupia się w końcu na właściwym podmiocie rozmowy, rozsiadł się z aktami Lovegood'a absolutnie i zdecydowanie ignorując fakt, że Jonathan usiadł tuż obok niego. Jakby nic nigdy się między nimi nie wydarzyło. Jakby w obietnicy "będę obok Ciebie" pojawiła się krótka przerwa, na odłożenie jednego tomu znajomości i sięgnięcia po następny...
– Tahira wspominała, że bardzo Ci się podobało podczas poprzedniego audytu w magazynach na granicy...? – zapytał lekko, niezobowiązująco, wiedząc, że obciążona klątwą Maledictusa pracownica lubi bardzo ubarwiać... właściwie każdy raport. Z tym też przyjdzie się być może mierzyć Lovegoodowi. Od niechcenia poruszył długimi palcami, przywołując z biurka spinacz. Bilecik z wierszem był wart dołączenia do akt. Mając oba w dłoni zapatrzył się na moment w haiku, a treści wypowiadane w teraźniejszości, splotły się ze słowami napisanymi w bardzo niedalekiej przeszłości. Zaczął obracać bilecik w dłoni i nie drgnąwszy ciałem, powrócił przenikliwym spojrzeniem do nieszczęśnika, który teraz nie był na rozmowie kwalifikacyjnej z jedną osobą, tylko z całą dwuosobową komisją. Możliwe też że Shafiq nieświadomie wrócił w koleinę roli, w którą tak łatwo wpadali prowadząc rozmowy, negocjacje... Dobry glina i zły glina, a Selwyn ze swoim diabelnie kuszącym uśmiechem nie mógłby być tym drugim.
– Owszem, zapytałem, to była bardzo ładnie skrojona odpowiedź – idealnie wyważona, perfekcyjnie przygotowana zawczasu. – Panie Lovegood, co panu nie odpowiada w Pana bieżącej pracy? – Niewola wody i tęsknota za słońcem. Interesujące. – Czym jest słońce, za którym pan tęskni?