16.07.2025, 20:52 ✶
Zasadniczo wrzosowiska nie obfitowały w bujne lasy. Matka Natura rozumiała wymowę surowej przestrzeni, toteż oszczędziła ją przed ich nadmiarem i pozwoliła, aby tęsknota za rodzinnym krajem rozciągnęła się aż po horyzont. Być może dlatego Mona często odnosiła nieodparte wrażenie, że wyrosła z zupełnie innego gruntu niż reszta rodziny — czy nie był to kaprys bogów, że zaszczepili ją w nie tym drzewie genealogicznym co trzeba?
Z matczynej strony została jej tylko garstka kuzynostwa. Han, Robert i Jonathan... Każdy z nich był charyzmatyczny — i nawet pełnił rolę, która wymagała pewnej dbałości wobec własnego wizerunku! Jonathan zapewne założyłby biel, wybierając się w teren, bo tak. W przypadku Roberta wszystko było jasne, ponieważ jako funkcjonariusz publiczny podporządkowany był rygorowi zawodu. Han natomiast... Han scenę miał we krwi. Jego wygląd był środkiem wyrazu oraz formą ekspresji. Rowle więc odstawała od ukochanych kuzynów prawie pod każdym względem. Nie zmieniało to jednak faktu, że po ostatnim spektaklu w The Globe zaczęła podejrzewać, że najmłodszy z Selwynów po prostu szczerze lubił chodzić półnago.
Minęło zaledwie paręnaście godzin odkąd wróciła do swojego mieszkania, a o dd chwili, gdy zastała tam dwójkę Prewettów zaczęła powoli łapać oddech. Niestety, mimo że przy Icarusie czuła się po prostu bezpieczniej, jak spłoszony kot spięła się, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Przed oczami stanął jej obraz Śmierciożercy wijącego się w agonii w jej kuchni. Podłoga wciąż była niedomyta. Dlatego gdy ujrzała młodszego kuzyna, jej oczy rozszerzyły się w zdumieniu.
— Han?! — wydusiła, rozchyliła drzwi szerzej i ruszyła, aby objąć chłopaka najmocniej, jak potrafiła jedną ręką. Serce prawie jej pękło z ulgi! Jego obecność była żywym potwierdzeniem słów z listu. Selwyn wyglądał na całego i zdrowego, lecz mimo to troska natychmiast wygrała z ulotnym spokojem: — Nic ci nie jest, prawda? Chodź, chodź, nie stój tu tak w progu! — pociągnęła go siłą do środka.
Z matczynej strony została jej tylko garstka kuzynostwa. Han, Robert i Jonathan... Każdy z nich był charyzmatyczny — i nawet pełnił rolę, która wymagała pewnej dbałości wobec własnego wizerunku! Jonathan zapewne założyłby biel, wybierając się w teren, bo tak. W przypadku Roberta wszystko było jasne, ponieważ jako funkcjonariusz publiczny podporządkowany był rygorowi zawodu. Han natomiast... Han scenę miał we krwi. Jego wygląd był środkiem wyrazu oraz formą ekspresji. Rowle więc odstawała od ukochanych kuzynów prawie pod każdym względem. Nie zmieniało to jednak faktu, że po ostatnim spektaklu w The Globe zaczęła podejrzewać, że najmłodszy z Selwynów po prostu szczerze lubił chodzić półnago.
Minęło zaledwie paręnaście godzin odkąd wróciła do swojego mieszkania, a o dd chwili, gdy zastała tam dwójkę Prewettów zaczęła powoli łapać oddech. Niestety, mimo że przy Icarusie czuła się po prostu bezpieczniej, jak spłoszony kot spięła się, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Przed oczami stanął jej obraz Śmierciożercy wijącego się w agonii w jej kuchni. Podłoga wciąż była niedomyta. Dlatego gdy ujrzała młodszego kuzyna, jej oczy rozszerzyły się w zdumieniu.
— Han?! — wydusiła, rozchyliła drzwi szerzej i ruszyła, aby objąć chłopaka najmocniej, jak potrafiła jedną ręką. Serce prawie jej pękło z ulgi! Jego obecność była żywym potwierdzeniem słów z listu. Selwyn wyglądał na całego i zdrowego, lecz mimo to troska natychmiast wygrała z ulotnym spokojem: — Nic ci nie jest, prawda? Chodź, chodź, nie stój tu tak w progu! — pociągnęła go siłą do środka.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła