• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
marzec 1972 | Castiel & Elliott

marzec 1972 | Castiel & Elliott
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#9
14.02.2023, 19:27  ✶  
Doceniał spokój swojego nowego "pacjenta". Jeden z najgorszych typów badanych osób to te, które zalewają go falą pytań w trakcie przeprowadzania wstępnej diagnostyki. Łatwo w takiej sytuacji o pomyłkę bądź pominięcie szczegółu, które oko klątwołamacza jest w stanie wyłapać. Mógł na dobre wpaść w swój tryb aspirującego pracoholika, a zaangażowanie widoczne na twarzy poświadczało, że robił to, co kochał. Ani razu się nie zająknął, nie zaciął w zdaniu ani nawet nie mrugnął z wątpliwości kiedy zadawał pytania i spisywał wstępną obserwację.
To nie treść wypowiedzi skłoniła go do podniesienia wzroku na bladą twarz Elliotta ale sposób wymówienia jego imienia. Siedem liter złączonych w ten tonacji sprawiało, że imię stawało się ciekawsze, pozyskiwało głębię, której mu brakowało. Zerknął na niego z lekkim zaciekawieniem i nieznacznie się uśmiechnął.
- Wierzę, że znajdziesz na to sposób. Osobiście polecam przyjemny wysiłek fizyczny dzięki któremu zrelaksowanym można spokojnie zasnąć. U mnie sprawdza się pływactwo. - jego źrenica zadrgała w swojej objętości kiedy zdał sobie sprawę, że jego wypowiedź można odebrać dwojako. Postanowił stłumić tę myśl głęboko na dnie umysłu aby teraz się nie zadręczać swoimi słownymi wpadkami. Nie był dobrym mówcą; czasami źle ujmował myśli w słowa. Z tego powodu miewał problemy aby kogoś do siebie przekonać, co z kolei przekładało się na jego pewnego rodzaju odosobnienie. Odwrócił wzrok do swojej różdżki jakby nagle odnalazł w niej coś niezwykłego. O szlafroku również próbował zapomnieć, jak i o tym, że krawędź tego odzienia zsunął się na ramieniu. Gdy Elliott siadał, dyskretnie zaczerpnął tchu. Teraz mógł już pracować lecz zanim do tego przystąpił sięgnął po łyk drinka. Nie było to z jego strony profesjonalne lecz jeszcze tego nie dostrzegł. W trakcie przerysowywania detali sygnetu słuchał wyczerpującej odpowiedzi Elliotta. Samopiszące pióro panicznie zapisywało słowo za słowem, a zapełnione kartki notatnika gwałtownie odskakiwały robiąc miejsca na kolejne informacje. Część z nich zapamiętywał; pozostałą resztę będzie musiał przeanalizować i sprawdzić, potwierdzić, wygrzebać coś dodatkowego aby wiedzieć z czym dokładnie ma do czynienia.
- U zapalonych podróżników nietrudno o przeklętą pamiątkę. Według statystyk prowadzonych przez bank Gringrotta istnieje siedemdziesiąt osiem procent szans, że na takowy trafią przynajmniej raz na dwa lata. - pokiwał głową i dokańczał sprawnie szkic.
- Skoro metal jest miękki to mogę wstępnie przypuszczać - ale nie na sto procent - że został wybrany celowo pod tą potencjalną klątwę. Elastyczny metal łatwiej zaciśnie się na twoim palcu gdybyś próbował go na siłę zdjąć. - w jego głowie pojawiały się już obrazy ze stażu i z ksiąg, które niegdyś pochłaniał. Obrazy ciał, w które wrosła przeklęta biżuteria. To dawało więcej poszlak, które to zaraz zapisał w notatniku, na chwilę wyręczając pióro. Najwyraźniej nie chciał dzielić się tą myślą z Elliottem aby go niepotrzebnie nie straszyć. Sam tytuł księgi, którą tam zanotował mógł wzbudzać niepokój - "Przedmioty martwe z klątwą pożerania".
- Znasz pozytywne skutki tego przedmiotu? - zatrzymał wzrok na jego jasnej twarzy, a dokładniej na niebieskich oczach. Kosztowało go to odwagi i wysiłku - jak nic przegrałby walkę na spojrzenia. Musiał jednak wyłapać z jego twarzy wszelką poszlakę niepewności bądź... zatajenia.
- Ta wiedza może mi to ułatwić. - nie było to pełną prawdą ale... nie musiał o tym wiedzieć. Co zrobić gdy zżerała go ciekawość dyktowana ambicjami zawodowymi. Im więcej klątw spotka tym bardziej jest w nich doświadczony. Im więcej doświadczenia posiada tym ciekawsze zadania będzie dostawać od przełożonego. Wszystko było ze sobą połączone.
- Cokolwiek siedzi w tym sygnecie może mieć w sobie uśpioną klątwę, która aktywowała się dopiero po spełnieniu poszczególnych okoliczności... ale jakich, będę mógł się dowiedzieć po dodatkowych badaniach. - dodał jeszcze i już sięgał po pióro aby dopisać jeszcze kilka tytułów gdy poczuł ciepłą dłoń na swojej. Znieruchomiał i niestety ale absolutnie nic nie zapamiętał z jego wyjaśnień. Nawet jedno słowo nie zostało w jego głowie. Tak się rozproszył tą ścieżką badań i ciepłem bijącym z częściowo pozbawionej czucia dłoni, że migocząca kulka światła błyskająca nad ich głowami trzasnęła słabo i zniknęła. Magia Castiela na moment wyparowała w chwili kiedy w jego głowie pojawiła się pustka wywołana zachowaniem Elliotta. Cofnął rękę gdy tylko zelżał na niej nacisk. Między nimi zapanował półmrok; musieli na nowo przyzwyczaić się do spokojnego światła dobiegającego z drugiej części pomieszczenia. Dzięki temu nie było widać jak krańce jego szerokich policzków nieco poczerwieniały. Ni stąd ni zowąd poczuł się tutaj dziwnie, chyba nieswojo. W mimikę wkradła się delikatna nerwowość, której nie potrafił wyjaśnić. Zmusił się do powrotu na tory rozmowy choć trzeba przyznać, że na moment stracił wątek i nie był pewien o czym rozmawiają. Słowa Malfoya szybko go ocuciły.
- Żadnych amputacji. Skoro się mam tobą zająć... znaczy się, twoim sygnetem... - o Merlinie, ile jeszcze tych wpadek językowych? - ... to osobiście zadbam żeby ten sygnet opuścił twoją rękę bez konieczności jej odcinania. - przez czas tej wypowiedzi w jego głosie i postawie namalowała się pewność siebie. Nie powinien zajmować się klątwami dotyczącymi jego grona znajomych - etyka zawodowa zabrania - jednak ta sprawa była nieoficjalna i mógł zaangażować się w nią również niejako na płaszczyźnie emocjonalnej. Lubił współpracę z Elliottem więc udowodni mu, że potrafi zdjąć z niego sygnet bez konieczności utraty kończyny.
- Gdy będę gotowy to przedstawię ci plan działań i wyjaśnię wszystko, co będę chciał ci zrobić. Znaczy się, tej sprawie, nie tobie. - tak, sięgnął po kolejny łyk alkoholu i po tym razie spostrzegł już w szklance dno. Najwyraźniej miał to być ich ostatni toast. Machnął ręką na notesik, który w efekcie zamknął się i wylądował na stoliku razem z piórem. Sam Castiel usiadł wygodniej, próbując siebie przekonać, że jest zrelaksowany. Rozmasował palcami swoje brwi i wykrzesał z siebie cały zapas umiejętności społecznych po to, aby utrzymać poziom rozmowy. Zależało mu na relacji z Elliottem - w głównej mierze z powodu możliwości rozwoju zawodowego, ale i prywatnie wydawał się facetem o sercu we właściwym miejscu. Nie znał go zbyt dobrze ale wnioskował na podstawie ich dotychczasowych rozmów.
- Dopiero w połowie nauki w Hogwarcie wiedziałem, którą ścieżką chcę iść. Lubię tę pracę, a takie "przypadki" jakie dziś mi przedstawiłeś przemawiają do moich ambicji. Nawet nie wyobrażasz sobie jak wewnętrznie cieszę się, że będę mógł do tego przysiąść. Lubię odkrywać takie tajemnice. Często okazuje się, że to co widzimy to jedynie zasłona dymna a gorzka prawda kryje się pod wieloma warstwami. Chcę się do nich dokopać. Niekiedy od tego obrywam ale jeśli kocha się to, co się robi to człowieka nie zatrzyma... - rozgadał się a na jego twarzy pojawił się pełen fascynacji uśmiech, zakrwawiające już o rozmarzenie. Na wpół świadomie odnosił też te słowa i do ludzi. Nie tylko przedmioty skrywają mroczne tajemnice - nigdy jednak nie przypuszczałby, że to Malfoy skrywa w sobie ten mrok. W jego przypadku powierzchowność była na tyle ciekawa, że wolał zatrzymać na niej wzrok i poudawać, że to warstwa jak najbardziej autentyczna. Uzmysłowiwszy sobie o czym myśli jego twarz zmieniła swój odcień na ewidentnie zakłopotany. Coś tu jest nie tak, coś mu się tu nie podobało a to podskórnie wywoływało panikę.
- Jest jeszcze trochę alkoholu? - zapytał gotów uciec do etanolu. - Twoja praca dowodzi, że masz ścisły umysł. To też zapewne przekłada się na umiejętność rzucania bardziej złożonych czarów, niekiedy składających się z dłuższych inkantacji. Mam rację? - zmieniał temat i prosił w myślach gospodarza aby alkohol lał się tu strumieniem bowiem zrodziła się w nim nerwowość.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (3429), Elliott Malfoy (3388)




Wiadomości w tym wątku
marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Castiel Flint - 08.01.2023, 17:59
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Elliott Malfoy - 10.01.2023, 05:45
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Castiel Flint - 10.01.2023, 20:27
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Elliott Malfoy - 15.01.2023, 06:09
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Castiel Flint - 17.01.2023, 21:18
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Elliott Malfoy - 18.01.2023, 06:04
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Castiel Flint - 18.01.2023, 09:34
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Elliott Malfoy - 07.02.2023, 21:22
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Castiel Flint - 14.02.2023, 19:27
RE: marzec 1972 | Castiel & Elliott - przez Elliott Malfoy - 23.12.2023, 16:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa