14.02.2023, 20:23 ✶
Wyjątkowo nie był rozmowny przez resztę wieczoru. Myślał, próbował przemianować odczucia w słowa aby powiedzieć Norze o co mu chodzi. Instynktownie wyczuwał, że zaniepokoi ją na tyle, że zacznie dramatyzować. Znał ją na tyle aby wiedzieć, że jej po prostu odbije gdyby powiedział jej, że jej umuzykalniony gość nie krwawi. Wbrew swojej reakcji najpierw chciał zebrać dostatecznie dużo informacji i dopiero na końcu osądzać. Należał do inteligentnego gatunku zwierząt będącego kilka szczebli wyżej od zwyczajnego kota domowego pozbawionego świadomego myślenia i zdolności mówienia. Wyszedł do piwnic po to, aby upolować zalegającego tam gryzonia. Mały szczurek myślał, że wyjdzie żywcem z klubokawiarni... popełnił błąd, że się pojawił. Upolowanie go było dziecinnie proste, nie stanowiło to wyzwania. Nie uronił nawet jednej kropli krwi gryzonia, jedynie skręcił mu kark. Po tym małym i niewiele znaczącym mordzie wrócił z powrotem do klubokawiarni, zostawiając rzecz jasna myszkę w progu wejścia do części domowej. Wystarczyło jednorazowo rozejrzeć się po pomieszczeniu aby zauważył, że on wrócił. Odruchowo obnażył górne kły, przyłożył trójkątne i włochate uszy do czaszki. Powoli czaił się na niego, przemknął cichaczem po podłodze, ciągnąć swój mięciutki i puchaty brzuch po czystej podłodze. Wcisnął się pod komodę i z ciemności spoglądał na profil Sauriela. Źrenice kota rozszerzyły się, spiął ciało jakby chciał na niego skoczyć i go zamordować lecz... powstrzymał się dostrzegając na jego twarzy... co to było? Ten skurcz mięśni żuchwy i policzków, ledwie słyszalny oddech... zdenerwowanie? cierpienie? Bezszelestnie wyszedł spod szafki i usiadł metr obok niego.
- Wróciłeś. - odezwał się znienacka a jego puchaty ogon zdradzał niepewność i strach. Mimowolnie spinał mięśnie na jego obecność i wzrok. Instynkt mówił: ostrożnie, szykuj się do ucieczki. Inteligencja podpowiadała aby jednak najpierw dowiedzieć się czegoś więcej - tym właśnie różnił od całej rzeszy stworzeń magicznych. Posiadał zdolność zignorowania instynktu... co niechętnie czynił.
- Nie powiedziałem jej. - oznajmił i gdy ten się poruszył, instynktownie cofnął się, przyciskając swoje ciało do podłogi a uszy przyciskając do czaszki. Znieruchomiał ale i tak postanowił się odzywać. Gotów był w każdym momencie uskoczyć przed jego "atakiem".
- Jesteś dziwny i obaj wiemy, że mam rację. - wymamrotał ledwie otwierając pysk. Gdyby podzielił się z Norą swoimi spostrzeżeniami to prawdopodobnie nie pozwoliłaby mu tak łatwo wrócić... bez uprzedniej rozmowy. Mimo wszystko Salem nie wiedział z kim ma do czynienia. Nie miał pojęcia, że takie istoty w ogóle istnieją. Jego świat ograniczał się do Nory, klubokawiarni i rozmów z klientelą. Poruszał mnóstwo tematów lecz jeszcze wiele stanowiło dla niego tajemnicę. Instynkt mówił, że z Saurielem coś jest nie tak zaś jego zdenerwowanie tylko utwierdzało go w przekonaniu.
- Masz dobre ręce do... stworzeń ale coś z tobą jest nie tak. Chcę wiedzieć co. - był łasy na plotki, informacje, tajemnice. Jedną próbował rozwikłać, a dotyczyła ojca Mabel. Sauriel wydawał się obiecującą zagadką choć czasami miał ochotę posłać to do diabła i zapomnieć. Niestety, nie mógł skoro zaczął tu pracować.
- Wróciłeś. - odezwał się znienacka a jego puchaty ogon zdradzał niepewność i strach. Mimowolnie spinał mięśnie na jego obecność i wzrok. Instynkt mówił: ostrożnie, szykuj się do ucieczki. Inteligencja podpowiadała aby jednak najpierw dowiedzieć się czegoś więcej - tym właśnie różnił od całej rzeszy stworzeń magicznych. Posiadał zdolność zignorowania instynktu... co niechętnie czynił.
- Nie powiedziałem jej. - oznajmił i gdy ten się poruszył, instynktownie cofnął się, przyciskając swoje ciało do podłogi a uszy przyciskając do czaszki. Znieruchomiał ale i tak postanowił się odzywać. Gotów był w każdym momencie uskoczyć przed jego "atakiem".
- Jesteś dziwny i obaj wiemy, że mam rację. - wymamrotał ledwie otwierając pysk. Gdyby podzielił się z Norą swoimi spostrzeżeniami to prawdopodobnie nie pozwoliłaby mu tak łatwo wrócić... bez uprzedniej rozmowy. Mimo wszystko Salem nie wiedział z kim ma do czynienia. Nie miał pojęcia, że takie istoty w ogóle istnieją. Jego świat ograniczał się do Nory, klubokawiarni i rozmów z klientelą. Poruszał mnóstwo tematów lecz jeszcze wiele stanowiło dla niego tajemnicę. Instynkt mówił, że z Saurielem coś jest nie tak zaś jego zdenerwowanie tylko utwierdzało go w przekonaniu.
- Masz dobre ręce do... stworzeń ale coś z tobą jest nie tak. Chcę wiedzieć co. - był łasy na plotki, informacje, tajemnice. Jedną próbował rozwikłać, a dotyczyła ojca Mabel. Sauriel wydawał się obiecującą zagadką choć czasami miał ochotę posłać to do diabła i zapomnieć. Niestety, nie mógł skoro zaczął tu pracować.