17.07.2025, 19:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.07.2025, 19:32 przez Bard Beedle.)
Konsekwencja tej plotki. List nadesłano 12 września 1972 roku, a adres zwrotny na kopercie wskazywał, że nadała go na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu niejaka Rachel. Na początku, list zdawał się pachnieć naprawdę przepięknie, ale gdy z koperty zwietrzał zapach perfum, spod spodu wyłoniła się woń stęchlizny i tanich środków do dezynfekcji. Kartka była w paru miejscach zaplamiona formaliną, od której ostrego zapachu, Hannibalowi mogły zakręcić się łzy w oczach.
Styl pozostawiał wiele do życzenia, widać, że autorka listu – jak można było się domyślić, ghoulka – wysilała się, aby wydawać się wytworną. W wielu miejscach popełniła jednak błędy ortograficzne, przez które Hannibal musiał wczytywać się uważnie w bazgroły skreślone niezbyt wyrobioną w pisaniu ręką, aby dojść zawartego w nich sensu.
Jaśnie Wielmożny
Szanowny Panie Selwyn,
Pan mnie nie zna, ale ja znam pana, twarzy bowiem, takiej jak pańska, z inną pomylić się nie da. Gdy spoziera z plakatów teatru na cześć przodków pańskich nazwanego, zawżdy zdaje mi się, jakbym w wiośnie mojego pierwszego życia była, nie zaś w jesieni ósmego. Wyrazy uszanowania przyjąć proszę, i pozdrowić swego wielmożnego prapradziadka, jeżeli wciąż przy życiu się trzyma, i powiedzieć mu, że słodka Rachela wciąż pamięta o jego przysięgach. A jeżeli nie żyje, proszę wiedzieć, żeś pan jak skóra z niego zdjęta – tak w postawie jak i w geście – i w modlitwach moich będziesz, i w snach moich, cny młodzieńcze, aż mi się oczy zamkną po raz ostatni. Z zamiłowania taksydermistką jestem, wielem dekoracji niegdyś wykonała do teatrów równie wielu, więc miłością do sztuk pięknych pałam, podobnie jak i do młodzianów hożych. Tuszę że listów dostajesz pan wiele, toteż nie śmiem dłużej zajmować czasu, i pozwolę sobie przejść do samej istoty rzeczy.
Zwą mnie, jak żem wspomnieć raczyła wcześniej, Rachel. Prowadzę niewielką pracownię perfumeryjną na obrzeżach Nokturnu, alem na cyruliczkę się kształciła pod okiem mędrców wielce uczonych, w sztuce leczenia biegłych. Zębiska rwę, złamane kości nastawiam, przeganiam duchy złe, fluidy fatalne upuszczam, oczyszczenie ciała i ducha jednako zapewniam wszystkim, co chcą przychodzić do mnie. Ledwiem posłyszała o pańskiej przypadłości, zadrżałam. Za pozwoleniem pańskim, uświadomię pana, że po ulicach gadają, że selwyński potomek na suchoty straszliwe umiera, że po spalonej nocy zaniemógł straszliwie. Gadają, żeś pan krwią sikasz po ścianach, i krew też wykaszlujesz, ślady plwociny krwawej w chusteczkach z batystu czerwonych kryjesz, choroby się wypierając.
Piękny paniczu, znam ja remedium na twoją przypadłość proste. Medyki uczone, co się w umieralniach kryją, nie znają medycyny wcale, bo medycyna wymaga, żeby do wnętrza człowieka zajrzeć, zrozumieć, gdzie problem leży, a nie trucizny przepisywać, podobne tym, którym się truchła utrwala, samam w zakładzie pogrzebowym pytała, składy porównywała z oprzyrządowaniem swoim, a kto więcej panu o żywych powie, jak nie umarli? Problem jest taki, jaki następuje, w piśmie masz to pan wyjaśnione przeze mnie: zepsuta krew, co mężczyznom o typie sangwinicznym żywo wre w żyłach, zalega w pęcherzu, w naczyniach krew odprowadzających z cynader. Na to wyciąg z żurawiny pomaga, zmieszany ze składnikami prosto z natury wziętymi, stany zapalene pęcherza lecząc, a i krążenie limfy poprawiając, wydolność męską zwiększając, którą choroba każda upośledza.
Polecam się ze swoimi usługami, a w ramach dobrej woli, załączam do listu własnej produkcji środek leczący, przez klientów moich zachwalany szumnie i tłumnie. Przez ludzi znaczy się, a nie przed jegomości ze świata zwierzęcego, których żem wypchała i zakonserwowała w słojach, choć samo przez się rozumie się to, bo jak wielki musiałby być słój, który pomieściłby człowieka! Medykament powinien pomóc na wszelkie dolegliwości z pęcherzem. Prócz tego, pijawki zalecam panu, przesyłam również parę moich najnadobniejszych okazów, na pociechę pańską widać specjalnie chowanych. Pijawusie przykładać należy do lędźwi, aby krew zepsutą odessały, a potem włożyć z powrotem do słoika, i mi odesłać, żebym rytuał dziękczynny ku chwale Matki odprawić mogła, za ozdrowienie pańskie cudowne podziękować, dzieła dopełnić. A jakem Rachela, nie chciałabym twarzy twojej, panie, tak pięknej widzieć jako maskę zdartą i na drewno nawleczoną, taksydermicznym cudem żywą. Widzieć chcę ją żywą esencją życia, które i we mnie wciąż się jeszcze tli, gdy dane mi wreszcie będzie ujrzeć cię na scenie teatralnej, gdy już na bilet oszczędzę, gdy chałupę swoją skromną naprawię.
Bądź zatem zdrów, cny mój panie, i pamiętaj, że miła ci Rachela czuwać nad twym dobrem zawsze będzie.
Do listu dołączono dwie buteleczki: jedna z leczniczym eliksirem na stany zapalne (szczególnie efektywnym w zapaleniach pęcherza), pachnącym żurawiną, a druga, z wygłodniałymi pijawkami.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Styl pozostawiał wiele do życzenia, widać, że autorka listu – jak można było się domyślić, ghoulka – wysilała się, aby wydawać się wytworną. W wielu miejscach popełniła jednak błędy ortograficzne, przez które Hannibal musiał wczytywać się uważnie w bazgroły skreślone niezbyt wyrobioną w pisaniu ręką, aby dojść zawartego w nich sensu.
Jaśnie Wielmożny
Szanowny Panie Selwyn,
Pan mnie nie zna, ale ja znam pana, twarzy bowiem, takiej jak pańska, z inną pomylić się nie da. Gdy spoziera z plakatów teatru na cześć przodków pańskich nazwanego, zawżdy zdaje mi się, jakbym w wiośnie mojego pierwszego życia była, nie zaś w jesieni ósmego. Wyrazy uszanowania przyjąć proszę, i pozdrowić swego wielmożnego prapradziadka, jeżeli wciąż przy życiu się trzyma, i powiedzieć mu, że słodka Rachela wciąż pamięta o jego przysięgach. A jeżeli nie żyje, proszę wiedzieć, żeś pan jak skóra z niego zdjęta – tak w postawie jak i w geście – i w modlitwach moich będziesz, i w snach moich, cny młodzieńcze, aż mi się oczy zamkną po raz ostatni. Z zamiłowania taksydermistką jestem, wielem dekoracji niegdyś wykonała do teatrów równie wielu, więc miłością do sztuk pięknych pałam, podobnie jak i do młodzianów hożych. Tuszę że listów dostajesz pan wiele, toteż nie śmiem dłużej zajmować czasu, i pozwolę sobie przejść do samej istoty rzeczy.
Zwą mnie, jak żem wspomnieć raczyła wcześniej, Rachel. Prowadzę niewielką pracownię perfumeryjną na obrzeżach Nokturnu, alem na cyruliczkę się kształciła pod okiem mędrców wielce uczonych, w sztuce leczenia biegłych. Zębiska rwę, złamane kości nastawiam, przeganiam duchy złe, fluidy fatalne upuszczam, oczyszczenie ciała i ducha jednako zapewniam wszystkim, co chcą przychodzić do mnie. Ledwiem posłyszała o pańskiej przypadłości, zadrżałam. Za pozwoleniem pańskim, uświadomię pana, że po ulicach gadają, że selwyński potomek na suchoty straszliwe umiera, że po spalonej nocy zaniemógł straszliwie. Gadają, żeś pan krwią sikasz po ścianach, i krew też wykaszlujesz, ślady plwociny krwawej w chusteczkach z batystu czerwonych kryjesz, choroby się wypierając.
Piękny paniczu, znam ja remedium na twoją przypadłość proste. Medyki uczone, co się w umieralniach kryją, nie znają medycyny wcale, bo medycyna wymaga, żeby do wnętrza człowieka zajrzeć, zrozumieć, gdzie problem leży, a nie trucizny przepisywać, podobne tym, którym się truchła utrwala, samam w zakładzie pogrzebowym pytała, składy porównywała z oprzyrządowaniem swoim, a kto więcej panu o żywych powie, jak nie umarli? Problem jest taki, jaki następuje, w piśmie masz to pan wyjaśnione przeze mnie: zepsuta krew, co mężczyznom o typie sangwinicznym żywo wre w żyłach, zalega w pęcherzu, w naczyniach krew odprowadzających z cynader. Na to wyciąg z żurawiny pomaga, zmieszany ze składnikami prosto z natury wziętymi, stany zapalene pęcherza lecząc, a i krążenie limfy poprawiając, wydolność męską zwiększając, którą choroba każda upośledza.
Polecam się ze swoimi usługami, a w ramach dobrej woli, załączam do listu własnej produkcji środek leczący, przez klientów moich zachwalany szumnie i tłumnie. Przez ludzi znaczy się, a nie przed jegomości ze świata zwierzęcego, których żem wypchała i zakonserwowała w słojach, choć samo przez się rozumie się to, bo jak wielki musiałby być słój, który pomieściłby człowieka! Medykament powinien pomóc na wszelkie dolegliwości z pęcherzem. Prócz tego, pijawki zalecam panu, przesyłam również parę moich najnadobniejszych okazów, na pociechę pańską widać specjalnie chowanych. Pijawusie przykładać należy do lędźwi, aby krew zepsutą odessały, a potem włożyć z powrotem do słoika, i mi odesłać, żebym rytuał dziękczynny ku chwale Matki odprawić mogła, za ozdrowienie pańskie cudowne podziękować, dzieła dopełnić. A jakem Rachela, nie chciałabym twarzy twojej, panie, tak pięknej widzieć jako maskę zdartą i na drewno nawleczoną, taksydermicznym cudem żywą. Widzieć chcę ją żywą esencją życia, które i we mnie wciąż się jeszcze tli, gdy dane mi wreszcie będzie ujrzeć cię na scenie teatralnej, gdy już na bilet oszczędzę, gdy chałupę swoją skromną naprawię.
Bądź zatem zdrów, cny mój panie, i pamiętaj, że miła ci Rachela czuwać nad twym dobrem zawsze będzie.
Rachel
Do listu dołączono dwie buteleczki: jedna z leczniczym eliksirem na stany zapalne (szczególnie efektywnym w zapaleniach pęcherza), pachnącym żurawiną, a druga, z wygłodniałymi pijawkami.
no oczywiście autorstwo Lorraine Malfoy a kogo się spodziewałeś