Drogi Romulusie,
Dotarły do mnie wieści, iż mój własny bratanek, zmuszony okolicznościami, wyrzucił Cię z rezydencji, w której znalazłeś się z naszej wspólnej troski, w dobrej wierze. Nie będę wdawać się w szczegóły tego, co podobno padło z Twoich ust - oczekuję, że to Ty sam raczysz mi wszystko wyłożyć, zanim uczynią to inni.
Nim to się stanie, pragnę przypomnieć Ci jednak, iż nie toleruję nienależytego, bezzasadnego grubiaństwa, zwłaszcza kogoś, kto niegdyś wzrastał pod moim dachem i któremu, jak sądziłam, zaszczepiłam należyte maniery oraz umiejętność zachowania się w cudzym domu. Wychowania, dodam, które miało uczynić z Ciebie kawalera rozważnego w słowach i czynach, a nie źródło zamieszania i wstydu w cudzych progach.
Oczekuję więc od Ciebie wyjaśnień - nie wymówek, nie zręcznych, psychologicznych półsłówek, lecz szczerego rozrachunku z samym sobą i ze mną. Jeśli zamierzasz zachować resztki zaufania, które kiedyś pokładałam w Twoim rozsądku i wychowaniu, masz obowiązek przemyśleć i naprawić, co zepsułeś.
Spodziewam się, że znajdziesz w sobie dość odwagi i przyzwoitości, by przedstawić mi wyjaśnienie całej tej przykrej sprawy, w słowach jasnych i szczerych. Ufam, że rozumiesz, iż jesteś mi winien je nie tylko z uwagi na pogwałcenie zasad mojego domu, lecz nader wszystko z uwagi na Twój własny honor.
Czekam na Twój list i mam nadzieję, że nie będziesz z nim zwlekać z nim dłużej, niż to przyzwoite.
Bard: Benjy Fenwick