17.07.2025, 21:49 ✶
Odys przypominał figurę oblepioną w czerń tak wyjątkowo gęstą, że zdawała się pochłaniać światło i wszystko dookoła, ale być może jeszcze przed połknięciem ktoś by zdołał dostrzec ciemne półksiężyce pod paznokciami. Osad pozostawiony przez bycie wychowanym w cieniu mauzoleum Fawleyów, nauczył mężczyznę dźwięków, gdy palcami trafiało się na coś twardszego niż błoto oraz mokra gleba: chrupnięcie łopatki, łuk żebra, ząb. Potem wracał sobie z tym wszystkim do mieszkania czystego i czasem odnosił wrażenie jakby on sam był brudem w pomieszczeniu.
Pióro zawisło w powietrzu. Odyseusz uniósł wzrok znad notatek, posłał spojrzenie ciemnych oczu na Lazarusa Lovegooda. Nie sądził, że można było się całkowicie odkochać w śmierci.
— To prawie skandaliczne — odpowiedział. — Jak śmiesz próbować konstruktywnie zmieniać swoje życie. Jeszcze chwila, a zaczniesz podejmować samodzielne decyzje i uśmiechać się bez uzasadnienia — szara i zmęczona twarz Odysa, która w zwyczaju zamknięta była w wyważonym profesjonalizmie, odrobinę zadrżała w uśmiechu, kiedy pękł szew między bycie uzdrowicielem a człowiekiem. — To znaczący krok — w którą stronę? — Jak się z tym czujesz, Lazarusie?
Życie? Śmierć? Granica pomiędzy? Czym w ogóle była ona w ich przypadku, co ją stanowiło? To nie miało już znaczenia skoro jego własna obecność zacierała kontury obu. Grzebiąc, kopał w sobie może jeszcze głębiej i raz, może dwa, pomyślał, że w tych chwilach łączyło go z Lazarusem więcej niż kiedykolwiek by się tego spodziewał.
Pióro zawisło w powietrzu. Odyseusz uniósł wzrok znad notatek, posłał spojrzenie ciemnych oczu na Lazarusa Lovegooda. Nie sądził, że można było się całkowicie odkochać w śmierci.
— To prawie skandaliczne — odpowiedział. — Jak śmiesz próbować konstruktywnie zmieniać swoje życie. Jeszcze chwila, a zaczniesz podejmować samodzielne decyzje i uśmiechać się bez uzasadnienia — szara i zmęczona twarz Odysa, która w zwyczaju zamknięta była w wyważonym profesjonalizmie, odrobinę zadrżała w uśmiechu, kiedy pękł szew między bycie uzdrowicielem a człowiekiem. — To znaczący krok — w którą stronę? — Jak się z tym czujesz, Lazarusie?
Życie? Śmierć? Granica pomiędzy? Czym w ogóle była ona w ich przypadku, co ją stanowiło? To nie miało już znaczenia skoro jego własna obecność zacierała kontury obu. Grzebiąc, kopał w sobie może jeszcze głębiej i raz, może dwa, pomyślał, że w tych chwilach łączyło go z Lazarusem więcej niż kiedykolwiek by się tego spodziewał.
absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
będę z Tobą aż po grób