Najdroższy Ambroise,
Piszę do Ciebie w pierwszej spokojniejszej chwili, jaką zdołałem wyrwać z gąszczu obowiązków i tych wszystkich drobiazgów, które, jak dobrze wiesz, same się nie zbadają ani nie zrozumieją. Pożary nie dotknęły nas, jako ludzi, bezpośrednio, nawet jeśli naruszyły mury rezydencji w Dolinie Godryka - my spędzamy ten czas głównie w Instytucie oraz miejscach z nim powiązanych, starając się zebrać dane i próbki, nim spóźnimy się na wszystko, co tak uparcie próbuje nas wyprzedzić. Jednak dziś nie badania i kwestie naukowe zaprzątają mi myśli.
Niepokój jest rzeczą, której staram się na co dzień nie pielęgnować - sam zresztą wiesz - tyle lat uczyłem się ważyć fakty i nie poddawać się domysłom, jednak nie mogę zaradzić zaniepokojeniu, dopóki nie dowiemy się, że wszystko jest z Wami w porządku.
Nie pytam tylko o zdrowie fizyczne, bo tego nauczyłeś się pilnować sam - pytam też o Twój spokój. Chociaż dobrze wiem, że radzisz sobie sam jak nikt inny - piszę, bo choć nie jestem tam, gdzie powinienem być - przy Tobie, przy Was - to mogę uruchomić wszelkie środki, by zapewnić Ci wsparcie, przynajmniej materialne, dopóki nie wrócimy do domu. Nastąpi to, oczywiście, jak najszybciej.
Czekam na Twoje słowo. Napisz, proszę, że jesteś bezpieczny.
Bard: Benjy Fenwick