18.07.2025, 00:15 ✶
Odpowiedź na ten list
Drogi Ojcze,
Cieszę się, że wszystko u Was dobrze i nic Wam nie jest. Jeśli o mnie chodzi, nie musicie porzucać Waszych zajęć, o ile nie potrzebujecie znaleźć się w domu. Jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim, choć nie przeczę, że dobrze byłoby Was zobaczyć.
Trudno powiedzieć, że wszystko z nami w porządku, jednak tu także obyło się bez ofiar pośród naszych najbliższych. Przynajmniej tych, o których wiemy na ten moment. Nie zaprzeczysz bowiem, że w sytuacjach takich jak ta, niektóre wieści mogą dotrzeć do nas z opóźnieniem. Jednakże na ten moment wygląda na to, że wszyscy wyszliśmy cali z tragedii, jaka wstrząsnęła miastem.
Ze strat materialnych: mieszkanie przy Horyzontalnej doszczętnie spłonęło. Pożar strawił również wynajmowaną kawalerkę przy Pokątnej, choć to akurat ironicznie pozytywna sytuacja. Przynajmniej do pewnego stopnia. Jak już wiesz, dom w Dolinie nie ucierpiał bardziej niż większość innych budynków, choć zaczęły dziać się w nim niepokojące rzeczy. Mam jednak klątwołamacza, który obiecał spróbować zająć się tymi problemami.
Liczę, że jak najszybciej udać nam się uporać z potencjalną klątwą. Do tego czasu mam gdzie się zatrzymać. Ursula tymczasowo przyjęła mnie, Geraldine i kilka innych osób (w tym Eliasa i Romulusa) pod swój dach. Jest to bez wątpienia duże ułatwienie, nawet logistycznie. Tym bardziej, że konieczność zajmowania się pacjentami pochłania znaczną część mojego czasu i mojej uwagi.
Nie da się ukryć, że Matka czuwała nad nami. Ostatnie dni, jakie spędziłem na dyżurze były przepełnione znacznie gorszymi przypadkami niż zniszczone lub stracone mienie. Nasza sytuacja zdaje się być stabilniejsza od wielu innych, przynajmniej na ten moment.
Dbajcie o siebie. Jeśli postanowicie wracać wcześniej, oczywiście, wybiorę się Wam na spotkanie.
Londyn 12.09.1972
Drogi Ojcze,
Cieszę się, że wszystko u Was dobrze i nic Wam nie jest. Jeśli o mnie chodzi, nie musicie porzucać Waszych zajęć, o ile nie potrzebujecie znaleźć się w domu. Jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim, choć nie przeczę, że dobrze byłoby Was zobaczyć.
Trudno powiedzieć, że wszystko z nami w porządku, jednak tu także obyło się bez ofiar pośród naszych najbliższych. Przynajmniej tych, o których wiemy na ten moment. Nie zaprzeczysz bowiem, że w sytuacjach takich jak ta, niektóre wieści mogą dotrzeć do nas z opóźnieniem. Jednakże na ten moment wygląda na to, że wszyscy wyszliśmy cali z tragedii, jaka wstrząsnęła miastem.
Ze strat materialnych: mieszkanie przy Horyzontalnej doszczętnie spłonęło. Pożar strawił również wynajmowaną kawalerkę przy Pokątnej, choć to akurat ironicznie pozytywna sytuacja. Przynajmniej do pewnego stopnia. Jak już wiesz, dom w Dolinie nie ucierpiał bardziej niż większość innych budynków, choć zaczęły dziać się w nim niepokojące rzeczy. Mam jednak klątwołamacza, który obiecał spróbować zająć się tymi problemami.
Liczę, że jak najszybciej udać nam się uporać z potencjalną klątwą. Do tego czasu mam gdzie się zatrzymać. Ursula tymczasowo przyjęła mnie, Geraldine i kilka innych osób (w tym Eliasa i Romulusa) pod swój dach. Jest to bez wątpienia duże ułatwienie, nawet logistycznie. Tym bardziej, że konieczność zajmowania się pacjentami pochłania znaczną część mojego czasu i mojej uwagi.
Nie da się ukryć, że Matka czuwała nad nami. Ostatnie dni, jakie spędziłem na dyżurze były przepełnione znacznie gorszymi przypadkami niż zniszczone lub stracone mienie. Nasza sytuacja zdaje się być stabilniejsza od wielu innych, przynajmniej na ten moment.
Dbajcie o siebie. Jeśli postanowicie wracać wcześniej, oczywiście, wybiorę się Wam na spotkanie.
Z pozdrowieniami
Ambroise
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down