19.07.2025, 12:44 ✶
Dobrodusznie skinęła głową potwierdzając swoje zaangażowanie w te drobne poszukiwania. Życzliwy uśmiech zdobił jej twarz podczas trajkotania mulatki. Już zamachała ręką by sprostować wieczorne plany kiedy kolejna przemiana dziewczyny zatrzymała ją w pół ruchu. Drastyczna przemiana, jeszcze bardziej zadziwiająca niż wytworzenie futerka spowodowała że przez chwilę mogła tylko obserwować nową, młodzieńczą postać, bardziej przystającą do otaczającej społeczności. Z lekko rozchylonych warg unosił się smętny dymek podczas gdy oczy badały nowy kształt rozmówczyni. Nowy kształt ale ruchy i gesty tak podobne. Imponujące przeszło jej przez myśl kiedy zrozumiała z jaką płynnością nastąpiła zmiana materii nie zaburzając odbioru samej osoby.
Dyskretnie cmoknęła maskując ten gest kolejnym puknięciem fajki i powróciła do swojego uprzejmego wyrazu twarzy.
- Nie martw się na zapas. Nie mam w tym chwilowo interesu.- Przybrała bardzo uspokajający ton bo i sprawa była delikatna. - Daj sobie na to czas. Pan Tarpaulin nie powinien wykorzystać tego przeciw tobie, ale im więcej osób wie, tym bardziej przypadkowe pogłoski się szerzą.- Miała swój charakterystyczny ton i wyraz twarz wytwarzający wrażenie najlepszej przyjaciółki, która się zna i służy dobrą radą. Nie żeby było to nieszczere, ale miało też swoje drugie, bardziej pragmatyczne dno. - Niestety jest też sporo dusz, którym grabież w cudzym umyśle nie przynosi wstydu. Lepiej nie zostawiać im potencjalnych łupów.- Zakończyła wypowiedź z wyraźnym, ciężkim westchnieniem. Przygryzła ustnik fajki ale szybko odzyskała rezon ponownie przyjaźnie się uśmiechając. - Widzę, że masz dobry zmysł w doborze kreacji pod lokalne gusta. Chętnie skorzystam z Twego zajmującego towarzystwa wieczorem, ale teraz praca mnie wzywa. - Zakończyła z wyrazem przerysowanego smutku i żalu.
Dyskretnie cmoknęła maskując ten gest kolejnym puknięciem fajki i powróciła do swojego uprzejmego wyrazu twarzy.
- Nie martw się na zapas. Nie mam w tym chwilowo interesu.- Przybrała bardzo uspokajający ton bo i sprawa była delikatna. - Daj sobie na to czas. Pan Tarpaulin nie powinien wykorzystać tego przeciw tobie, ale im więcej osób wie, tym bardziej przypadkowe pogłoski się szerzą.- Miała swój charakterystyczny ton i wyraz twarz wytwarzający wrażenie najlepszej przyjaciółki, która się zna i służy dobrą radą. Nie żeby było to nieszczere, ale miało też swoje drugie, bardziej pragmatyczne dno. - Niestety jest też sporo dusz, którym grabież w cudzym umyśle nie przynosi wstydu. Lepiej nie zostawiać im potencjalnych łupów.- Zakończyła wypowiedź z wyraźnym, ciężkim westchnieniem. Przygryzła ustnik fajki ale szybko odzyskała rezon ponownie przyjaźnie się uśmiechając. - Widzę, że masz dobry zmysł w doborze kreacji pod lokalne gusta. Chętnie skorzystam z Twego zajmującego towarzystwa wieczorem, ale teraz praca mnie wzywa. - Zakończyła z wyrazem przerysowanego smutku i żalu.