19.07.2025, 23:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.07.2025, 23:57 przez Anthony Shafiq.)
Skrzywił się nieco w przepraszającym uśmiechu, gdy w pewnym sensie jednak mu to wypomniała.
– Kto by się spodziewał mm? – odpowiedział nieco wymijająco, bo prawda była taka, że on sam po sobie by się tego nie spodziewał. Znów - pozostać w Ministerstwie, razem z Lorien i Robertem przejąć ster, zorganizować sztab antykryzysowy, spijać śmietankę później, niedługo później... To była okazja, fala z którą mógł popłynąć, ale... Morpheus nie cofnął się w czasie - to znaczy cofnął się, ale nie na tyle, by ich ostrzec. Później, gdy już był świadkiem tej straszliwej sceny, rozumiał czemu tak się zadziało, ale w tamtym momencie... Nie był w stanie myśleć o niczym innym. O tym, że Morpheusa nie ma i że Jonathan... nie wrócił do Ministerstwa. Cóż. Wciąż czuł gorycz na języku, dlatego też zamówił słodkie cytrusowe wino. Białe.
– Mnie również zaskoczył ten fakt, ale gdzieś jeść trzeba, a tak długo jak są ludzie, którzy mogą wydawać złoto, tak długo będą miejsca w których to złoto będzie można wydawać. Sądzę, że to bardzo... ludzkie. – zamyślił się, ujmując nóżkę kieliszka, czekając na to, aż trunek zostanie podany. Unikał wzroku Charlie, jakby czuł się winny. I w sumie była to prawda. Jeźdźcy zawsze trzymali się razem nawet jeśli któreś z nich jechało do innego kraju, czy w ogóle na inny kontynent. Tymczasem jego złamane serce doprowadziło do złamania tego dziecięcego sojuszu. Przetrwali tak wiele, czy na prawdę nie był w stanie przełknąć dumy i odpuścić?
– Mam podobne zmartwienie z pracownikami własnego Departamentu. Wieczne roszady, milion wniosków urlopowych, ale nie robię problemów... Działaliśmy dobrze do tej pory, będziemy dobrze działać i teraz. Przy tej ilości biurokracji i tak wiele spraw po prostu jest w stanie załatwić mój podpis. Ale Departament Tajemnic... Pewnie te Tajemnice, które macie do zbadania obecnie objęte są... tajemnicą? – próbował żartować, ale może było jeszcze za wcześnie na żartowanie ze spalonej nocy? Może żarty o tym byłyby od razu... spalone? Ale czy podobnie nie było za wcześnie na lunch w luksusowej restauracji? Żałoba narodowa trwała, ale życie toczyło się dalej.
– Też uważam to za absurd. Tym bardziej, że ostatecznie wielu czystokrwistych również ucierpiało. Szczerze mówiąc, miałem wrażenie że to opłaceni podżegacze, którzy mieli pogłębić konflikt klasowy... Z drugiej strony wszędzie ostatnio wietrzę spiski, próbuję nieco wystopować, ale... – pojawił się kelner z butelką i karafką wody. Anthony umilkł, uśmiechając się życzliwie, ale też z dystansem, bardzo czujnie obserwował mężczyznę i nie wrócił do rozmowy, póki ten nie odszedł. – O czym to ja... a tak... spiski. Hmm... No nie jest to łatwy czas i nie będzie łatwy. Najważniejsze jednak, że nasza mała patchworkowa rodzina przetrwała. – Wzniósł toast za to, mając na myśli kuzynkę, jej dzieci oraz cóż, wszystkich bez wyjątku ojców chrzestnych.
– Kto by się spodziewał mm? – odpowiedział nieco wymijająco, bo prawda była taka, że on sam po sobie by się tego nie spodziewał. Znów - pozostać w Ministerstwie, razem z Lorien i Robertem przejąć ster, zorganizować sztab antykryzysowy, spijać śmietankę później, niedługo później... To była okazja, fala z którą mógł popłynąć, ale... Morpheus nie cofnął się w czasie - to znaczy cofnął się, ale nie na tyle, by ich ostrzec. Później, gdy już był świadkiem tej straszliwej sceny, rozumiał czemu tak się zadziało, ale w tamtym momencie... Nie był w stanie myśleć o niczym innym. O tym, że Morpheusa nie ma i że Jonathan... nie wrócił do Ministerstwa. Cóż. Wciąż czuł gorycz na języku, dlatego też zamówił słodkie cytrusowe wino. Białe.
– Mnie również zaskoczył ten fakt, ale gdzieś jeść trzeba, a tak długo jak są ludzie, którzy mogą wydawać złoto, tak długo będą miejsca w których to złoto będzie można wydawać. Sądzę, że to bardzo... ludzkie. – zamyślił się, ujmując nóżkę kieliszka, czekając na to, aż trunek zostanie podany. Unikał wzroku Charlie, jakby czuł się winny. I w sumie była to prawda. Jeźdźcy zawsze trzymali się razem nawet jeśli któreś z nich jechało do innego kraju, czy w ogóle na inny kontynent. Tymczasem jego złamane serce doprowadziło do złamania tego dziecięcego sojuszu. Przetrwali tak wiele, czy na prawdę nie był w stanie przełknąć dumy i odpuścić?
– Mam podobne zmartwienie z pracownikami własnego Departamentu. Wieczne roszady, milion wniosków urlopowych, ale nie robię problemów... Działaliśmy dobrze do tej pory, będziemy dobrze działać i teraz. Przy tej ilości biurokracji i tak wiele spraw po prostu jest w stanie załatwić mój podpis. Ale Departament Tajemnic... Pewnie te Tajemnice, które macie do zbadania obecnie objęte są... tajemnicą? – próbował żartować, ale może było jeszcze za wcześnie na żartowanie ze spalonej nocy? Może żarty o tym byłyby od razu... spalone? Ale czy podobnie nie było za wcześnie na lunch w luksusowej restauracji? Żałoba narodowa trwała, ale życie toczyło się dalej.
– Też uważam to za absurd. Tym bardziej, że ostatecznie wielu czystokrwistych również ucierpiało. Szczerze mówiąc, miałem wrażenie że to opłaceni podżegacze, którzy mieli pogłębić konflikt klasowy... Z drugiej strony wszędzie ostatnio wietrzę spiski, próbuję nieco wystopować, ale... – pojawił się kelner z butelką i karafką wody. Anthony umilkł, uśmiechając się życzliwie, ale też z dystansem, bardzo czujnie obserwował mężczyznę i nie wrócił do rozmowy, póki ten nie odszedł. – O czym to ja... a tak... spiski. Hmm... No nie jest to łatwy czas i nie będzie łatwy. Najważniejsze jednak, że nasza mała patchworkowa rodzina przetrwała. – Wzniósł toast za to, mając na myśli kuzynkę, jej dzieci oraz cóż, wszystkich bez wyjątku ojców chrzestnych.