15.02.2023, 19:46 ✶
Słowa o tym, że nie zapomina o ludziach były dla niego na początku niezrozumiałe w kontekście ich rozmowy. Oczywiście prosty sens wypowiedzi do niego dotarł. Nie umiał jednak stwierdzić, gdzie był ten prawdziwy, jednocześnie ukryty. Brzmiało to, jakby go doceniał, ale nie słyszał zbytnio nic w tonie głosu, co by mogło to potwierdzać. Przyjął komplement, jakikolwiek by on nie był, kiwnięciem głowy. Kiedy nie wiedział, co powiedzieć, lepiej było milczeć, niż palnąć głupotę. Zwłaszcza kiedy rozmawia się o ważnych rzeczach.
- Rozumiem. Dobrze, że tych w istocie nie mam. - Zaczynał mieć wrażenie, że zdał test. Robert mówił tak, jakby sprawa została już rozwiązania. Brzmiało to tak, jakby sprawdzał, na ile on sam jest zdecydowany zrobić to, co powiedział. Dodatkowo nie chciałby, by kilka jego innych sekretów wyszło na jaw przy okazji. I tego, że mimowolnie dowiedział się czegoś, przed tym zacznie kombinować z ochroną. Nie znał się na sztuce zamknięcia umysłu, więc powinien w inny sposób się zabezpieczyć przed tym. Miał kilka pomysłów, aczkolwiek nie miał nikogo zaufanego do weryfikacji. Roberta oczywiście nie poprosi o wsparcie. To musi być kolejny z jego sekretów.
Uśmiechnął się nieco, jak usłyszał pochwale z ust Mulcibera. Nie znał go, ale raczej brzmiało to w jego ustach to, jako spory sukces z jego strony.
- Oczywiście. Może pan na to liczyć. - Odpowiedział mu pewnie, a w jego głosie pojawiła się źle skrywana radość. Poczekał, aż opuści pokój, a potem sobie pozwolić na kilka bardzo żywych gestów. Wręcz podskoczył w radości.
- W końcu się doigrasz, parszywy trollu. Za te wszystkie chore lata. - Rzucił w eter zadowolony z faktu, że jego plan zemsty właśnie ruszył. Pozostało do ustalenia kilka kwestii, ale wątpił, by sprawiły one kłopot. Wziął się do roboty i usunięcia zabezpieczeń, by mógł opuścić ten pokój, zacierając wszystkie ślady jego bytności tutaj.
- Rozumiem. Dobrze, że tych w istocie nie mam. - Zaczynał mieć wrażenie, że zdał test. Robert mówił tak, jakby sprawa została już rozwiązania. Brzmiało to tak, jakby sprawdzał, na ile on sam jest zdecydowany zrobić to, co powiedział. Dodatkowo nie chciałby, by kilka jego innych sekretów wyszło na jaw przy okazji. I tego, że mimowolnie dowiedział się czegoś, przed tym zacznie kombinować z ochroną. Nie znał się na sztuce zamknięcia umysłu, więc powinien w inny sposób się zabezpieczyć przed tym. Miał kilka pomysłów, aczkolwiek nie miał nikogo zaufanego do weryfikacji. Roberta oczywiście nie poprosi o wsparcie. To musi być kolejny z jego sekretów.
Uśmiechnął się nieco, jak usłyszał pochwale z ust Mulcibera. Nie znał go, ale raczej brzmiało to w jego ustach to, jako spory sukces z jego strony.
- Oczywiście. Może pan na to liczyć. - Odpowiedział mu pewnie, a w jego głosie pojawiła się źle skrywana radość. Poczekał, aż opuści pokój, a potem sobie pozwolić na kilka bardzo żywych gestów. Wręcz podskoczył w radości.
- W końcu się doigrasz, parszywy trollu. Za te wszystkie chore lata. - Rzucił w eter zadowolony z faktu, że jego plan zemsty właśnie ruszył. Pozostało do ustalenia kilka kwestii, ale wątpił, by sprawiły one kłopot. Wziął się do roboty i usunięcia zabezpieczeń, by mógł opuścić ten pokój, zacierając wszystkie ślady jego bytności tutaj.
Koniec sesji