23.07.2025, 15:49 ✶
Hipoteza 4 Anthony chciał wyjść od razu po przyjściu Jonathana, ale nie mógł skoro ten usiadł momentalnie obok niego.
Hipoteza 5 Anthony nie spał dobrze od kilku tygodni i nawet nie zauważył, że mężczyzna, którego poprosił o zadanie kilku pytań wcale nie zdążył tego zrobić
Hipoteza 6...
7...
8...
Anthony utrzymywał pozę, utrzymywał to poczucie niezależności, przekonania, że obecność Jonathana w takim wydaniu nie robi na nim takiego wrażenia jak robiła. A jednak poczuł dotkliwie ich rozłam i teraz, kiedy zakopali topór wojenny, czuł równie dotkliwie swoją wobec niego współzależność. Zwłaszcza kiedy po tych kilku miesiącach bywał regularnie w biurze i nie wiedział o nim zbyt wiele. Nie o umiejętnościach pracowników, och o tych wiedział całkiem sporo. Ale o ich wzajemnych powiazaniach, rodzinnych zmaganiach, delikatnej strukturze nici - i to nie jego pajęczych nici, ale tych które mógł dostrzec tylko aurowidz.
Gdy Lazarus zmagał się z przeszłością, Anthony konfrontował się z teraźniejszością, w której rama konfliktu jaskrawo ukazywała mu osie i synergię możliwą do uzyskiwania gdy tegoż nie było.
A poza tym, Lovegood realnie go rozbawił. Jak Krukon mógł rozbawić Krukona.
– Po co czekać jutra? Może oprowadziłbyś go już dzisiaj i załatwił u Janet z drugiego odświeżoną przepustkę od ręki? Oszczędzi to mi jutro sporo czasu i zmartwień. – Zwrócił się bezpośrednio do Jonathana i uśmiechnął się próbując przesłonić tą maską ogromny kocioł, który narastał w nim z każdą sekundą siedzenia obok siebie za wspólnym biurkiem. Czasem śmiał się, że OMSHM działa tak dobrze, bo prowadzi go jedna istota o dwóch głowach. I lepiej, naprawdę lepiej, żeby te dwie głowy się nie kąsały. Zdecydowanie lepiej jakby się tolerowały i lubiły. Rany były jednak zbyt świeże, zaufanie potrzebowało czasu do tego, by je zabliźnić. A on potrzebował teraz pobyć sam, aby to wszystko sobie w głowie poukładać. I miał ten przywilej - w przeciwieństwie do swojego nowego asystenta - że mógł to bycie samemu bardzo sprawnie zaaranżować.
Hipoteza 5 Anthony nie spał dobrze od kilku tygodni i nawet nie zauważył, że mężczyzna, którego poprosił o zadanie kilku pytań wcale nie zdążył tego zrobić
Hipoteza 6...
7...
8...
Anthony utrzymywał pozę, utrzymywał to poczucie niezależności, przekonania, że obecność Jonathana w takim wydaniu nie robi na nim takiego wrażenia jak robiła. A jednak poczuł dotkliwie ich rozłam i teraz, kiedy zakopali topór wojenny, czuł równie dotkliwie swoją wobec niego współzależność. Zwłaszcza kiedy po tych kilku miesiącach bywał regularnie w biurze i nie wiedział o nim zbyt wiele. Nie o umiejętnościach pracowników, och o tych wiedział całkiem sporo. Ale o ich wzajemnych powiazaniach, rodzinnych zmaganiach, delikatnej strukturze nici - i to nie jego pajęczych nici, ale tych które mógł dostrzec tylko aurowidz.
Gdy Lazarus zmagał się z przeszłością, Anthony konfrontował się z teraźniejszością, w której rama konfliktu jaskrawo ukazywała mu osie i synergię możliwą do uzyskiwania gdy tegoż nie było.
A poza tym, Lovegood realnie go rozbawił. Jak Krukon mógł rozbawić Krukona.
– Po co czekać jutra? Może oprowadziłbyś go już dzisiaj i załatwił u Janet z drugiego odświeżoną przepustkę od ręki? Oszczędzi to mi jutro sporo czasu i zmartwień. – Zwrócił się bezpośrednio do Jonathana i uśmiechnął się próbując przesłonić tą maską ogromny kocioł, który narastał w nim z każdą sekundą siedzenia obok siebie za wspólnym biurkiem. Czasem śmiał się, że OMSHM działa tak dobrze, bo prowadzi go jedna istota o dwóch głowach. I lepiej, naprawdę lepiej, żeby te dwie głowy się nie kąsały. Zdecydowanie lepiej jakby się tolerowały i lubiły. Rany były jednak zbyt świeże, zaufanie potrzebowało czasu do tego, by je zabliźnić. A on potrzebował teraz pobyć sam, aby to wszystko sobie w głowie poukładać. I miał ten przywilej - w przeciwieństwie do swojego nowego asystenta - że mógł to bycie samemu bardzo sprawnie zaaranżować.