- Tak, to prawda i nie taka pucułowata, jak ja byłam... to znaczy jestem. - W tej chwili w końcu wyglądała jak kiedyś, więc trochę nadal taka była. Różniła się nieco w tej wersji od tego jak wyglądała Mabel, która aktualnie znajdowała się na podobnym etapie życia. W końcu geny się mieszały, a dziewczynka miała w sobie też coś ze swojego ojca, tak to działało.
- Są, świat ciągle nas zaskakuje, czyż nie? - Sama nie miała pojęcia, czy to dobrze, czy źle, chociaż może dobrze? Mogło to nieść przecież za sobą pozytywy, zaklęcia, eliksiry jeszcze nieodkryte, które mogły czynić cuda, które póki co jeszcze były nikomu nieznane.
- Tak, wydaje mi się, że to mogłoby być sporym wyzwaniem nawet dla kogoś kto jest w stanie zjeść sporo. - Każdy żołądek miał swoje ograniczenia, nie dało się wciskać w siebie jedzenia bez końca. Wolała też nie myśleć o tym, jakby się czuła po zjedzeniu takiej ilości jabłek. Co za dużo to niezdrowo, nawet jeśli chodziło o owoce.
Uniosła wzrok i spojrzała na Brennę. Cóż, najwyraźniej nie tylko ona była tym szczęśliwcem, skoro przyjaciółce również przydarzyło się to kilka razy. - To też nie jest mój pierwszy raz, parę miesięcy temu zamienił mnie w mężczyznę, dobrze jednak wiedzieć, że ma jeszcze inne sztuczki w zanadrzu, przynajmniej wiem czego można się spodziewać. - Jak to możliwe, że ten duch latał sobie tak od kilku lat i uprzykrzał życie innym? Nie miała pojęcia, ktoś powinien coś z tym zrobić, czy coś.
- Niedaleko, na Pokątnej, szłam na zakupy, potrzebowałam trochę ziół. - Nie wiedziała, czy poltergeist miał jakieś swoje ulubione miejsce... może powinna go unikać, żeby nie stać się ponownie jego ofiarą? Tyle, że nie chodziło tylko o nią, nie sądziła więc, że to by mogło coś zdziałać, zdecydowanie lepiej byłoby go stamtąd po prostu wypędzić, wyegzorcyzmować, jak zwał tak zwał.
- Runa pokazuje się tylko Tobie? - Zapytała jeszcze wprost, głaszcząc przy tym swoją kotkę. Kolejna rzecz, która nie śniła się czarodziejom. - Nie da się jej jakoś zablokować, wiesz, przytwierdzić zaklęciem kiedy będziesz na nią spoglądać sama, a później dopiero ktoś mógłby rzucić na nią okiem? - Nie miała pojęcia, czy to w ogóle było możliwe. - Może ma jakieś specjalne właściwości, nie znam się na runach, ale jakbyś komu pokazała jej rysunek, to może wiedziałby o co chodzi? - Najlepiej jakby zajął się tym jakiś specjalista. - Te dłonie... nie wiem, czy szybko uda mi się tego pozbyć, to chyba bardziej skomplikowana klątwa, dwa dni temu przyglądała się temu grupa naprawdę niesamowitych osób, specjalistów w różnych dziedzinach i też nie do końca wiedzieli, o co z tym chodzi. Ponoć podczas Mabon można coś z tym zrobić. - Jeśli osoby takie, jak mężczyźni którzy tu byli nie wiedzieli co z tym zrobić, to nie spodziewała się tego, że ktokolwiek inny będzie wiedział.
- Jasne, powiedz tylko ile tych świec potrzebujesz, a przygotuje je dla Ciebie. - Nie było to dla Figgówny żadnym problemem.