Tak naprawdę na każdy temat można było mieć zupełnie inną opinię od kogoś z kim się rozmawiało. To nie było niczym nadzwyczajnym, punkt widzenia zależał od wielu różnych czynników. Można było próbować je zrozumieć, ale czy tak do końca faktycznie było to możliwe? Nie wydawało jej się, nawet bardzo empatyczne osoby miały pewne ograniczenia, ale cóż, to nie było to, o czym mieli dyskutować w tej chwili. Każda rozmowa niosła po sobie jakieś pozostałości, zapewne i ta spowoduje, że Prue do niej wróci, kiedy będzie siedziała sama w którymś z pokoi. Tak już miała, trawiła wszystko, co do niej trafiało.
Nie potrzebowała tego potwierdzenia, a jednak je dostała. Już zdążyła sobie ułożyć wszystko w głowie, połączyła kropki, jak na nią nawet zbyt późno, ale tym spostrzeżeniem wolała się nie dzilić. Nie lubiła przyznawać w głos, że coś jej umykało.
Nie miała mu tego za złe. Czasem tak się działo, szczególnie podczas tych początkowych przygód z widmowidzeniem, trzeba było poświęcić sporo czasu na praktykę, aby chociaż trochę nad tym panować, a nawet osoby jak ona, które odkrywały ten dar dość wcześnie miewały problemy z kontrolowaniem go. Nie musiała szukać daleko, ledwie kilka dni temu też jej się to przytrafiło, bo na chwilę się rozproszyła, bo zapomniała o tym, że powinna być czujna, najlepiej ciągle. Towarzystwo niektórych osób było jednak zbyt absorbujące i zajmujące. Bywa.
Nie obchodziło jej z jakich metod korzystali, żeby znaleźć ją i Romulusa. Najważniejsze, że dotarli do nich na czas i uwolnili ją od jego towarzystwa. Sama pewnie nigdy nie znalazłaby wyjścia. Miała wrażenie, że tamto miejsce nie chciało jej wypuścić.
Uniosła pytająco brwi, kiedy znowu się odezwał. Nie musiała komentować tego, co padło z jego ust, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co od niej usłyszy. Nie należała do osób, które sięgały po informacje w ten sposób, nie chciała węszyć, to nie było w jej stylu. Jeśli miałaby jakieś pytania, to zadałaby je samemu zainteresowanemu. Zresztą nie wydawało jej się to konieczne. Wiedziała wszystko, czego potrzebowała, cieszyło ją kiedy sam postanawiał jej pokazywać kolejne części siebie, bo wiedziała, że robi to tylko i wyłącznie dlatego, że tego chce. Nie zamierzała niczego w tym przypadku zmieniać, może i lubiła dużo wiedzieć, ale nie tutaj. Nie czuła, że miała jakiekolwiek prawo do roszczenia sobie czegokolwiek.
- Nie zamierzam zadawać Ci jakichkolwiek pytań. - Wiedział, że to było niewłaściwe, na pewno to czuł. Zresztą nie bez powodu od razu sam przyznał w głos, że wie jak zareaguje na jego słowa.
- Nie rozmawiam o ludziach, kiedy ich nie ma, nie w ten sposób. - To było całkiem proste i szczere stwierdzenie. Mogła być ciekawa, mogła mieć pytania, ale na pewno nie miała zamiaru nadużywać czyjegoś zaufania. Nie była taka - dokładnie tak jak stwierdził Ambroise.
- Zresztą nie obchodzi mnie co widziałeś, nie mam nic do ukrycia. - Sama świadomość tego, że mógł wejść w jej świat, poczuć emocje, którymi się kierowała, zobaczyć coś jej oczami nie należała do szczególnie przyjemnych, bo Prue nie miała w zwyczaju się tym dzielić, jednak skoro już do tego doszło to po prostu pozostawało jej się z tym pogodzić.
Była z nim zupełnie szczera, nie miała pojęcia w jaką podróż mógł zabrać go jej pierścionek zaręczynowy, jednak nie sądziła, że ma się czego obawiać. Na pewno nie było tam żadnych informacji, które mogły znacząco zmienić jej życie, gdyby ktoś się o nich dowiedział. Sięgnęła po filiżankę i dopiła jednym haustem jej zawartość, kawa zdążyłą ostygnąć, ale nadal nie smakowała najgorzej.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control