Jeśli miałaby coś konkretnego do ukrycia, to zapewne zależałoby jej na tym, aby dowiedzieć się, czy Ambroise nie dotarł do takich niewygodnych dla niej informacji. Prue jednak nie sądziła, aby jakiekolwiek jej wspomnienie było warte drążenia tematu. Nie musiała się bać, to zresztą świadczyło tylko o tym, że w gruncie rzeczy była całkiem pewna tego, że nic z jej przeszłości nie miało wzbudzać jakichś niepotrzebnych kontrowersji. Nie miała mrocznych tajemnic, no nie bardziej mrocznych od tych, o których wiedział. One mogły nieco zmienić wrażenie na temat jej osoby, tyle, że Ambroise znał te jej najgorsze sekrety. Musieli sobie ufać, jeśli współpracowali na tych płaszczyznach, to nie było żadną nowością. Zresztą nie wydawało jej się, aby pierścionek ukazał mu akurat coś z tej części jej życia. Mogły to być zupełnie inne emocje, które ostatnio miał szansę chłonąć, bo w jej życiu w końcu pojawiło się nieco światła, do którego nie była przyzwyczajona. Raczej otaczał ją mrok, co też nie do końca jej przeszkadzało. Lubiła tą swoją aurę.
Całkiem miło, że postanowił jej o tym wspomnieć, i wyszedł z taką inicjatywą, nie musiał tego robić, bo przecież mógł zakładać, że się o tym nie dowie, a jednak podzielił się z nią informacją o tym, co się wydarzyło. Nie zastanawiała się wcześniej nad tym, jak właściwie udało im się ich zlokalizować w tym paskudnym lesie, teraz wszystko zaczęło układać się w całość. Pierścionek na coś się przydał, po tych latach, kiedy nosiła go na palcu.
- Jak najbardziej. - Wiedziała jak to jest wchodzić w życia innych osób. Zdarzało jej się też trafiać w takie miejsca, zazwyczaj jednak dotyczyło to martwych dzięki czemu można było ominąć tę niezręczność która mogła pojawić się po każdej ze stron.
- Tak właściwie, to nie ma czego wyjaśniać. - Prue była lojalna, nie należała do osób, którym przyjemność sprawiało plotkowanie o osobach, których akurat nie było obok, szczególnie, kiedy coś dla niej znaczyły. Nie chciałaby, żeby ktoś robił coś takiego wobec jej osoby, to działało w dwie strony. Zresztą zbyt wiel razy sama stawała się ofiarą takich szeptów, często działo się to nawet w jej obecności. Dostrzegała spojrzenia skierowane w jej stronę, później wcale nie do końca dyskretne słowa rzucane do ucha. Nie miała przyjemnego doświadczenia związanego z podobnymi praktykami.
- Och, naprawdę? Nie zauważyłam. - Dodała nieco teatralnym tonem. Miała ochotę przewrócić oczami, ale się przed tym powstrzymała. Co ona by tutaj bez niego zrobiła? Nie umiałaby odróżnić whisky od kawy...
- Nie potrzebuję, była zimna. - Nie sądziła, że będzie musiała się tłumaczyć dlaczego właśnie w ten sposób wypiła zawartość swojej filiżanki. Lubiła kawę, zimną mogła wlewać w siebie praktycznie tak jak wodę, zresztą rzadko kiedy udawało jej się nacieszyć ciepłą, bo często coś ją odciągało od tej drobnej przyjemności.
- Nie pijam o takich godzinach, zresztą mam dzisiaj dyżur.- Musiała wieczorem znaleźć się w pracy, więc nie dopuszczała opcji, w której miałaby się raczyć alkoholem. Z tym niepiciem o takiej porze trochę skłamała, tylko, czy jeśli coś zdarzyło się raz, no, może dwa w ostatnim czasie powinno być brane pod uwagę? Nie, zdecydowanie nie. Wolała się trzymać w tym przypadku tej bardziej stabilnej wersji siebie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control