27.07.2025, 14:44 ✶
Skrytykowali jej magazyny. Skrytykowali jej horoskopy.
W swoim sercu nosiła ogromną nadzieję, że być może któryś z nich odkryłby pasję do czcionek dwukolumnowych i fotorelacji z balów dobroczynnych. Dlatego też oznajmiła: — Dobrze, chłopcy. Wprowadzamy nową zasadę: kto przegra, ten przez cały dzień nie krytykuje cudzych lektur i nie marudzi o przypisach, źródłach i naukowych metodologiach — mimo wszystko próbowała nie parsknąć śmiechem przy tym śmiechem.
Rowle zmarszczyła brwi, wpatrując się w karty. Jako wyznaczona do rozpoczęcia gry miała zacząć, ale to co ją właściwie rozśmieszyło najbardziej to fakt, że po całym tym puszeniu się, zapowiedziach zwycięstwa oraz szantażach horoskopowych, siedziała z kartami w dłoni i nie miała bladego pojęcia, co powinna była zrobić.
— Ano chyba niestety będę niszczycielem zabawy. Jak się w to gra? Co powinnam zrobić? — zapytała głośno, a następnie spojrzała na wodę za nimi. — Mózg mi się rozpływa.
Pogoda wydawała się być rzeczywiście bez skazy — niebo aż raziło błękitem, powietrze pachniało ciepłą trawą i jeziorną wilgocią. Gdzieś w oddali zaćwierkał ptak, a tafla jeziora połyskiwała w słońcu. Woda błagała, aby ktoś do niej wskoczył.
W swoim sercu nosiła ogromną nadzieję, że być może któryś z nich odkryłby pasję do czcionek dwukolumnowych i fotorelacji z balów dobroczynnych. Dlatego też oznajmiła: — Dobrze, chłopcy. Wprowadzamy nową zasadę: kto przegra, ten przez cały dzień nie krytykuje cudzych lektur i nie marudzi o przypisach, źródłach i naukowych metodologiach — mimo wszystko próbowała nie parsknąć śmiechem przy tym śmiechem.
Rowle zmarszczyła brwi, wpatrując się w karty. Jako wyznaczona do rozpoczęcia gry miała zacząć, ale to co ją właściwie rozśmieszyło najbardziej to fakt, że po całym tym puszeniu się, zapowiedziach zwycięstwa oraz szantażach horoskopowych, siedziała z kartami w dłoni i nie miała bladego pojęcia, co powinna była zrobić.
— Ano chyba niestety będę niszczycielem zabawy. Jak się w to gra? Co powinnam zrobić? — zapytała głośno, a następnie spojrzała na wodę za nimi. — Mózg mi się rozpływa.
Pogoda wydawała się być rzeczywiście bez skazy — niebo aż raziło błękitem, powietrze pachniało ciepłą trawą i jeziorną wilgocią. Gdzieś w oddali zaćwierkał ptak, a tafla jeziora połyskiwała w słońcu. Woda błagała, aby ktoś do niej wskoczył.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła