28.07.2025, 14:57 ✶
Brenna milczała przez chwilę, patrząc na te policzki Nory, faktycznie trochę pucołowate, na miękkie, jasne, dziecięce włosy, wsłuchując się w piskliwy głosik… i niby nie tak dawno temu poltergeist przerzucił jej własnego ducha do ciała Millie, i zaserwował jej z pierwszej ręki doświadczenie bycia mężczyzną, ale i tak musiała się ukradkiem uszczypnąć.
– Muszę przyznać, że człowiek trochę dziwnie się czuje, jak rozmawia z dzieckiem, które jest… no… dorosłe – ogłosiła w końcu, a potem zmarszczyła lekko brwi. – Ale ten, Nora, czy ty czujesz się dorosła? – spytała, nagle trochę zaniepokojona, bo co jeżeli to cofało też na przykład mózg…? I póki to nie przejdzie Nora miała myśleć jak mała dziewczynka, a jeżeli Brenna będzie z nią teraz rozmawiać o klątwach, wojnie i tym podobnych, to zaserwuje jej jakąś traumę, która utrzyma się i po przemianie, bo przecież dziecinne traumy to nie byle co, a przynajmniej tak powtarzał znajomy specjalista z Lecznicy Dusz (dodając, że dzięki nim stać go na opłacanie rachunków?).
– O… mnie też dopadł na Pokątnej. Może on faktycznie ma jakieś ulubione miejsca? I powinnam tam zawlec Sebastiana? Albo nie wiem, wywiesić znaki ostrzegawcze, że uwaga, tutaj grasuje złośliwy duch, może spróbować zamienić cię w mężczyznę? – Brzmiało, jakby ot tak sobie gadała, ale Brenna była osobą, która jak najbardziej była gotowa takie plakaty tu i ówdzie rozlepić. – Och, uwierz, próbowałam. Zaklęcia rozpraszające, kopiujące, cuda niewidy… a ona i tak się chowa. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy ta runa naprawdę tam jest, i jakiś czar nie trafił mnie – stwierdziła, pukając się lekko w skroń. Zwłaszcza że (chociaż ani myślała przyznawać się do tego teraz Norze) faktycznie wiedziała, że coś ją trafiło. Gdyby było inaczej, nie świrowałaby tak w obecności ognia. Do tego stopnia, że zaczynała myśleć o szukaniu pomocy u specjalisty…
– Spróbowałam ją przerysować i pomyślałam, że pogadam z Tommym… zwłaszcza jeśli zdążył już przejrzeć te inne materiały – mruknęła, wzdychając. To i nie był, i był priorytet: nie był, bo to „tylko mieszkanie”, był, bo po Spalonej Nocy po prostu potrzebowali lokali, nie tylko Zakon, ale też Londyńczycy. – Jedna kapłanka też mi coś wspominała, że modlitwa podczas Mabon może zdziałać cuda i w ogóle, ale sama nie wiem, czy w to wierzyć… W każdym razie, tak, byłabym wdzięczna za powiedzmy na początek cztery komplety? Plus jeżeli masz coś na bezsenność, też może się przydać, wydaje się, że jakoś ostatnio dużo osób ma problemy ze snem w tych lokalach, w których Voldemort zostawił pamiątki.
Nie żeby Brenna była skłonna próbować faktycznie mieszkać w tym mieszkaniu, póki ta runa się tam znajdowała. Na całe szczęście miała inne alternatywy.
TAK MAM SKLEROZĘ.
!Trauma Ognia
– Muszę przyznać, że człowiek trochę dziwnie się czuje, jak rozmawia z dzieckiem, które jest… no… dorosłe – ogłosiła w końcu, a potem zmarszczyła lekko brwi. – Ale ten, Nora, czy ty czujesz się dorosła? – spytała, nagle trochę zaniepokojona, bo co jeżeli to cofało też na przykład mózg…? I póki to nie przejdzie Nora miała myśleć jak mała dziewczynka, a jeżeli Brenna będzie z nią teraz rozmawiać o klątwach, wojnie i tym podobnych, to zaserwuje jej jakąś traumę, która utrzyma się i po przemianie, bo przecież dziecinne traumy to nie byle co, a przynajmniej tak powtarzał znajomy specjalista z Lecznicy Dusz (dodając, że dzięki nim stać go na opłacanie rachunków?).
– O… mnie też dopadł na Pokątnej. Może on faktycznie ma jakieś ulubione miejsca? I powinnam tam zawlec Sebastiana? Albo nie wiem, wywiesić znaki ostrzegawcze, że uwaga, tutaj grasuje złośliwy duch, może spróbować zamienić cię w mężczyznę? – Brzmiało, jakby ot tak sobie gadała, ale Brenna była osobą, która jak najbardziej była gotowa takie plakaty tu i ówdzie rozlepić. – Och, uwierz, próbowałam. Zaklęcia rozpraszające, kopiujące, cuda niewidy… a ona i tak się chowa. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy ta runa naprawdę tam jest, i jakiś czar nie trafił mnie – stwierdziła, pukając się lekko w skroń. Zwłaszcza że (chociaż ani myślała przyznawać się do tego teraz Norze) faktycznie wiedziała, że coś ją trafiło. Gdyby było inaczej, nie świrowałaby tak w obecności ognia. Do tego stopnia, że zaczynała myśleć o szukaniu pomocy u specjalisty…
– Spróbowałam ją przerysować i pomyślałam, że pogadam z Tommym… zwłaszcza jeśli zdążył już przejrzeć te inne materiały – mruknęła, wzdychając. To i nie był, i był priorytet: nie był, bo to „tylko mieszkanie”, był, bo po Spalonej Nocy po prostu potrzebowali lokali, nie tylko Zakon, ale też Londyńczycy. – Jedna kapłanka też mi coś wspominała, że modlitwa podczas Mabon może zdziałać cuda i w ogóle, ale sama nie wiem, czy w to wierzyć… W każdym razie, tak, byłabym wdzięczna za powiedzmy na początek cztery komplety? Plus jeżeli masz coś na bezsenność, też może się przydać, wydaje się, że jakoś ostatnio dużo osób ma problemy ze snem w tych lokalach, w których Voldemort zostawił pamiątki.
Nie żeby Brenna była skłonna próbować faktycznie mieszkać w tym mieszkaniu, póki ta runa się tam znajdowała. Na całe szczęście miała inne alternatywy.
TAK MAM SKLEROZĘ.
!Trauma Ognia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.