Nie wątpiła w to, że postać którą aktualnie przyjęła mogła powodować dyskomfort. Brenna rozmawiała z dzieckiem, a przynajmniej fizycznie Norka wyglądała jak ono. Jej dusza na szczęście nie zmieniła swojej postaci, kto wie bowiem, co mogłoby jej strzelić do głowy, gdyby stała się swoją małoletnią wersją. Wolała nawet o tym nie myśleć, szczególnie, że przecież w Londynie nie było aktualnie zbyt bezpiecznie.
- Czuję się dorosła, chociaż to wszystko i dla mnie jest nieco abstrakcyjne. - Musiała jednak jakoś sobie poradzić z tym problemem, zresztą miał to być tylko jeden dzień, przetrwa to.
- Przydałoby się ostrzec ludzi, kto wie, jak często zdarza mu się uprzykrzać życie innym. - Skoro jej przytrafiło się to kilka razy, Brennie również to nie mógł być przypadek. Może ten duch wybrał sobie to na swój sposób na życie. Szkoda tylko, że kosztem innych osób, które nic mu nie zrobiły. Nie miała pojęcia, czy łatwo dałoby się go wypędzić, bo właściwie nie leżało to nigdy w kręgu jej zainteresowań. Zdecydowanie większość czasu spędzała nad roślinami i eliksirami, może warto było nieco nadrobić braki?
- Nie pozostaje Ci chyba nic innego jak sięgnąć po specjalistę, ktoś na pewno spotkał się z czymś podobnym. - Pogłaskała kotkę po głowie, przyglądając się przy tym Brennie. Lustrowała ją wzrokiem, chcąc sprawdzić jak się miewa, nie pytała o to, bo zdawała sobie sprawę, jaka odpowiedź padnie z jej ust. Chciała po prostu rzucić na nią okiem i zobaczyć, czy wygląda na bardzo zmęczoną.
- Na pewno chętnie rzuci na to okiem, tylko, że nie ma go tutaj. Ta dziwna klątwa, która w nas uderzyła uniemożliwia mu przebywanie tutaj, nie może spać, ma jakieś problemy ze zdrowiem. - Tak właściwie od kilku dni Nora była tutaj praktycznie sama. Odesłała Mabel do swoich rodziców i zajmowała się pracą, na tym upływała jej większość czasu.
- Nieoceniona jest moc modlitwy, jestem ciekawa, czy to faktycznie wystarczy. - Podchodziła do tego nieco sceptycznie, ostatnio zresztą miewała problemy z wiarą, bo jakże kapłani mogli pozwolić na to, żeby doszło do takiej tragedii, by tylu niewinnych ludzi straciło swoje życia? Wiele miejsc zostało przeklętych, i nagle modlitwa z okazji sabatu miała pomóc im się pozbyć skutków tego, co się wydarzyło.
- Tylko cztery? Wiesz, że mogę zrobić więcej. - Tak, czy siak ciągle nad czym pracowała, bez różnicy było jej czy zrobić cztery komplety, czy osiem. Wiedziała, że jej bliscy tego potrzebują.
- Robiłam ostatnio ciastka na bezsenność, wydaje mi się, że jest to dużo lepsze od eliksirów. - Były lepsze w smaku, szczególnie gdy doprawiała je czekoladą, dzięki czemu przyjmujący je czarodzieje nie musieli się krzywić.