28.07.2025, 19:12 ✶
– Bo co? Ktoś aż tak mdleje od nadmiaru emocji, gdy czyta te książki? Czy kłótnie na temat postaci są, aż tak brutalne? – spytał, próbując podążyć jakoś za logikę Brenny, ale jeśli miał być szczery było to obecnie szalenie trudne zadanie. I może gdyby mieli więcej czasu na te rozważania to Basiilius albo skojarzyłby o co jej chodziło, albo doszedłby do tych wniosków na drodze zadawania kolejnych pytań, ale... Ale niestety coś zupełnie innego odwróciło ich uwagę.
Basilius może i był zmęczony. Może i bolała go głowa i może sam nie powinien robić niczego co wymagałoby od niego większej ilości energii, ale pomimo tego wszystkiego rzucił się do przodu i ostrożnie chwycił Brennę za ramiona, aby odciągnąć ją od regałów, które wyglądały tak, jakby tylko czekały, aby wywrócić się na ich dwójkę, gdy tylko Longbottom zacznie się po nich wspinać.
– Brenno, nie, to jest głupi pomysł. Zrobisz sobie krzywdę. Po prostu... Usiądź tutaj, a ja pomyślę dobrze? Zaraz stąd wyjdziemy.
Basilius może i był zmęczony. Może i bolała go głowa i może sam nie powinien robić niczego co wymagałoby od niego większej ilości energii, ale pomimo tego wszystkiego rzucił się do przodu i ostrożnie chwycił Brennę za ramiona, aby odciągnąć ją od regałów, które wyglądały tak, jakby tylko czekały, aby wywrócić się na ich dwójkę, gdy tylko Longbottom zacznie się po nich wspinać.
– Brenno, nie, to jest głupi pomysł. Zrobisz sobie krzywdę. Po prostu... Usiądź tutaj, a ja pomyślę dobrze? Zaraz stąd wyjdziemy.