29.07.2025, 11:36 ✶
Raz…
Raz zażyczyła sobie stroju Ariadny i najwyraźniej ta decyzja będzie powracać do niej w formie złośliwych uwag tak długo, jak tylko będą ze sobą rozmawiać.
– Każdy mit ma wiele wersji, a współczesnych interpretacji jeszcze więcej – oznajmiła. – Nie zdziwiłabym się, gdyby w której z nich, Ariadna i Dionizos nie byli ani małżeństwem, ani nie chodzili na żadne randki, a po prostu badali sprawę jakiegoś pomniejszego bożka, który pił za dużo wina, nawet jak na ich gust. – Była też wersja mitu, w której Dionizos zakochał się w Ariadnie, więc Atena nakazała Tezeuszowi pozostawienie kobiety, by jej brat mógł później ją bohatersko uratować. Bardzo nie podobała jej się ta wersja mitu. Pierwszy raz, gdy ją przeczytała, od razu odrzuciła książkę na bok. I chyba ją spaliła.
Przewróciła oczami.
– Nie, ale jeśli chcesz, możemy ci taką kupić. Fajkę też. Będziesz stał za mną i ładnie wyglądał, kiedy ja będę przesłuchiwać świadków – oznajmiła. Detektyw… Zawód jak inny, ale wszyscy musieli wiecznie porównywać ją do Sherlocka Holmesa, o którego przygodach, owszem lubiła czytać, ale na bogów! – Hm, Francja to był raczej fałszywy trop. Trzeba będzie znowu wrócić do Londynu. I tylko nie pani władzo. Czy ja wyglądam jak te posłuszne żołnierzyki, aurorki Ministerstwa, które od czasu do czasu uratują kotka z drzewa, a potem giną od zaklęcia kogoś na Nokturnie, bo skoro tak dobrze im szło, to znaczy, że potrafią wszystko i przestają myśleć?
Raz zażyczyła sobie stroju Ariadny i najwyraźniej ta decyzja będzie powracać do niej w formie złośliwych uwag tak długo, jak tylko będą ze sobą rozmawiać.
– Każdy mit ma wiele wersji, a współczesnych interpretacji jeszcze więcej – oznajmiła. – Nie zdziwiłabym się, gdyby w której z nich, Ariadna i Dionizos nie byli ani małżeństwem, ani nie chodzili na żadne randki, a po prostu badali sprawę jakiegoś pomniejszego bożka, który pił za dużo wina, nawet jak na ich gust. – Była też wersja mitu, w której Dionizos zakochał się w Ariadnie, więc Atena nakazała Tezeuszowi pozostawienie kobiety, by jej brat mógł później ją bohatersko uratować. Bardzo nie podobała jej się ta wersja mitu. Pierwszy raz, gdy ją przeczytała, od razu odrzuciła książkę na bok. I chyba ją spaliła.
Przewróciła oczami.
– Nie, ale jeśli chcesz, możemy ci taką kupić. Fajkę też. Będziesz stał za mną i ładnie wyglądał, kiedy ja będę przesłuchiwać świadków – oznajmiła. Detektyw… Zawód jak inny, ale wszyscy musieli wiecznie porównywać ją do Sherlocka Holmesa, o którego przygodach, owszem lubiła czytać, ale na bogów! – Hm, Francja to był raczej fałszywy trop. Trzeba będzie znowu wrócić do Londynu. I tylko nie pani władzo. Czy ja wyglądam jak te posłuszne żołnierzyki, aurorki Ministerstwa, które od czasu do czasu uratują kotka z drzewa, a potem giną od zaklęcia kogoś na Nokturnie, bo skoro tak dobrze im szło, to znaczy, że potrafią wszystko i przestają myśleć?