29.07.2025, 12:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2025, 12:54 przez Lorien Mulciber.)
W godzinach porannych na biurku Aarona wylądował Paul dość skonfundowany dlaczego ma przenosić korespondencję z pokoju obok. Zresztą poza eleganckim pergaminem z oficjalną pieczęcią Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, z grzbietu ptaka zsunął się wyjątkowo zaspany Dementorek, który zresztą spadł wprost do pełnej popielniczki, z impetem rozsypując wszystko na dokumenty leżące nieopodal.
Ministerstwo Magii
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów, II piętro
Biuro Aurorów
Aaron A. Moody
Aa
Szanowny Panie Moody,
Pozwoli Pan, że posłużę się oficjalną drogą korespondencji. Przekaz ustny potrafi zbyt szybko się zagubić w toku codziennych spraw, a kwestia jest… dość istotna. Powiedzmy. To skomplikowane.
Z uwagi na ostatnie wydarzenia, zwracam się z uprzejmą prośbą o towarzyszenie mi podczas gali charytatywnej połączonej z występem teatralnym, zorganizowanym (jak dobrze rozumiem z treści zaproszenia) w celu pomocy artystom i pracownikom “The Globe”, którzy ucierpieli w wyniku działań grupy terrorystycznej Lorda Voldemorta.
Co prawda nie przewiduję żadnych bezpośrednich ataków ze strony osób trzecich, jednak naiwnym byłoby wierzyć, że szpiedzy ciemnej mocy nie będą czaić się pośród widowni. Dlatego wierzę, że obecność aurora tak wysokiej klasy może skutecznie zniechęcić ewentualnych entuzjastów chaosu.
Mam nadzieję, że ma Pan nic przeciwko klasycznym dramatom magicznym, choć przyznaję, że nie do końca interesowało mnie czego konkretnie dotyczy sztuka p.t. “Ekstaza Merlina”. Moja obecność tam ma charakter bardziej reprezentatywny (szczególnie na części bankietowej). Mam pewne podejrzenie, że może zawierać treści poruszające spożywanie substancji psychoaktywnych. Sztuka. Nie bankiet.
Proszę nie traktować tego zaproszenia jako formy towarzyskiej deklaracji. To wyłącznie kwestia bezpieczeństwa w obliczu potencjalnego zagrożenia. Niestety zostałam postawiona w sytuacji, w której na spektaklu muszę się pojawić - zamknięcie się w ścianach Ministerstwa mogłoby zostać odebrane jako akt tchórzostwa, bądź co gorsza - bierności! Wszędzie widzę ludzi, którzy wolą bierność od działania.
Obowiązuje strój formalny, acz nie sądzę, by konieczne było pełne umundurowanie. Pozostawię to jednak Pańskiej decyzji. Osobiście jestem jednak zdania, że nic tak nie podkreśla powagi całego tego przedsięwzięcia jak mundur galowy Biura Aurorów. Aczkolwiek, jak napomniałam wcześniej - decyzja w pełni należy do Pana.
Zaznaczam iż w razie odmowy, wyznaczę do tego zadania jednego z pańskich protegowanych - Pana Ludwika Bones’a, który z tego co mi wiadomo, niebezpieczeństwo rozpoznaje jedynie po dymie, wrzasku i braku słodkich pączków w ministerialnej stołówce. Nie sądzę, że chciałby Pan za niego później tłumaczyć się przed szefami Departamentu.
Ministerstwo Magii
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów, II piętro
Biuro Aurorów
Aaron A. Moody
Londyn, 25.09.1972
Aa
Szanowny Panie Moody,
Pozwoli Pan, że posłużę się oficjalną drogą korespondencji. Przekaz ustny potrafi zbyt szybko się zagubić w toku codziennych spraw, a kwestia jest… dość istotna. Powiedzmy. To skomplikowane.
Z uwagi na ostatnie wydarzenia, zwracam się z uprzejmą prośbą o towarzyszenie mi podczas gali charytatywnej połączonej z występem teatralnym, zorganizowanym (jak dobrze rozumiem z treści zaproszenia) w celu pomocy artystom i pracownikom “The Globe”, którzy ucierpieli w wyniku działań grupy terrorystycznej Lorda Voldemorta.
Co prawda nie przewiduję żadnych bezpośrednich ataków ze strony osób trzecich, jednak naiwnym byłoby wierzyć, że szpiedzy ciemnej mocy nie będą czaić się pośród widowni. Dlatego wierzę, że obecność aurora tak wysokiej klasy może skutecznie zniechęcić ewentualnych entuzjastów chaosu.
Mam nadzieję, że ma Pan nic przeciwko klasycznym dramatom magicznym, choć przyznaję, że nie do końca interesowało mnie czego konkretnie dotyczy sztuka p.t. “Ekstaza Merlina”. Moja obecność tam ma charakter bardziej reprezentatywny (szczególnie na części bankietowej). Mam pewne podejrzenie, że może zawierać treści poruszające spożywanie substancji psychoaktywnych. Sztuka. Nie bankiet.
Proszę nie traktować tego zaproszenia jako formy towarzyskiej deklaracji. To wyłącznie kwestia bezpieczeństwa w obliczu potencjalnego zagrożenia. Niestety zostałam postawiona w sytuacji, w której na spektaklu muszę się pojawić - zamknięcie się w ścianach Ministerstwa mogłoby zostać odebrane jako akt tchórzostwa, bądź co gorsza - bierności! Wszędzie widzę ludzi, którzy wolą bierność od działania.
Obowiązuje strój formalny, acz nie sądzę, by konieczne było pełne umundurowanie. Pozostawię to jednak Pańskiej decyzji. Osobiście jestem jednak zdania, że nic tak nie podkreśla powagi całego tego przedsięwzięcia jak mundur galowy Biura Aurorów. Aczkolwiek, jak napomniałam wcześniej - decyzja w pełni należy do Pana.
Zaznaczam iż w razie odmowy, wyznaczę do tego zadania jednego z pańskich protegowanych - Pana Ludwika Bones’a, który z tego co mi wiadomo, niebezpieczeństwo rozpoznaje jedynie po dymie, wrzasku i braku słodkich pączków w ministerialnej stołówce. Nie sądzę, że chciałby Pan za niego później tłumaczyć się przed szefami Departamentu.
Z wyrazami szacunku,
Sędzia Wizengamotu,
Departament Przestrzegania Prawa Magicznego, Piętro II.
Ministerstwo Magii, Londyn
Lorien J. Mulciber
Sędzia Wizengamotu,
Departament Przestrzegania Prawa Magicznego, Piętro II.
Ministerstwo Magii, Londyn
Korespondencja związana z wydarzeniem tow. "Ekstaza Merlina".