29.07.2025, 15:08 ✶
– Przynajmniej tyle… wiesz, pół biedy, jak zamieni kogoś na jeden dzień w mężczyznę, ale tak dziecko? Wyobrażasz sobie, gdyby nagle zmienił… no mnie w siedmiolatkę? W pięciolatkę z różdżką w spalonym Londynie? – spytała i wzdrygnęła się lekko na samą myśl, bo była praktycznie pewna, że jako pozostawiona sama sobie siedmiolatka, z różdżką i myśleniem dziecka, ale za to z pamięcią o formułach i gestach potrzebnych do rzucania zaklęć, zrobiłaby coś bardzo, bardzo głupiego. Norka jeszcze była względnie grzecznym dzieckiem, a Brenna… no nie tyle, że była niegrzeczna. Była bardzo skłonna do Przeżywania Przygód.
– Wiesz co, tak sobie myślę, że do tej pory żaden specjalista nie spotkał się z czymś takim – westchnęła Brenna, machając ręką w stronę ciemnych odcisków rąk, które ciągnęły się wzdłuż ściany pomieszczenia. – To wszystko co zrobił… Wynalazł nowe formy magii. Albo odnalazł jakieś stare formy magii i sprytnie je wykorzystał.
Prawdopodobnie zasilił się do tego energia z Limbo, a przynajmniej Brenna chciała wierzyć, że tak właśnie było – i że, przy odrobinie szczęścia, tę energię wykorzystał. Chociaż to prowadziło do mało przyjemnych wniosków, mianowicie zaczynała się trochę martwić, czy przypadkiem Patrick, Victoria, Mavelle i Atreus nie mogli posłużyć mu jako baterie do dalszych poczynań.
– Wiem, podrzucę mu to, pewnie dziś będzie nocował w Stawie. – Sama się trochę gubiła, kto tam czasem wpadał, kto mieszkał czasowo, a kto na stałe, ale też nie należała do ludzi mnożących w takich sytuacjach problemy, i tylko dbała, aby w szafie zawsze była świeża pościel, a w szafce w kuchni nie brakowało kawy i innych podstawowych artykułów spożywczych. Chociaż trzeba było przyznać, że spotkanie tam Basiliusa stanowiło dla niej pewne zaskoczenie. – To na pewno tylko modlitwa? Jakby się zastanowić… to swojego rodzaju rytuał. Może chodzi o modlitwę do matki, a może o coś więcej? Magię, wiarę, że to podziała, dodatkowe atrakcje pod postacią świec i tak dalej? – zastanowiła się z pewnym zastanowieniem. Jej własna wiara była trochę dziwaczna, i wpłynęły na nią ostatnie wydarzenia, ale ogółem starała się po prostu nie zastanawiać nad takimi sprawami za dużo: gubiła się w tym wszystkim coraz bardziej i uznała, że sprawy religijne zostawi jednak Sebastianowi. – Zacznijmy od czterech i zobaczmy, czy to w ogóle działa, a jeśli chodzi o ciastka, to brzmią lepiej niż eliksir.
– Wiesz co, tak sobie myślę, że do tej pory żaden specjalista nie spotkał się z czymś takim – westchnęła Brenna, machając ręką w stronę ciemnych odcisków rąk, które ciągnęły się wzdłuż ściany pomieszczenia. – To wszystko co zrobił… Wynalazł nowe formy magii. Albo odnalazł jakieś stare formy magii i sprytnie je wykorzystał.
Prawdopodobnie zasilił się do tego energia z Limbo, a przynajmniej Brenna chciała wierzyć, że tak właśnie było – i że, przy odrobinie szczęścia, tę energię wykorzystał. Chociaż to prowadziło do mało przyjemnych wniosków, mianowicie zaczynała się trochę martwić, czy przypadkiem Patrick, Victoria, Mavelle i Atreus nie mogli posłużyć mu jako baterie do dalszych poczynań.
– Wiem, podrzucę mu to, pewnie dziś będzie nocował w Stawie. – Sama się trochę gubiła, kto tam czasem wpadał, kto mieszkał czasowo, a kto na stałe, ale też nie należała do ludzi mnożących w takich sytuacjach problemy, i tylko dbała, aby w szafie zawsze była świeża pościel, a w szafce w kuchni nie brakowało kawy i innych podstawowych artykułów spożywczych. Chociaż trzeba było przyznać, że spotkanie tam Basiliusa stanowiło dla niej pewne zaskoczenie. – To na pewno tylko modlitwa? Jakby się zastanowić… to swojego rodzaju rytuał. Może chodzi o modlitwę do matki, a może o coś więcej? Magię, wiarę, że to podziała, dodatkowe atrakcje pod postacią świec i tak dalej? – zastanowiła się z pewnym zastanowieniem. Jej własna wiara była trochę dziwaczna, i wpłynęły na nią ostatnie wydarzenia, ale ogółem starała się po prostu nie zastanawiać nad takimi sprawami za dużo: gubiła się w tym wszystkim coraz bardziej i uznała, że sprawy religijne zostawi jednak Sebastianowi. – Zacznijmy od czterech i zobaczmy, czy to w ogóle działa, a jeśli chodzi o ciastka, to brzmią lepiej niż eliksir.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.