- Oby faktycznie było tam bezpiecznie. - Nie mogły mieć przecież pewności, czy gdziekolwiek jeszcze było faktycznie bezpiecznie? Można by się pewnie nad tym dłużej zastanowić. Staw był jednak zupełnie nową kryjówką Zakonu, o której nikt nie wiedział, znajdował się z dala od często uczęszczanych miejsc, więc może naprawdę nie najgorszym pomysłem było przeniesienie się tam. Oczywiście dla tych, którzy stracili swój dobytek.
- Nie zamierzam opuścić cukierni dopóki nie zostanie doszczętnie zniszczona. - Pożary nie przyniosły jej największych szkód, niektórzy stracili o wiele więcej niż ona. Norka nie mogła narzekać, no i była kapitanem tego miejsca, nie mogła opuścić sterów dopóki nie zatonie.
- Wiesz, że wy zawsze jesteście moim priorytetem. - Przyjaciele byli dla niej najważniejsi, nie miała najmniejszego problemu z tym, aby zamówienia dla nich realizować przed całą resztą, czuła się wręcz do tego zobowiązana.
Czy chciała o czymś porozmawiać? Tak naprawdę sama nie wiedziała. Nie przetrawiła jeszcze do końca wszystkiego co się wydarzyło. Spalona noc przyniosła w jej życiu sporo zmian. Napatrzyła się na tragedie innych, starała się jednak skupiać na pomocy, dbaniu o rannych, zapewnieniu im chociaż chwilowego spokoju. Nie myślała o skali tej tragedii, wolała tego nie robić, jeszcze nie.
Nie spotkało ją wiele złego, z klątwą jakoś sobie poradzi, ze wszystkim miała sobie poradzić, bo zawsze przecież jej się to udawało. Nie była chyba gotowa wspominać jeszcze o innych zmianach, które przyniosła spalona noc, zresztą nie chciała obciążać Brenny swoimi problemami, to było zupełnie zbędne i tak miała wiele na głowie.
- Wolałabym się nigdzie nie pokazywać w takiej postaci, no i chyba nie będę dzisiaj nic piła, bo trochę nie przystoi. - To nie tak, że nie miała ochoty wypić jednego drinka, czy dwóch, żeby jakoś przetrawić to, co jej się przytrafiło, jednak bardzo słabo by to wyglądało, kto wie zresztą jak zareagowałby jej odmieniony organizm na jakąkolwiek dawkę alkoholu.