31.07.2025, 11:56 ✶
- Będziemy zakładać różne mechanizmy i inne zabezpieczenia - powiedziała Brenna, chociaż obie wiedziały, że tak naprawdę wcale nie oznacza to, że Księżycowy Staw był bezpieczny. Żadne miejsce nie było bezpieczne, co pokazywał choćby fakt, jak łatwo i błyskawicznie spłonęła Warownia. Nie kontynuowała więc tematu, bo nie miała niczego pocieszającego do powiedzenia, a nie chciała też niepotrzebnie nikogo dołowac - nie mogli pozwolić, aby duch ostatecznie w nich upadł.
Nie mieli już innego wyjścia niż iść do przodu.
– Wiem. Ale jeżeli nie będziesz myśleć też czasem o sobie, będziesz przemęczona, przytłoczona i zniechęcona, i wtedy też nie zdołasz pomóc i nam – westchnęła Brenna. Nora zawsze myślała w pierwszej kolejności o córce, potem o nich, a wreszcie o interesie, i w efekcie sama nie znajdowała się nawet na swoim podium, jeżeli szło o rzeczy ważne i ważniejsze. A Brenna niby wiedziała, że Figgówna ma mnóstwo siły woli i uporu, inaczej nie zdołałaby zrealizować swoich marzeń, ale nie przeszkadzało się jej to martwić, zwłaszcza teraz, gdy na Anglię spadły popioły. – Chodziło mi o wyjście, kiedy już odzyskasz swoją postać. Jak wspomniałam… nie chciałabym zostać aresztowana – stwierdziła, kąciki ust drgnęły jej lekko i podniosła się z miejsca. Miała jeszcze trochę do zrobienia, a i nie chciała zabierać czasu Norze… chociaż wyglądało na to, że ta chwilowo i tak nie da rady za wiele zrobić. Wprawdzie myślała początkowo, idąc tutaj, żeby faktycznie gdzieś Norę porwać, ale skoro ta nie chciała pokazywać się w takim stanie, to lepiej było to przełożyć na przyszłość.
– Kiedy uznasz, że masz ochotę porozmawiać albo wypłakać się komuś na ramieniu, wiesz, gdzie mnie szukać – dodała jeszcze miękko, na moment ujmując pulchne, dziecięce dłonie Nory, zanim zebrała się z klubokawiarni.
Nie mieli już innego wyjścia niż iść do przodu.
– Wiem. Ale jeżeli nie będziesz myśleć też czasem o sobie, będziesz przemęczona, przytłoczona i zniechęcona, i wtedy też nie zdołasz pomóc i nam – westchnęła Brenna. Nora zawsze myślała w pierwszej kolejności o córce, potem o nich, a wreszcie o interesie, i w efekcie sama nie znajdowała się nawet na swoim podium, jeżeli szło o rzeczy ważne i ważniejsze. A Brenna niby wiedziała, że Figgówna ma mnóstwo siły woli i uporu, inaczej nie zdołałaby zrealizować swoich marzeń, ale nie przeszkadzało się jej to martwić, zwłaszcza teraz, gdy na Anglię spadły popioły. – Chodziło mi o wyjście, kiedy już odzyskasz swoją postać. Jak wspomniałam… nie chciałabym zostać aresztowana – stwierdziła, kąciki ust drgnęły jej lekko i podniosła się z miejsca. Miała jeszcze trochę do zrobienia, a i nie chciała zabierać czasu Norze… chociaż wyglądało na to, że ta chwilowo i tak nie da rady za wiele zrobić. Wprawdzie myślała początkowo, idąc tutaj, żeby faktycznie gdzieś Norę porwać, ale skoro ta nie chciała pokazywać się w takim stanie, to lepiej było to przełożyć na przyszłość.
– Kiedy uznasz, że masz ochotę porozmawiać albo wypłakać się komuś na ramieniu, wiesz, gdzie mnie szukać – dodała jeszcze miękko, na moment ujmując pulchne, dziecięce dłonie Nory, zanim zebrała się z klubokawiarni.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.