• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.09.1972] I Wojna Mulciberów

[13.09.1972] I Wojna Mulciberów
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#11
31.07.2025, 16:35  ✶  
Moje. Moje. Moje...
Wszystko zawsze musiało być moje. Dla obojga. Mulciber Manor od lat pozostawało ofiarą niesprawiedliwego sporu. Rościli sobie prawa do miejsca, któremu bliżej było grobowcom niż domowemu ognisku. Bo czy to, kiedykolwiek mogło zapłonąć, gdy jedyna miłość jaką znało zrodziła się w oparach amortencji i złudzeń?
Był tylko drugim bratem, który w końcu musiałby patrzeć jak dom, o który tak zaciekle walczył wpada w ręce tego pierwszego.
Była tylko drugą kobietą, która w końcu musiała przełknąć żal, że dom którego tak pragnęła stał się własnością tej pierwszej, starannie wyselekcjonowanej.

Mój dom. Mój pokój. Moja rodzina.

Wtedy ją to denerwowało. Tak strasznie denerwowało, bo przecież Duncan powiedział, że to jest jej pokój! Teraz nie miało to żadnego znaczenia, a wspomnienia pozostawały tylko wspomnieniami. Kiedyś uważała, że to niesprawiedliwe, bo przecież ona była grzeczna i jak Alexander przyjeżdżał do jej rodzinnej kamienicy w Londynie na przerwę świąteczną to się dzieliła swoim pokojem! I wcale jej nie przeszkadzało, że trzeba było tam wstawić drugie łóżko i regał na jego książki. Co prawda biurko mieli wspólne, ale uczciwie podzielone na pół, co do cala. Uczciwie.
Może i mieszkała w mniejszym domu, w sercu mugolskiego Londynu, nie miała sięgających pod horyzont wrzosowisk, ale dom Crouchów był… zdawałoby się wszystkim czym nie było Mulciber Manor. Włoską, słoneczną oazą, gdzie w ogrodzie kwitły drzewa pomarańczowe, a w powietrzu unosił się zapach jaśminów, cytrusów i morza; z własnym rozgwieżdżonym zaklętym niebem.
Ale to tutaj Lorien oddychało się lżej. Może dlatego, że zdawała się nie oddychać wcale. Kochała rodziców, kochała Prewettów, ale miłość do Alexa była innym rodzajem miłości - jak mógł bezczelnie twierdzić, że nie miała brata, skoro on nadal jeszcze żył?

Czy wyrzucone w agonii i bólu “Nic nie jest twoje!” nie było przypieczętowaniem tego co wiedzieli od lat? Nie byli w stanie się obudzić. Już nie. Nie mogli uciec od koszmarów, gdy te tkwiły pod ich przymkniętymi powiekami jak dawno wydany osąd. Nie spali, tylko śnili.
W tym jednym nie różnili się niczym od portretów w galerii, w której w końcu i tak ich powieszą. Mogła tylko liczyć, że po przeciwnych stronach pomieszczenia, bo wieczności przy takim idiocie spędzić nie zamierzała.

- Nie spierdolę się.- Parsknęła poirytowana i fakt faktem odrobinę obolała, przytulając do siebie poduszkę z Kopernikiem odrobinę mocniej. Jak ptak, który pochwycił błyskotkę i wcale nie zamierza się z nią rozstawać. Starała się jej nie pobrudzić ciężkim makijażem pod którym jak co dzień ukrywała prawdziwe zmęczenie. I już była tuż tuż o przystania na te dziwaczne warunki jeszcze dziwniejszego rozejmu, kiedy… zaciął się na imieniu. Och. Jakaż to była muzyka dla uszu!
- Nie popluj się.- W głosie czarownicy pojawiła się słodka, udawana troska. Zmarszczyła brwi z czystą satysfakcją, obserwując jak Alexander łamie język na imieniu jej zmarłego męża. I co? Miło było? Może powinien spróbować coś w stylu “weź swojego byłego męża, moja najdroższa, najwspanialsza Lorien!”. Wszystko w jej minie i postawie świadczyło, że doskonale wie co się z nim dzieje, a co gorsza - wcale nie zamierza mu powiedzieć co.- Trudne się wylosowało, co? R-o-b-e-r-t. No dawaj.
Zdołała podnieść się na łokciach, tak że zadartym nosem dotykała poduszki. Wciąż jeszcze nie planowała oddawać mu Kopernika, pilnując jednak, żeby się nie zniszczył. Nawet dla niej to byłby cios poniżej pasa. Zamrugała parokrotnie wpatrując się w materiałowego kociego Roberta. Koci Robert spojrzał na nią. Zmrużyła powieki, wydając z siebie ciche “hmm”.
- On mi w sumie bardziej na Richarda wygląda.- Stwierdziła po parosekundowej analizie materiału dowodowego. W jakiej sprawie? Prawdopodobnie przyszłego morderstwa, bo doskonale wiedziała, że żadnych amoralnych scenariuszy związanych z asfiksją nie mają w planowanym repertuarze, więc zostało tylko brutalne uduszenie jak w jakichś kryminałach. Cierpliwość Mulcibera była trochę jak nitka wystająca z wełnianego golfa - ciągnęła i ciągnęła, licząc, że w końcu całość się rozpruje, albo nitka po prostu pęknie.
Wydęła lekko usta.
- Możemy… Możemy go zakopać. Chcesz urządzić pogrzeb?- Odtrąciła wolną dłonią poduszkę, by móc spojrzeć na swojego przeciwnika uważnie. Rozczochrana i ledwo łapiąca oddech Lorien wcale nie zamierzała się poddawać, więc propozycja dosłownego zakopania tego cholerstwa gdzieś pod pomnikiem wydawała się jedyną szansą na jakikolwiek rozejm.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (4966), Lorien Mulciber (3763)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 23.06.2025, 21:01
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 24.06.2025, 00:02
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 24.06.2025, 09:21
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 24.06.2025, 13:05
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 24.06.2025, 17:06
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 28.06.2025, 16:41
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 30.06.2025, 09:23
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 20.07.2025, 15:16
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 24.07.2025, 10:30
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 29.07.2025, 21:20
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Lorien Mulciber - 31.07.2025, 16:35
RE: [13.09.1972] I Wojna Mulciberów - przez Alexander Mulciber - 01.08.2025, 12:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa