16.02.2023, 15:03 ✶
- Ta część mogła być zamazana, ale nie dopatrywałbym się tutaj Insygniów - zgodził się Cathal. - Choć jeśli Czarna Różdżka istniała, przeszła daleką drogę, to źródła tej opowieści leżą w Anglii, nie w Egipcie.
On sam nie dopatrywał się tu Insygniów. Jego znajomy był ich zapalonym poszukiwaczem i Shafiq podejrzewał, że stąd jego osąd.
- Jego zdaniem to mogła być jej kopia, ale ja w to powątpiewam... I tak, mam na myśli Słońce i Księżyc.
Sceptycyzm w głosie Fergusa mu nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, Cathal nawet uśmiechnął się półgębkiem, bo Ollivander sprawiał wrażenie, że nie tylko faktycznie wie co nieco o różdżkach, ale też o historii. A Shafiq dokładnie tego poszukiwał. Kogoś, kto da mu odpowiedzi na parę pytań, jakie dręczyły go odnośnie tego znaleziska. Nie miał cierpliwości do osób, które tylko udawały kompetencję.
- To zależy, która jego część. Nie mówię tu o piramidach, a podziemnej strukturze, wzniesionej zapewne przez egipskich czarodziejów, za dwudziestej szóstej dynastii... pomiędzy piątym a trzecim wiekiem przed naszą erą. Ciężko to oszacować, ponieważ była prawdopodobnie przebudowywana, część uległa zawaleniu i do środka dostali się rabusie... albo przynajmniej próbowali się dostać. Komnaty, w pobliżu których znaleziono tę różdżkę, zostały częściowo uszkodzone i zrabowane, ale sami rabusie prawdopodobnie zginęli, próbując się wydostać.
Historia różdżki mogła więc być różna - ale nawet jeśli należała do jakiegoś rabusia, który dostał się tam dwa tysiące lat temu, była ciekawy elementem do jego kolekcji. Rzecz w tym, że Shafiq chciał najpierw wiedzieć, co takiego do tej kolekcji włącza. Nie potrafił znieść braku odpowiedzi w takich kwestiach.
Nie znał się na rodzaj drewna. Nie miał pojęcia, jakich rdzeni używano. Celowo nie próbował nawet zgłębiać tych dziedzin - i tak czasem nadmiar informacji, gromadzonych przez nazbyt dobrą pamięć, czasem utrudniał mu funkcjonowanie. Unikał więc celowo tematyki, która go nie interesowała, z obawy, że za dziesięć, dwadzieścia lat, jego umysł po prostu się załamie.
Kiwnął głową, gdy Fergus spytał, czy może podnieść różdżkę.
- Nie ciąży na niej żadna klątwa. Została sprawdzona przez klątwołamaczkę - zapewnił. - Cathal Shafiq.
Czy Fergus mógł kojarzyć jego nazwisko? Tak. Imię? To już zależało od tego, na ile interesowały go historia i sprawy bieżące. Cathal brał udział w wielu wyprawach, nie był więc całkiem anonimowy, zwłaszcza dla fanów tematyki archeologicznej. Ci, którzy czytywali regularnie nagłówki, mogli zapewne kojarzyć głównie wypadek w Irlandii sprzed paru lat, z którego cało cudem wyszedł Cathal, czego nie dało się powiedzieć o czterech innych osobach.
On sam nie dopatrywał się tu Insygniów. Jego znajomy był ich zapalonym poszukiwaczem i Shafiq podejrzewał, że stąd jego osąd.
- Jego zdaniem to mogła być jej kopia, ale ja w to powątpiewam... I tak, mam na myśli Słońce i Księżyc.
Sceptycyzm w głosie Fergusa mu nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, Cathal nawet uśmiechnął się półgębkiem, bo Ollivander sprawiał wrażenie, że nie tylko faktycznie wie co nieco o różdżkach, ale też o historii. A Shafiq dokładnie tego poszukiwał. Kogoś, kto da mu odpowiedzi na parę pytań, jakie dręczyły go odnośnie tego znaleziska. Nie miał cierpliwości do osób, które tylko udawały kompetencję.
- To zależy, która jego część. Nie mówię tu o piramidach, a podziemnej strukturze, wzniesionej zapewne przez egipskich czarodziejów, za dwudziestej szóstej dynastii... pomiędzy piątym a trzecim wiekiem przed naszą erą. Ciężko to oszacować, ponieważ była prawdopodobnie przebudowywana, część uległa zawaleniu i do środka dostali się rabusie... albo przynajmniej próbowali się dostać. Komnaty, w pobliżu których znaleziono tę różdżkę, zostały częściowo uszkodzone i zrabowane, ale sami rabusie prawdopodobnie zginęli, próbując się wydostać.
Historia różdżki mogła więc być różna - ale nawet jeśli należała do jakiegoś rabusia, który dostał się tam dwa tysiące lat temu, była ciekawy elementem do jego kolekcji. Rzecz w tym, że Shafiq chciał najpierw wiedzieć, co takiego do tej kolekcji włącza. Nie potrafił znieść braku odpowiedzi w takich kwestiach.
Nie znał się na rodzaj drewna. Nie miał pojęcia, jakich rdzeni używano. Celowo nie próbował nawet zgłębiać tych dziedzin - i tak czasem nadmiar informacji, gromadzonych przez nazbyt dobrą pamięć, czasem utrudniał mu funkcjonowanie. Unikał więc celowo tematyki, która go nie interesowała, z obawy, że za dziesięć, dwadzieścia lat, jego umysł po prostu się załamie.
Kiwnął głową, gdy Fergus spytał, czy może podnieść różdżkę.
- Nie ciąży na niej żadna klątwa. Została sprawdzona przez klątwołamaczkę - zapewnił. - Cathal Shafiq.
Czy Fergus mógł kojarzyć jego nazwisko? Tak. Imię? To już zależało od tego, na ile interesowały go historia i sprawy bieżące. Cathal brał udział w wielu wyprawach, nie był więc całkiem anonimowy, zwłaszcza dla fanów tematyki archeologicznej. Ci, którzy czytywali regularnie nagłówki, mogli zapewne kojarzyć głównie wypadek w Irlandii sprzed paru lat, z którego cało cudem wyszedł Cathal, czego nie dało się powiedzieć o czterech innych osobach.