05.08.2025, 12:40 ✶
Cóż, Nora bez wątpienia wyglądała młodo. Nie była także w standardowym wieku pasującym do jego matki, ale przecież oboje zauważyli już, że nijak nie przeszkadzało jej to w tym, aby mu matkować. Nie mogła zatem oburzać się, gdy postanowił stawiać ją na równi ze starszymi matronami w castingu, czyż nie? Nie chodziło o przeżyte lata, chodziło o podejście i o zachowanie. O ten specyficzny rodzaj troski, a także o słowa, jakie bez wątpienia opuściły usta dziewczyny.
- Z wieku nie, ale - urwał, posyłając Figgównie znaczące spojrzenie i uderzając językiem o podniebienie. - Prawdę mówiąc, mnie też to cieszy - sam zdecydowanie nie pchał się do komitetu organizacyjnego w takiej kwestii, lubił mieć kontrolę nad sytuacją, ale bycie odpowiedzialnym za wszystkie detale podobnej imprezy ani trochę go nie kusiło.
Gdyby chodziło tylko o niego, zdecydowanie wolałby po prostu udać się do kowenu, aby złożyć tam przysięgę i podpisać właściwe dokumenty, a następnie zorganizować ognisko na jakiejś plaży lub w innym pośród natury, na którym byliby wyłącznie ich najbliżsi. Nie zajmowałby sobie głowy niepotrzebnymi analizami, dekoracjami, ustawieniami stołów i tak dalej. Lubił być w centrum uwagi, ale zdecydowanie nie chciał robić z siebie przedstawienia ku uciesze gawiedzi. Nie, gdy chodziło o jego prywatne sprawy.
- Wiem. Dzięki - kiwnął głową, słysząc odpowiedź Nory.
Bez wątpienia zdawał sobie sprawę z tego, że nie rzucała tych słów na wiatr. Naprawdę miała postarać się wziąć udział w jak największej części imprezy. W końcu byli sobie bliscy. On także zrobiłby dla niej dokładnie to samo. Może nie upiekłby jej tortu, ale...
- Będziemy wdzięczni - no cóż, nie dało się ukryć, że to była naprawdę duża przysługa z jej strony.
Chwilowo nie mówił jeszcze o pokrywaniu kosztów związanych z pieczeniem ciasta. Spodziewał się bowiem protestów ze strony Nory. Zamierzał to zatem załatwić w inny sposób, teraz skupiając się na odpowiedzi.
- Jeżynowy - tak, nie potrzebował zbyt długo się nad tym zastanawiać. - Biały, nic przesadzonego. Elegancki, niezbyt skomplikowany. Jeśli masz jakieś wizje dotyczące dekoracji, na pewno dobrze trafisz w nasze gusta. Możesz poszaleć z tym takim na górę i jakimś roślinnym motywem - mimowolnie machnął ręką, spodziewając się przecież, co tak naprawdę mogło wyjść spod palców Nory i raczej ufając w to, że dziewczyna dostatecznie dobrze zna jego preferencje. - Raczej darujmy sobie zbyt dużo magii, ale tak ogólnie, droga wolna - zostawiał przyjaciółce względnie wolną rękę, wychodząc z założenia, że z pewnością bardziej się na tym znała.
Nie był wielkim fanem słodyczy. Jeśli miałby być zupełnie szczery, raczej nie spożywał zbyt dużej ilości cukru. Nie słodził herbaty czy kawy, nie pijał słodkich napojów. Dał się namówić na kolorowe drinki, zdecydowanie mu smakowały (a jakże inaczej) natomiast prywatnie stawiał raczej na wytrawne, czasami kwaśne smaki. Nie lubił zacukrzać się aż do omdlenia.
Bez wątpienia nie dało się także zaliczyć go do grona ludzi zwracających uwagę na konieczność ozdabiania wszystkiego dookoła w ekscesywny, przyciągający wzrok sposób. Lubił stawiać na drogie przedmioty, ale zdecydowanie bardziej cenił sobie ich dobrą jakość. Na ogół nosił eleganckie ubrania, bardzo konkretne materiały, jednak w gruncie rzeczy ich praktyczność była dla niego najważniejsza.
Ani przez chwilę nie wątpił zatem w to, że znając go od praktycznie każdej strony (no, poza kilkoma nielicznymi, których nie chciał jej prezentować), Nora raczej nie zamierzała postawić na błyszczące, lukrowane ciasto z magicznym brokatem i toną świecących ozdóbek. Nie, nie sądził, aby im to groziło.
- Mogę zostawić ci kontakt do organizatorek - dodał, bo chyba tak należało to zrobić, czyż nie?
- Z wieku nie, ale - urwał, posyłając Figgównie znaczące spojrzenie i uderzając językiem o podniebienie. - Prawdę mówiąc, mnie też to cieszy - sam zdecydowanie nie pchał się do komitetu organizacyjnego w takiej kwestii, lubił mieć kontrolę nad sytuacją, ale bycie odpowiedzialnym za wszystkie detale podobnej imprezy ani trochę go nie kusiło.
Gdyby chodziło tylko o niego, zdecydowanie wolałby po prostu udać się do kowenu, aby złożyć tam przysięgę i podpisać właściwe dokumenty, a następnie zorganizować ognisko na jakiejś plaży lub w innym pośród natury, na którym byliby wyłącznie ich najbliżsi. Nie zajmowałby sobie głowy niepotrzebnymi analizami, dekoracjami, ustawieniami stołów i tak dalej. Lubił być w centrum uwagi, ale zdecydowanie nie chciał robić z siebie przedstawienia ku uciesze gawiedzi. Nie, gdy chodziło o jego prywatne sprawy.
- Wiem. Dzięki - kiwnął głową, słysząc odpowiedź Nory.
Bez wątpienia zdawał sobie sprawę z tego, że nie rzucała tych słów na wiatr. Naprawdę miała postarać się wziąć udział w jak największej części imprezy. W końcu byli sobie bliscy. On także zrobiłby dla niej dokładnie to samo. Może nie upiekłby jej tortu, ale...
- Będziemy wdzięczni - no cóż, nie dało się ukryć, że to była naprawdę duża przysługa z jej strony.
Chwilowo nie mówił jeszcze o pokrywaniu kosztów związanych z pieczeniem ciasta. Spodziewał się bowiem protestów ze strony Nory. Zamierzał to zatem załatwić w inny sposób, teraz skupiając się na odpowiedzi.
- Jeżynowy - tak, nie potrzebował zbyt długo się nad tym zastanawiać. - Biały, nic przesadzonego. Elegancki, niezbyt skomplikowany. Jeśli masz jakieś wizje dotyczące dekoracji, na pewno dobrze trafisz w nasze gusta. Możesz poszaleć z tym takim na górę i jakimś roślinnym motywem - mimowolnie machnął ręką, spodziewając się przecież, co tak naprawdę mogło wyjść spod palców Nory i raczej ufając w to, że dziewczyna dostatecznie dobrze zna jego preferencje. - Raczej darujmy sobie zbyt dużo magii, ale tak ogólnie, droga wolna - zostawiał przyjaciółce względnie wolną rękę, wychodząc z założenia, że z pewnością bardziej się na tym znała.
Nie był wielkim fanem słodyczy. Jeśli miałby być zupełnie szczery, raczej nie spożywał zbyt dużej ilości cukru. Nie słodził herbaty czy kawy, nie pijał słodkich napojów. Dał się namówić na kolorowe drinki, zdecydowanie mu smakowały (a jakże inaczej) natomiast prywatnie stawiał raczej na wytrawne, czasami kwaśne smaki. Nie lubił zacukrzać się aż do omdlenia.
Bez wątpienia nie dało się także zaliczyć go do grona ludzi zwracających uwagę na konieczność ozdabiania wszystkiego dookoła w ekscesywny, przyciągający wzrok sposób. Lubił stawiać na drogie przedmioty, ale zdecydowanie bardziej cenił sobie ich dobrą jakość. Na ogół nosił eleganckie ubrania, bardzo konkretne materiały, jednak w gruncie rzeczy ich praktyczność była dla niego najważniejsza.
Ani przez chwilę nie wątpił zatem w to, że znając go od praktycznie każdej strony (no, poza kilkoma nielicznymi, których nie chciał jej prezentować), Nora raczej nie zamierzała postawić na błyszczące, lukrowane ciasto z magicznym brokatem i toną świecących ozdóbek. Nie, nie sądził, aby im to groziło.
- Mogę zostawić ci kontakt do organizatorek - dodał, bo chyba tak należało to zrobić, czyż nie?
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down