05.08.2025, 20:46 ✶
Gdy weszła, stał akurat zwrócony w stronę kulis, więc zauważył ją dopiero, gdy jej obcasy zastukały na deskach sceny. Odwrócił się, jego dotychczas skupioną twarz rozjaśnił uśmiech, a gest dłoni, którą wskazywał coś wyimaginowanym słuchaczom, zmienił się z oskarżycielskiego, a może władczego, na zapraszający.
- Lyssa! - przywitał ją ciepło - Oazo paryskiej elegancji na londyńskiej ziemi, wieki cię nie widziałem!
O ile zapamiętał ją jako podlotka, ślicznego, trochę egzaltowanego, trochę bezczelnego, ale tym bardziej przez to pełnego uroku, o tyle teraz miał przed sobą młodą kobietę, jeszcze pewniejszą siebie, jeszcze dumniejszą w swym francuskim dziedzictwie. Przez te półtora roku, kiedy się nie widzieli, poprawił się jej angielski, choć nadal mówiła z uroczym akcentem. Przy jej eleganckim stroju, Hannibal w swoim niemal ascetycznym, płóciennym odzieniu, wyglądał jak biedak. Lyssa nie wyglądała tak, jak możnaby sobie wyobrazić artystkę, ale Hannibal nie wyobrażał sobie jej w stroju roboczym malarki, choćby takim, w jakim widywał nieraz swoją matkę.
Zanim przeszedł do tematu spotkania, spojrzał jej w oczy z troską.
- Mam nadzieję, że Spalona Noc was oszczędziła? - wyrzekł, już nie wiadomo po raz który w tym tygodniu, zwyczajowe powitanie ludzi, którzy widzieli się po raz pierwszy od wydarzeń nocy z 8 na 9 września. Czy znane nazwisko było w stanie ją ochronić, czy raczej groziło ściągnięciem na nią dodatkowego niebezpieczeństwa? On sam był najlepszym dowodem, że ta noc nie oszczędziła nikogo - a przecież uważał, że wykpił się całkiem tanim kosztem.
- “Ekstaza” ma być hitem tej jesieni, to jedna z nielicznych rzeczy, co do których zgadzamy się ja, mój ojciec i reżyser spektaklu. Zamierzam dołożyć wszelkich starań, by tak się stało - obiecał solennie - Możesz usiąść tutaj - odsunął dla niej krzesło przy stoliku i nalał wody do dwóch szklanek - Mam tło, drugie krzesło, kostium Merlina - tu wskazał na własny strój - i bicz, bo specjaliści od promocji zadbali o plotki sławiące scenę samobiczowania. Jeżeli potrzebujesz czegoś więcej, powiedz tylko słowo!
Skończył mówić i czekał na życzenia artystki.
Nie wiedział, czy ma jakąś koncepcję plakatu. Może warto byłoby wziąć pod uwagę tę właśnie scenę, rozsławioną jeszcze zanim sztuka ujrzała światło dzienne? A może skupić się na aspekcie tanecznym? Hannibal miał nadzieję nie miałby też nic przeciwko rozebraniu się dla sztuki, trochę odsłoniętego ciała zawsze przyciągało uwagę. Nie zamierzał jednak mówić Lyssie, jak ma wykonywać swoją pracę, przynajmniej nie niepytany.
- Lyssa! - przywitał ją ciepło - Oazo paryskiej elegancji na londyńskiej ziemi, wieki cię nie widziałem!
O ile zapamiętał ją jako podlotka, ślicznego, trochę egzaltowanego, trochę bezczelnego, ale tym bardziej przez to pełnego uroku, o tyle teraz miał przed sobą młodą kobietę, jeszcze pewniejszą siebie, jeszcze dumniejszą w swym francuskim dziedzictwie. Przez te półtora roku, kiedy się nie widzieli, poprawił się jej angielski, choć nadal mówiła z uroczym akcentem. Przy jej eleganckim stroju, Hannibal w swoim niemal ascetycznym, płóciennym odzieniu, wyglądał jak biedak. Lyssa nie wyglądała tak, jak możnaby sobie wyobrazić artystkę, ale Hannibal nie wyobrażał sobie jej w stroju roboczym malarki, choćby takim, w jakim widywał nieraz swoją matkę.
Zanim przeszedł do tematu spotkania, spojrzał jej w oczy z troską.
- Mam nadzieję, że Spalona Noc was oszczędziła? - wyrzekł, już nie wiadomo po raz który w tym tygodniu, zwyczajowe powitanie ludzi, którzy widzieli się po raz pierwszy od wydarzeń nocy z 8 na 9 września. Czy znane nazwisko było w stanie ją ochronić, czy raczej groziło ściągnięciem na nią dodatkowego niebezpieczeństwa? On sam był najlepszym dowodem, że ta noc nie oszczędziła nikogo - a przecież uważał, że wykpił się całkiem tanim kosztem.
- “Ekstaza” ma być hitem tej jesieni, to jedna z nielicznych rzeczy, co do których zgadzamy się ja, mój ojciec i reżyser spektaklu. Zamierzam dołożyć wszelkich starań, by tak się stało - obiecał solennie - Możesz usiąść tutaj - odsunął dla niej krzesło przy stoliku i nalał wody do dwóch szklanek - Mam tło, drugie krzesło, kostium Merlina - tu wskazał na własny strój - i bicz, bo specjaliści od promocji zadbali o plotki sławiące scenę samobiczowania. Jeżeli potrzebujesz czegoś więcej, powiedz tylko słowo!
Skończył mówić i czekał na życzenia artystki.
Nie wiedział, czy ma jakąś koncepcję plakatu. Może warto byłoby wziąć pod uwagę tę właśnie scenę, rozsławioną jeszcze zanim sztuka ujrzała światło dzienne? A może skupić się na aspekcie tanecznym? Hannibal miał nadzieję nie miałby też nic przeciwko rozebraniu się dla sztuki, trochę odsłoniętego ciała zawsze przyciągało uwagę. Nie zamierzał jednak mówić Lyssie, jak ma wykonywać swoją pracę, przynajmniej nie niepytany.